KPRP 01

Historia Komunistycznej Partii Polski to zagadnienie niezwykle obszerne, złożone i skomplikowane – jak i skomplikowane były jej losy. Nie sposób w krótki sposób opisać wszystkich wydarzeń, przedstawić wszystkich bohaterów i wyłożyć wszystkich sporów, jakie przez 20 lat istnienia wstrząsały polską sekcją Kominternu. I nie taki był cel autora tych słów. Zadaniem jest jedynie przybliżyć Czytelnikowi zarys dziejów KPP, tak by podkreślić jej najważniejsze zasługi dla polskiego i międzynarodowego proletariatu, ale też obnażyć istotne potknięcia i słabości. Naszym zadaniem – jako polskich marksistów – jest bowiem uczyć się na doświadczeniu naszych poprzedników, tak by powtarzać ich sukcesy, ale nie powielać błędów. Historii KPP, jak i poszczególnym aspektom jej działalności, poświęcono w okresie PRL wiele publikacji – z niektórych z nich korzystał autor. Pozostaje mieć nadzieję, że tekst ten skłoni Czytelnika do sięgnięcia do dalszych źródeł, w tym przywoływanych w przypisach, a historia polskiego komunizmu będzie pilnie studiowana przez jego współczesnych zwolenników.

W dziejach KPP wyszczególnić można kilka etapów, każdy wymagający stosownego opracowania. Prezentowana Czytelnikowi pierwsza część artykułu o historii KPP poświęcona została początkom Partii aż po jej I Zjazd w grudniu 1918 r.

kprp 1919 0
Demonstracja pierwszomajowa w Łodzi pod sztandarem KPRP, 1919 r.

Budowa partii zdolnej poprowadzić proletariat do zwycięstwa w walce klas, do zdobycia władzy politycznej i rewolucyjnego przekształcenia społeczeństwa, jest podstawowym zadaniem marksistów i marksistek. Scentralizowana partia jest w tym celu niezbędna. Jednocześnie taka partia nie może być improwizowana. Zamiast tego trzeba ją świadomie budować, zanim nastąpią gwałtowne wydarzenia historyczne, zaczynając od wykucia kadr zawodowych rewolucjonistów. Znaczenie takiej partii opiera się na doświadczeniu historycznym. Historia pokazuje zaś, że klasa rewolucyjna potrzebuje partii i przywództwa, które są przygotowane do podołania wielkiemu zadaniu. Ponad 100 lat temu budowy takiej partii podjęli się wybitni polscy rewolucjoniści i rewolucjonistki.

Rozłam w ruchu robotniczym

I wojna światowa kompletnie zmieniła oblicze Europy i świata. Wraz z jej wybuchem narastający od długiego czasu kryzys w międzynarodowym ruchu robotniczym wreszcie znalazł swój wyraz: liderzy socjaldemokracji, partie II Międzynarodówki, poparły swoje ojczyste rządu burżuazyjne w wojnie przeciwko burżuazji innych krajów. Choć do ostatnich dni pokoju przywódcy klasy robotniczej zapewniali, że w razie wybuchu wojny imperialistycznej wezwą proletariat do strajku generalnego i w drodze rewolucji zapobiegną przelewowi krwi – w chwili prawdziwej próby zdradzili robotników. 

Nieliczni działacze II Międzynarodówki wystąpili przeciwko tej polityce. Najbardziej zdecydowane stanowisko – wrogie oportunizmowi i socjalzdradzie – zajęli bolszewicy z Leninem na czele. W 1915 roku przeciwnicy wojny spotkali się na konferencji w Zimmerwaldzie; zaś w 1919 roku, zrywając ostatecznie z II Międzynarodówką powołali do życia nową – Komunistyczną. Jej szeregi zasiliły organizacje z wielu krajów Europy i świata, powstałe najczęściej na skutek rozłamów w tradycyjnych partiach socjaldemokratycznych, których przywódcy zdradzili sprawę proletariatu.

Wyjątkiem na tym tle była Polska. W podzielonym pomiędzy trzech zaborców kraju od lat funkcjonowały bowiem dwie osobne tendencje w ruchu robotniczym. Zauważyć przy tym należy, że z uwagi na fakt, że większość przedrozbiorowych ziem polskich należała do Rosji – partie tego zaboru grały w polskim ruchu robotniczym „pierwsze skrzypce”. I tak: nurt oportunistyczny, socjalszowinistyczny, reprezentowała Polska Partia Socjalistyczna (pod tą nazwą działająca również w zaborze pruskim – tam będąc powiązaną z niemiecką SPD; w zaborze austriackim zaś jako Polska Partia Socjalno-Demokratyczna Galicji i Śląska Cieszyńskiego), zaś nurt rewolucyjny – Socjaldemokracja Królestwa Polskiego i Litwy.

Tak pisał o tym Adolf Warski, jeden z czołowych działaczy KPRP i KPP, wywodzący się z SDKPiL: 

Gdy zatem w innych krajach proces powstawania partii komunistycznych odbywał się i w dalszym ciągu odbywa w formie rozłamów w łonie starych partii socjalistycznych, powstanie KPRP odbyło się drogą odwrotną: drogą zjednoczenia zamiast rozłamu. Aby to wyjaśnić, wystarczy wskazać że historycznie niezbędne, nieuniknione rozłamy, które w czasie wojny światowej i po niej prowadziły do utworzenia większości zachodnioeuropejskich partii komunistycznych, nastąpiły w Polsce już przedtem i mianowicie na tym samym gruncie walki przeciw nacjonalizmowi w ruchu robotniczym, przeciw socjalpatriotyzmowi (wyraz ten został ukuty w 1894 r. przez Różę Luksemburg). Walka z tradycjami nacjonalistycznymi w polskim ruchu robotniczym stanowiła główne zadanie SDKPiL od chwili jej powstania w 1893 r. Ale już w 1905 r. większość robotników, zorganizowanych w nacjonalistycznej PPS lub pozostających pod jej wpływem, porwana została przez potężny prąd pierwszej rewolucji rosyjskiej i znalazła się w przeciwieństwie do swoich drobnomieszczańsko-nacjonalistycznych wodzów, którzy występowali przeciw rewolucyjnej jedności klasowej robotników polskich i rosyjskich. Przeciwieństwo to doprowadziło do rozłamu i zorganizowania się w 1906 r. Lewicy PPS jako partii samodzielnej, która w procesie walki z Prawicą PPS coraz ostrzej wykrystalizowywała swój antynacjonalistyczny charakter i coraz mocniej go podkreślała. W ten sposób partia ta pod wodzą Waleckiego, Koszutskiej, Feliksa Kona i Łapińskiego w praktyce swej i teorii doszła w głównej kwestii socjalizmu polskiego — w kwestii stosunku do nacjonalizmu — do stanowiska, które dla Socjaldemokracji Polskiej sformułowała Róża Luksemburg w swoich (również w języku niemieckim w 1896—1897 r. drukowanych) pracach.1

1
Nurt rewolucyjny w polskim ruchu robotniczym reprezentowała Socjaldemokracja Królestwa Polskiego i Litwy (SDKPiL) / źródło: Wikipedia

Nie jest możliwe rozpatrywanie w tym miejscu dokładnej historii wymienionych organizacji oraz szczegółowych różnic między nimi. Wzmianki wymaga jednak, że SDKPiL, pomimo wszystkich swoich błędów, konsekwentnie współpracowała z bolszewikami, stojąc na gruncie rewolucyjnego, marksistowskiego programu, a z jej szeregów wyszli późniejsi liderzy komunizmu nie tylko polskiego, ale też niemieckiego (Róża Luksemburg, Leon Jogiches „Tyszka”) i rosyjskiego (Feliks Dzierżyński, Karol Radek). Tymczasem PPS, zamiast prowadzić polskich robotników do socjalizmu, włączyła się po I wojnie światowej w proces budowy burżuazyjnego państwa polskiego, stając się jego „lewą nogą”. Z aktywu PPS również wyszło wiele znaczących postaci, które zapisały się jednak w historii w zupełnie odmienny sposób: jako wrogowie Rosji Radzieckiej, twórcy sanacyjnej dyktatury i obrońcy panowania kapitalistów i obszarników  – by wymienić Józefa Piłsudskiego, Walerego Sławka czy Aleksandra Prystora.

Nie wszyscy członkowie PPS zgadzali się z jej oportunistycznym stanowiskiem. W 1906 roku doszło w jej szeregach do rozłamu – wyodrębniły się dwa skrzydła: lewe – pod nazwą PPS-Lewica; oraz prawe – PPS-Frakcja Rewolucyjna2.

Z SDKPiL oraz PPS-Lewicy zrodzić miała się zjednoczona partia polskiej rewolucji.

Stosunki SDKPiL i PPS-Lewicy przed zjednoczeniem

Od chwili powstania PPS-Lewicy kwestia jej współpracy z SDKPiL była przedmiotem stałych rozważań w obu partiach. Na VI Zjeździe SDKPiL w roku 1908 podjęto uchwałę stwierdzającą, że zjednoczenie „wszystkich żywiołów robotniczych” w każdym kraju należy traktować jako nieodzowny czynnik zwycięstwa proletariatu i że zjednoczenie to winno być oparte na wspólnej platformie politycznej i na wspólnych zasadach taktycznych. W 1909 r. w artykule w „Przeglądzie Socjaldemokratycznym” (organie teoretycznym SDKPiL) za zjednoczeniem obu partii opowiedział się Lew Trocki.3 

Jednak w tym okresie SDKPiL nie dążyła do zjednoczenia z PPS-Lewicą, ostro krytykując politykę tej partii. Liczono raczej na odrywanie się poszczególnych grup i pojedynczych działaczy i przechodzenie ich pod skrzydła Socjaldemokracji4. PPS-Lewica była bardziej skłonna do połączenia z SDKPiL, jednak podejmowane nieśmiało próby zbliżenia się obu organizacji przerwał wybuch I wojny światowej. 

Więzy łączące powoli SDKPiL i PPS-Lewicę okazały się jednak silne. Od pierwszych dni walk publikowano wspólne stanowiska, jednoznacznie sprzeciwiając się wojnie na internacjonalistycznej podstawie. Już w sierpniu 1914 r., na fali nastrojów antywojennych wśród robotników, obie partie, wspólnie z żydowskim Bundem, tworzyły rady międzypartyjne. Współpraca rozkwitała również w związkach zawodowych, stowarzyszeniach spożywców, spółdzielniach itp. Zarówno SDKPiL jak i PPS-Lewica zdecydowanie krytykowały powołanie, w efekcie Aktu 5 listopada, Tymczasowej Rady Stanu, czyli marionetkowego „rządu” polskiego, w pełni zależnego od kaiserowskich Niemiec. „Niepodległością nas darzą katy ludu polskiego – głosiła odezwa SDKPiL z tamtego okresu – rządy okupacyjne niemieckie i austriackie. One, które z własnych ludów potoki krwi wytoczyły, nam wolność niosą. Po roku okupacji w Warszawie, po dwóch latach okupacji w Łodzi i Zagłębiu, po tym nieskończonym okresie jawnej grabieży, przymusowego bezrobocia, epidemii, śmierci głodowej – te same katy niosą nam «wolność», «niepodległość»” 5.

Tymczasem prawica PPS oddała się pod rozkazy imperializmów niemieckiego i austro-węgierskiego; Józef Piłsudski przystąpił do organizowania Legionów, mających bić się o niepodległość Polski u boku państw centralnych. Jak pisał Adolf Warski: 

Teraz wszakże, w epoce imperializmu i rozpoczynającego się okresu rewolucji światowej, kwestia stosunku do socjalnacjonalizmu, która w Polsce stanowiła główną kwestię ruchu robotniczego, stała się również kardynalną kwestią międzynarodowego socjalizmu w ogóle, probierzem walki klasowej każdej partii robotniczej w każdym kraju. Podczas gdy Prawica PPS, partia Piłsudskiego i Daszyńskiego, poniżyła się do nikczemnej roli narzędzia takiego Konrada von Hötzendorfa i Ludendorffa6 i stała się piłką w rękach niemieckiego imperializmu, SDKPiL zarówno jak Lewica PPS w jak najostrzejszy sposób przeciwstawiły się zakusom obozów imperialistycznych, jak również obłudzie partii niemieckich scheidemanowców, która cesarskie bagnety niemieckie ozdabiała misją wyzwolenia Polski.7

Podkreślić jednak należy, że programy tak SDKPiL jak i PPS-Lewicy nie doceniały w pełni narodowowyzwoleńczych nastrojów wśród polskich mas, rozbudzonych konfliktem zaborczych mocarstw (choć SDKPiL nieraz zarzucała działaczom PPS-Lewicy oportunizm i uleganie prawicy w tym względzie). Założenia niniejszego artykułu nie pozwalają wejść w szczegóły co do stanowisk poszczególnych partii polskiego ruchu robotniczego odnośnie problemu niepodległości, wystarczy powiedzieć jednak, że lewica rewolucyjna – chcąc stanowczo odciąć się od nacjonalizmu i socjalszowinizmu PPS-Frakcji – zajęła błędne pozycje, zupełnie odrzucając w agitacji postulat narodowego wyzwolenia Polski spod panowania obcych mocarstw na rzecz wizji paneuropejskiego państwa robotniczego, które miało niechybnie powstać w wyniku rewolucji socjalistycznej. Szczególnie SDKPiL stała na stanowisku, że kwestia narodowa to sprawa burżuazji i w obliczu rewolucji traci na znaczeniu. Jak dalece upraszczające rzeczywistość – ze szkodą dla sprawy wyzwolenia proletariatu – było to stanowisko, wykazały: teoretycznie – program narodowy bolszewików, ukształtowany przez Lenina8, a w praktyce – Rewolucja Październikowa i uwolnienie narodów z „więzienia” jakim było carskie imperium. 

Osłabienie proletariatu w czasie światowej wojny imperialistycznej

Trzy długie lata wojny, w czasie których przez ziemie polskie kilkakrotnie przetaczała się linia frontu, a wraz z nią armie: niemiecka, rosyjska i austro-węgierska, przyniosły ziemiom polskim ogromne zniszczenia. Nie pozostało to bez znaczenia dla sytuacji polskich robotników i ich organizacji.

Prawie 90% powierzchni Polski było terenem działań wojennych. Na 22% powierzchni toczyły się szczególnie niszczące kraj długotrwałe walki pozycyjne. Bezpośrednie szkody wojenne oceniane są na 10 miliardów złotych, co daje 370 złotych (z 1924 r.) na głowę ludności 292 zł na hektara powierzchni.9

Jednak to nie działania wojenne przyniosły największą dewastację przemysłu, lecz rabunkowa polityka okupantów, którzy nie tylko wywozili wyposażenie fabryk, ale także niszczyli to, co miało nie wpaść w ręce przeciwnika. W przypadku Niemiec dochodziły do tego również przymusowe wywózki polskich robotników do pracy w głębi Cesarstwa. Ogólna zapaść gospodarcza spowodowana wojną powodowała nadto nieustanny wzrost liczby bezrobotnych. Tak o tym pisano w prasie SDKPiL: „Wraz z ruiną przemysłu wyrzucone zostały na ulice półmilionowe z górą rzesze robotnicze, którym pozostały dwie drogi do wyboru, umierać z głodu albo powędrować z musu do Niemiec na poniewierkę, na ciężkie roboty, na pracę pod butem…”10

Ogólnie rzecz biorąc wojna przyczyniła się do znacznego osłabienia klasy robotniczej. Nie tylko zmniejszyła się jej liczebność. Dziesiątkowała ją nie tylko bezrobocie i przymusowe wyjazdy na roboty u zaborców, ale też fakt, że w obliczu nędzy wielu robotników w pierwszym pokoleniu wracało na wieś. Istotnym zjawiskiem był również fakt, że zamykano głównie wielkie zakłady, mniejszym udawało się jakoś przetrwać, a więc klasa robotnicza ulegała również rozdrobnieniu i atomizacji. W trakcie wojny liczba robotników przemysłowych w Kongresówce spadła z 500-650 tys. do zaledwie 40-45 tys., by w maju 1919 r. wynieść blisko 80 tys.11

Zaznaczyć należy również, że w porównaniu z Europą Zachodnią polski przemysł i tak był słabo rozwinięty, a klasa robotnicza stosunkowo nieliczna w stosunku do całości populacji – dominowały masy chłopskie, a w miastach drobnomieszczaństwo. Partie proletariackie znalazły się więc w bardzo trudnej sytuacji. Sytuacji nie ułatwiało rozbicie organizacyjne ruchu robotniczego, a także bariery stworzone przez zaborców. Na lewicy rewolucyjnej istniały oczywiście SDKPiL oraz PPS-Lewica, obie działały jednak głównie w Kongresówce. W zaborze pruskim dominowała PPS, powiązana z Frakcją Rewolucyjną, a w zacofanej gospodarczo Galicji PPSD – a więc partie prawicy socjaldemokratycznej. Nie można nie wspomnieć także, że pewna część polskiego proletariatu pozostawała poza orbitą ruchu klasowego i ulegała wciąż nastrojom nacjonalistycznym i klerykalnym, skupiając się w ramach Narodowego Związku Robotniczego i powiązanych z nim Polskich Związkach Zawodowych. Do tego dodać należy szereg grup zrzeszających robotników innych niż polska narodowości. Przykładowo proletariat żydowski dzielił się pomiędzy partie: Bund, Poalej-Syjon i Ferajnigte. 

W takiej sytuacji poprowadzenie polskich robotników ku socjalizmowa przedstawiało trudne zadanie. Pomimo wszystkich przeciwności podjęli się go marksiści. Choć rozrzuceni przez konflikt na cztery strony świata, powołani nierzadko do zaborczych armii, włączyli się od początku w prace organizowanej przez Lenina socjalistycznej opozycji wobec wojny i zdradzieckich liderów II Międzynarodówki. Na konferencji w Zimmerwaldzie we wrześniu 1915 r. SDKPiL była reprezentowana przez Karola Radka i Adolfa Warskiego, zaś z ramienia PPS-Lewicy występował Paweł Lewinson. W ten sposób kładli podwaliny pod nową rewolucyjną Międzynarodówkę.

2
Karol Radek i Adolf Warski / źródło: WikiRouge, Wikipedia

Rewolucja w Rosji a polski ruch robotniczy

Obalenie caratu w Rosji w marcu 1917 r. zupełnie zmieniło sytuację i otworzyło nowe perspektywy przed polskimi rewolucjonistami. Bohaterstwo rosyjskich mas wpłynęło na wzmożenie aktywności także polskich robotników i chłopów (większość ziem polskich wchodziła przecież w skład Kongresówki). Nasiliła się walka strajkowa oraz zainteresowanie polityką. „Czerwony Sztandar” pisał: 

Wprawdzie stoimy jeszcze na zgliszczach dawnych siedlisk pracy, wprawdzie szerokie masy proletariatu polskiego są wciąż jeszcze poza granicami kraju, w Rosji lub w katordze niemieckiej, wprawdzie rabunkowa, barbarzyńska gospodarka zbirów okupacyjnych w dalszym ciągu wysysa wszystkie soki z wynędzniałych rzesz ludowych. Ale pierwsze objawy ożywienia ruchu już się uwydatniły: to rewolucja bolszewicka, to dyktatura proletariatu w Rosji, stawiając klasę robotniczą całego świata wobec niezwykłego ogromu nowych zagadnień, wstrząsnęła masą do głębi, ukazała jej szerokie horyzonty walki proletariackiej i rzuciła nasiona nowego zapału, nowego entuzjazmu, nowej energii rewolucyjnej.12

Mające międzynarodowe znaczenie doświadczenie bolszewików w walce o obalenie panowania burżuazji i przejęcie władzy przez proletariat, stało się od pierwszych chwil udziałem tysięcy Polaków. W Rosji przebywało ok. 3,5 mln ludności Polskiej; 100 tys. Polaków wzięło udział w Rewolucji, a następnie w wojnie domowej u boku bolszewików.13

Działacze SDKPiL oraz PPS-Lewica z entuzjazmem przyjęli zwycięstwo rewolucji lutowej, trafnie przewidując, że jest to dopiero pierwszy akt Rewolucjinastępnym musi się stać obalenie burżuazji. Wielu działaczy obu partii uczestniczyło w tworzeniu i działalności Rad  Delegatów Robotniczych i Żołnierskich. Do jesieni 1917 r. powstało w Rosji około 40 grup lokalnych SDKPiL, skupiających 5 tys. członków. Weszły one w skład partii bolszewickiej, stanowiąc wtedy około 2% jej aktywu.14 Grupy te wydawały własne pismo – piotrogrodzką „Trybunę”. Znaczenie Polaków było na tyle duże, że na VI zjeździe SDPRR (b) w sierpniu 1917 r. Feliks Dzierżyński został powołany w skład Komitetu Centralnego tej partii. W tym samym czasie Bronisław Wesołowski został członkiem Centralnego Komitetu Wykonawczego Rad Delegatów.15 SDKPiL bez zastrzeżeń popierała politykę bolszewików oraz rząd radziecki.

3
Feliks Dzierżyński i Bronisław Wesołowski / źródło: Wikipedia

Trochę inna była perspektywa PPS-Lewicy. Partia ta od początku brała udział w rewolucji rosyjskiej, ale nie weszła w skład SDPRR. W 1917 r. działało w Rosji ponad 30 lokalnych kół partyjnych, które skupiały około 3 tys. działaczy. Uczestniczyli oni także w organizowaniu Rad, a po przejęciu władzy przez bolszewików co do zasady popierali rząd Lenina. Wyrażali jednak zastrzeżenia co do niektórych działań bolszewików, mając m.in. zastrzeżenia co do hegemonii partii bolszewickiej czy do polityki czerwonego terroru. Początkowo blisko im było do trzeciej – obok bolszewików i mienszewików – frakcji w SDPRR, czyli mienszewików-internacjonalistów. W sprawie wojny i pokoju bez zastrzeżeń popierali jednak Lenina, krytykując mienszewickie hasło „obrony ojczyzny” (ros. oboronczestwa). 

Po latach Józef Ciszewski, jeden z czołowych działaczy PPS-Lewicy, w ten sposób wspominał jej ówczesne stanowisko: 

…Od solidarności z ogólną linią do zrozumienia polityki bolszewickiej w całej jej konkretności było jeszcze bardzo daleko. Zwłaszcza takie sprawy, jak kwestia czerwonego terroru, wyłączności organizacyjnej, tempa i metod przekształcania rewolucji burżuazyjno-demokratycznej w rewolucję proletariacką były rozumiane przez lewicę fałszywie.16 

W grudniu 1918 r. PPS-Lewica ostatecznie weszła w skład Rosyjskiej Komunistycznej Partii (bolszewików), stając w jednym szeregu z SDKPiL.

Nastroje wśród polskiego proletariatu w Rosji tak podsumował działacz PPS-Frakcja Bronisław Siwik: 

Robotnik polski w ogromnej swej większości idzie ręka w rękę z robotnikiem rosyjskim pod znakiem bolszewizmu. Idzie pod tym znakiem bez względu na swą przynależność partyjną […].17

I właśnie nawet na prawicę socjaldemokratyczną, skupioną w PPS-Frakcja, wpływ wywarła rewolucja rosyjska. Pod wpływem narastających nastrojów antywojennych w prasie ppsowskiej coraz częściej zaczęło pojawiać się zagadnienie pokoju i jego znaczenia dla narodu polskiego. Z kolei na XIII Zjeździe PPS-Frakcja w czerwcu 1917 r. po raz pierwszy wysunięto hasło niepodległej „Republiki Ludowej i Demokratycznej”. W samej Rosji wielu działaczy PPS-Frakcja nawiązywało współpracę z rewolucyjnymi socjalistami polskimi, powołując do życia wspólne kluby, komitety i stowarzyszenia.

Współpraca SDKPiL i PPS-Lewicy w trakcie Rewolucji oraz na łonie Rad przyniosła  zbliżenie obu partii. Również w kraju następowało wyraźne zacieśnienie współpracy, zwłaszcza w ramach związków zawodowych. W grudniu 1917 r. na tzw. Naradzie Radomskiej kierownictwo PPS-Lewicy wypowiedziało się jednoznacznie za walką o dyktaturę proletariatu, co przyspieszyło proces konsolidacji lewicy rewolucyjnej. Wciąż jednak w prasie partyjnej pojawiały się ostre polemiki. Szczególnie zjadliwie pod adresem swoich marksistowskich „braci i sióstr” wypowiadali się działacze SDKPiL. Mimo to zjednoczenie wydawało się być tylko kwestią czasu.

Ku zjednoczeniu

Jesienią 1918 r. dobiegała końca pierwsza wojna światowa. Wśród powszechnej rzezi i zniszczenia przez Europę zaczynała przetaczać się rewolucyjna fala, inspirowana wydarzeniami w Rosji. Z początkiem listopada ogień rewolucji ogarnął Niemcy, a władza z rąk znienawidzonego Kaisera przeszła w ręce socjaldemokratów z SPD. Polski ruch robotniczy wiązał wielkie nadzieje z rewolucją niemiecką, a pod wpływem wieści o wydarzeniach w Rzeszy na dalszy plan zeszły drobne międzypartyjne spory.18 Co więcej, dzięki wybuchowi rewolucji do kraju wróciło wielu działaczy rewolucyjnych, więzionych w pruskich więzieniach, w tym: Adolf Warski, Franciszek Fiedler, Władysław Kowalski („Grzech”), Henryk Stein („Domski”). Z obozu w Modlinie zwolniony został m.in. wspomniany już Józef Ciszewski. 

W tym samym czasie na ziemie polskie zaczęli przybywać polscy weterani Rewolucji Październikowej. Kierownictwo RKP(b) podjęło bowiem decyzję o skierowaniu internacjonalistów do ich krajów ojczystych celem pobudzenia tamtejszych sił rewolucyjnych. I tak do ojczyzny wrócili m.in.: Henryk Bitner-Bicz, Stefan Królikowski czy Franciszek Grzelszczak. Ten ostatni przywiózł członkom warszawskiej organizacji SDKPiL osobiste pozdrowienia od Lenina.

Z inicjatywą zjednoczenia i utworzenia jednolitej partii komunistycznej wystąpił Centralny Komitet Robotniczy PPS-Lewicy (jej organ naczelny), w dniu 5 listopada 1918 r. zwracając się do Zarządu Głównego SDKPiL z oficjalnym listem. Pisano w nim: 

Zbliżająca się szybkim krokiem w całym świecie rewolucja socjalna przyspiesza i w Polsce moment rewolucyjnego wybuchu. Klasa robotnicza Polski winna wytężyć całą swą energię i zespolić wszystkie siły rewolucyjne dla przygotowania się do decydującego starcia, do usunięcia przeszkód stojących na drodze do ostatecznego zwycięstwa. […] Uważamy, że organizacyjne zjednoczenie partii naszej i SDKPiL, pracujących już wspólnie w Rosji w jednej komunistycznej partii, jest imperatywnym nakazem obecnego rewolucyjnego momentu i staje na porządku dziennym życia obu partii jako najpilniejsze zadanie do spełnienia.19

Pięć dni po nadaniu listu powołano Radę Międzypartyjną oraz komisje porozumiewawcze w terenie, które miały koordynować wspólne wystąpienia obu organizacji. Następnie utworzono również Komisję Programową, mającą przygotować Zjazd Zjednoczeniowy oraz opracować program zjednoczonej partii. W skład Komisji z ramienia SDKPiL weszli: Franciszek Fiedler, Władysław Kowalski oraz Adolf Warski, zaś z PPS-Lewicy: Józef Ciszewski, Maria Koszutska („Wera Kostrzewa”) i Maksymilian Horwitz („Henryk Walecki”). Za podstawę wspólnej platformy politycznej przyjęto projekt przygotowany przez Waleckiego i konsultowany z Różą Luksemburg oraz Leonem Jogichesem-Tyszką, którzy wyrazili dlań całkowitą aprobatę.

4
Józef Ciszewski, Maria Koszutska, Maksymilian Horwitz / źródło: Wikipedia

Rewolucyjni marksiści wobec niepodległości i Rad

W listopadzie 1918 r., gdy prysły granice zaborcze, marksiści mogli wyjść z podziemia. Gdy inspirowani doświadczeniem rewolucji rosyjskiej polscy robotnicy i chłopi przystąpili do organizowania swoich Rad, SDKPiL i PPS-Lewica natychmiast stanęły na czele tego ruchu.

W dniu 5 listopada 1918 r. w Lublinie powstała pierwsza na ziemiach polskich Rada Delegatów Robotniczych. Ruch radziecki błyskawicznie rozszerzył się na tereny byłej Kongresówki, w następnych dniach ogarniając m.in. Warszawę, Łódź, Dąbrowę Górniczą, Sosnowiec, Tomaszów Mazowiecki i Zawiercie a w dalszej kolejności również Radom, Żyrardów, Włocławek, Płock, Piotrków, Łomżę, Kalisz, Kielce, Pabianice, Zgierz, Zduńską Wolę, Zamość, Białystok czy Grodno.

SDKPiL oraz PPS-Lewica wystąpiły z hasłem tworzenia Rad Delegatów. Wspólna działalność obu partii w Radach znacząco przyczyniła się do wypracowania wspólnej platformy politycznej. Zasadnicze tezy programowe Rad zostały zawarte w odezwie „Do robotników miast i wsi”, wydanej przez ZG SDKPiL, CKR PPS-Lewicy i Radę Związków Zawodowych. Platforma ta głosiła m.in. wywłaszczenie burżuazji i oddanie wszystkich fabryk, kopalń i ziemi na własność społeczną; usunięcie lichwy i spekulacji; odebranie domów kamienicznikom i oddanie ich w zarząd Radom, tak by zapewnić godne mieszkanie wszystkim robotnikom; czy wprowadzenie 8-godzinnego dnia roboczego w fabrykach i 6-godzinnego w kopalniach i gałęziach produkcji szczególnie szkodliwych dla zdrowia.20

Jednocześnie rodziło się niepodległe państwo burżuazyjne. 7 listopada, także w Lublinie, na mocy porozumienia PPS, PPSD i PSL „Wyzwolenie” powołano Tymczasowy Rząd Ludowy z Ignacym Daszyńskim na czele. Rząd ten proklamował powstanie Republiki Ludowej, zapowiedział zwołanie Sejmu Ustawodawczego oraz przeprowadzenie reform społecznych, w tym m.in. wprowadzenie wolności strajków, 8-godzinnego dnia pracy, wywłaszczenia wielkiej własności ziemskiej, upaństwowienia niektórych gałęzi gospodarki i dopuszczenie robotników do zarządzania przedsiębiorstwami. Pod naciskiem Piłsudskiego, 17 listopada rząd ten sam oddał władzę w ręce Jędrzeja Moraczewskiego, namaszczonego na pierwszego premiera „odrodzonej Rzeczpospolitej”. 

SDKPiL oraz PPS-Lewica wystąpiły zdecydowanie przeciwko „rządom ludowym”. SDKPiL wskazywała, że podobnie jak Tymczasowy Rząd Ludowy, tak też rząd Moraczewskiego reprezentuje interesy klas posiadających, albowiem „boi się podnieść rękę na «świętą własność» kapitalistów i obszarników”.21

Na gruncie walki o dyktaturę proletariatu przeciwstawioną republice burżuazyjnej, walki o władzę rad a nie dyktaturę burżuazji i obszarników – wykuwało się zjednoczenie polskiego ruchu rewolucyjnego. 

Ostatnie przygotowania

Przygotowując się do zjednoczenia, obie partie odbyły swoje konferencje krajowe. W połowie listopada miała miejsce konferencja SDKPiL. W podjętej w jej trakcie uchwale nie poruszono w ogóle faktu powstania państwa polskiego, wskazano za to na konieczność walki i władzę Rad Delegatów Robotniczych. Uznano, że Polska dojrzała w pełni do rewolucji socjalistycznej.

Oczywiście jednym z głównych tematów, jakie poruszali delegaci, była także kwestia połączenia z PPS-Lewicą. Przez lata socjaldemokraci ostro krytykowali lewicowców, traktując ich jak „młodszego brata”, błądzącego w poszukiwaniu właściwej ścieżki. Większość esdeków była przekonana o swojej wyższości teoretycznej. Teraz stwierdzono jednak, że PPS-Lewica zerwała z oportunizmem i stanęła zasadniczo na pozycjach SDKPiL. Nie podjęto jednakże wiążącej decyzji, poddając ją pod konsultację lokalnym organizacjom partyjnym. Dopiero po tym zamierzano zwołać raz jeszcze konferencję krajową.

Odmienne zdanie niż konferencja w stosunku do PPS-Lewicy zajął Adolf Warski. W opublikowanym w przededniu połączenia obu organizacji artykule „Niech żyje zjednoczenie!”22 podkreślił, że różnice między dwie grupami polskich marksistów są nieistotne; pozytywnie ocenił ewolucję programową PPS-Lewicy, a jednocześnie skrytykował SDKPiL za – jego zdaniem – błąd, polegający na zaniechaniu sformułowania w trakcie wojny bardziej aktualnego programu politycznego, uwzględniającego szybko zmieniającą się sytuację. Martwiła go niezdolność socjaldemokratów do samokrytycyzmu. Nie zgodził się również z główną tezą konferencji krajowej SDKPiL, oceniając sytuację w Polsce jako gotową póki co na rewolucję typu rosyjskiej lutowej lub niemieckiej listopadowej, a więc burżuazyjno-demokratycznej.

15 grudnia odbył się XII Zjazd PPS-Lewicy. Około 80 delegatów opowiedziało się za zjednoczeniem (tylko 1 głos padł przeciwko). Tego samego dnia obradowała kolejna konferencja krajowa SDKPiL. I w tym wypadku opowiedziano się za połączeniem w jedną partię, choć raz jeszcze zaznaczono słuszność własnej linii politycznej i nieprzejednany krytycyzm minionych błędów PPS-Lewicy.

Zaznaczyć należy, że w czasie gdy liderzy obu ugrupowań zarzucali sobie nawzajem różne zaszłości historyczne (w czym przodowali socjaldemokraci), ich szeregowi członkowie opowiadali się zdecydowanie za utworzeniem jednolitej partii: wspólna walka o organizowanie Rad, akcje wymierzone przeciwko pladze bezrobocia, obrona przed atakami ze strony reakcji (zwłaszcza endeków), a nade wszystko zaangażowanie w ruch strajkowy – niesamowicie zbliżyły do siebie rewolucyjnych robotników.

Zjazd Zjednoczeniowy

Po długich przygotowaniach, po wielotygodniowych dyskusjach, wreszcie w dniu 16 grudnia 1918 r. przy ul. Zielnej 25 w Warszawie odbył się Zjazd Zjednoczeniowy SDKPiL i PPS-Lewicy. Na udekorowanej czerwonymi sztandarami sali stawiło się ponad 200 delegatów i zaproszonych gości. Wśród uczestników panował podniosły i uroczysty nastrój. Wiara w rychłe zwycięstwo rewolucji w Polsce była powszechna.

Obrady, wśród owacji, otworzył Adolf Warski, a po nim uczestników powitali: w imieniu SDKPiL – Henryk Stein-Domski, a w imieniu PPS-Lewicy – Henryk Walecki. Na przewodniczących zjazdu wybrano (prawdopodobnie – brak pewnych informacji)  Szczepana Rybackiego (SDKPiL) i Józefa Ciszewskiego (PPS-Lewica).

Rezolucja o zjednoczeniu została przyjęta jednogłośnie. Z ogromnym entuzjazmem odśpiewano „Międzynarodówkę”.

Jeszcze przed zjazdem długo rozmawiano o nazwie nowej partii. Socjaldemokraci proponowali „Komunistyczną Partię Polski”, ostatecznie zwyciężyła propozycja PPS-Lewicy: Komunistyczna Partia Robotnicza Polski, dla podkreślenia jej proletariackiego charakteru.

Uchwalono również program partii, który – jak wspomniano – konsultowany był z Różą Luksemburg i Leonem Jogichesem-Tyszką. Podniesiono w nim m.in. przekształcenie się wojny między imperialistycznymi mocarstwami w wojnę między klasami: proletariatem a burżuazją. Bardzo optymistycznie stwierdzano, że „otworzyła się era bezpośredniej walki o urzeczywistnienie ustroju socjalistycznego, era rewolucji socjalnej”.23 Choć – co wyraźnie podkreślono – krach kapitalizmu nie dokona się automatycznie.  

Program Partii zwrócił uwagę na bankructwo II Międzynarodówki i opowiedział się za utworzeniem nowej, Komunistycznej Międzynarodówki.

Odrzucono walkę o republikę demokratyczną, opowiadając się zdecydowanie za hasłem dyktatury proletariatu i władzy. Jednoznacznie skrytykowano rząd Moraczewskiego, opisując go w sposób następujący: 

Powstał on nie na gruncie mas ludowych, jak rząd Kiereńskiego w Rosji lub Eberta w Niemczech, lecz jako pośredni wynik rewolucji w krajach ościennych. Wskutek tego staje się on w większym stopniu niż tamte przykrywką panowania burżuazyjnego, które istnieje w Polsce w niczym nie naruszonej formie i które rząd tzw. ludowy maskuje, powstrzymując w ten sposób moment wybuchu rewolucji w Polsce.24 

Przedstawiona charakterystyka „rządu ludowego” była trafna. Gabinet Moraczewskiego, choć formalnie zalegalizował związki zawodowe i strajki, jednocześnie zwalczał wszelkie przejawy robotniczych protestów przy pomocy policji i wojska; utrudniał tworzenie rad, wspierając za to rozwój burżuazyjnego samorządu terytorialnego; nie dopuścił także do unormowania stosunków z Rosją Radziecką. Głoszone hasła reform społecznych w większości okazały się zasłoną dymną służąc, podobnie jak w przypadku rządów Eberta i Scheidemanna w Niemczech, uspokojeniu nastrojów społecznych. I tak jak ci zdrajcy sprawy proletariatu ponoszą odpowiedzialność za morderstwo Róży Luksemburg i Jogichesa-Tyszki, tak rząd Moraczewskiego ma na rękach krew członków misji rosyjskiego Czerwonego Krzyża, w tym wspomnianego już wybitnego komunisty, Bronisława Wesołowskiego25.

Dobrowolna dymisja rządu Moraczewskiego na rzecz prawicowego gabinetu Paderewskiego, dokonana  na polecenie Piłsudskiego, dążącego do porozumienia z prawicą, w ledwie parę tygodni po I Zjeździe KPRP, tylko potwierdziła analizę komunistów.

5
Ignacy Daszyński, Jędrzej Moraczewski, Ignacy Jan Paderewski – pierwsi trzej premierzy burżuazyjnej Polski / źródła: Biografia24.pl, encyklopedia.pwn.pl, Wikipedia

Powiedzieć jednak trzeba, że program KPRP w niedostateczny sposób uwzględniał sytuację w kraju i poziom zorganizowania i świadomości polskiego proletariatu. Nie wzięto pod uwagę faktu, że masy pracujące, odzyskawszy niezależne państwo po ponad 120 latach obcych rządów, wciąż żywiły złudzenia wobec burżuazyjnej niepodległości. Masy wierzyły w parlamentaryzm, republikę burżuazyjną oraz w obietnice reform społecznych składane przez polityków PPS i ruchu ludowego. Silne były jeszcze wpływy prawicy i kleru. Klasa robotnicza była bardzo słaba po wojnie i okupacji, na co wskazywano wyżej, i to pomimo, że zarówno SDKPiL jak i PPS-Lewica wielokrotnie wskazywały wcześniej na rozbicie i rozproszenie polskiego proletariatu. Zamiast tego komuniści wskazywali: 

W okresie międzynarodowej rewolucji socjalnej, burzącej podstawy kapitalizmu, proletariat polski odrzuca wszelkie hasła polityczne, jak autonomia, usamodzielnienie, samookreślenie, oparte na rozwoju form politycznych czasu kapitalistycznego. (…) Dla międzynarodowego obozu rewolucji socjalnej nie ma kwestii granic.26

Szczególnie poważnym błędem KPRP było niedocenienie znaczenia chłopstwa i jego możliwej roli jako sojusznika klasy robotniczej. Nie przyswojono sobie doświadczeń Rewolucji Październikowej i programu bolszewików, którzy zdecydowali się na podział ziemi między chłopów, by zyskać ich poparcie. KPRP ograniczyła się jedynie do lakonicznych stwierdzeń o wspólnej własności ziemi, sprowadzających się w zasadzie do hasła jej uspołecznienia i zaprowadzenia kolektywnej gospodarki wiejskiej.

Na koniec obrad Zjazdu wyłoniono pierwszy Komitet Centralny. Zgodnie z przyjęto zasadą parytetu, w jego skład weszło po sześć osób z każdej z partii. Z SDKPiL: Franciszek Grzelszczak, Franciszek Fiedler, Władysław Kowalski, Adolf Zalberg-Piotrowski, Szczepan Rybacki, Henryk Stein-Domski, zaś z PPS-Lewicy: Józef Ciszewski, Maria Koszutska, Stefan Królikowski, Maksymilian Horwitz, Wacław Wróblewski, Henryk Iwiński. W składzie KC nie znalazł się Adolf Warski (do którego działacze SDKPiL mieli żal o wspomniany wyżej artykuł „Niech żyje zjednoczenie”), ale wkrótce został do niego dokooptowany.

Oprócz Komitetu Centralnego wyłoniono również Centralną Redakcję w składzie: Franciszek Fiedler, Henryk Domski i Adolf Warski.

Przełomowe znaczenie

Jak pokazaliśmy, polscy rewolucyjni marksiści przezwyciężyli dzielące ich przez lata drobne spory i nieporozumienia dla stworzenia jednolitej partii rewolucji socjalnej. Nie oznacza to jednak, że różnice polityczne straciły na znaczeniu – wręcz przeciwnie! Po prostu zarówno SDKPiL jak i PPS-Lewica dojrzały i zajęły jednolite pozycje we wszystkich kluczowych dla ruchu robotniczego kwestiach.

Pomimo wszystkich niedociągnięć, I Zjazd KPRP miał wielkie znaczenie historyczne. Wskazano klasie robotniczej na konieczność zerwania ze zgniłą II Międzynarodówką i walkę o socjalizm; podkreślono znaczenie internacjonalizmu proletariackiego i położono podwaliny pod recepcję bolszewizmu na rodzimy grunt.

W ten sposób rozpoczynał się w historii polskiego ruchu robotniczego zupełnie nowy rozdział. 

Dzisiaj, 102 lata później, potrzeba partii rewolucyjnej jest paląca jak nigdy. Kapitalizm, tak samo jak pod koniec Wielkiej Wojny, sypie się w gruzy, grzebiąc ze sobą miliony ludzi pracy. Naszym jako komunistów zadaniem jest zburzyć do końca zbutwiałą budowlę kapitalizmu i burżuazyjnego państwa, by w ich miejsce zaprowadzić ład socjalistyczny. W tym celu, ucząc się na doświadczeniu naszych poprzedników, kładźmy zręby nowej KPRP.

Autor: Jan Żarski


Przypisy

  1. A. Warski, Jak powstała KPRP w: A. Warski, Wybór pism i przemówień, tom I, Warszawa 1958, s. 142-143, dostępny również online: http://www.1917.net.pl/node/3280 (dostęp: 20.08.2021). 
  2. Pomimo swojej nazwy PPS-Frakcja Rewolucyjna nie dążyła do zdobycia władzy przez proletariat w drodze rewolucji, ale do wywalczenia niepodległego państwa polskiego, posługując się przy tym „rewolucyjnymi” metodami zamachów na przedstawicieli władz carskich i policji oraz walki zbrojnej; tak o „frakach”, jak nazywano działaczy PPS-FR, pisał Lenin: „«Fracy» nie są partią proletariacką, lecz drobnomieszczańską, nacjonalistyczną, czymś w rodzaju polskich socjal-rewolucjonistów.” – za: W. Lenin, O prawie narodów do samookreślenia w: W. Lenin, Dzieła wybrane, tom I, Warszawa 1978, s. 892.
  3. A. Warski, dz. cyt., s. 143.
  4. F. Świetlikowa, Komunistyczna Partia Robotnicza Polski 1918-23, Warszawa 1968, s. 11-12.
  5. Socjaldemokracja Królestwa Polskiego i Litwy. Materiały i dokumenty 1914-1918 – za: F. Świetlikowa, dz. cyt., s. 16.
  6. Franz Conrad von Hötzendorf był marszałkiem polnym C. K. Armii i szefem jej sztabu generalnego; Erich Ludendorff był jednym z wodzów armii niemieckiej, brał udział w przygotowaniu Aktu 5 Listopada, a po wojnie związał się z ruchem nazistowskim.
  7. A. Warski, dz. cyt., s. 144-145.
  8. zob. W. Lenin, O prawie narodów…
  9. J. Rutkowski, Historia gospodarcza Polski, tom II, Poznań 1950, s. 416.
  10. „Czerwony Sztandar” nr 192 – za: Z. Rybicki, Rady Delegatów Robotniczych w Polsce 1918-1919, Warszawa 1962, s. 13.
  11. F. Świetlikowa, dz. cyt., s. 43.
  12. „Czerwony Sztandar” nr 193 – za: F. Świetlikowa, dz. cyt., s. 24.
  13. A. Czubiński, Komunistyczna Partia Polski (1918-1938). Zarys historii, Warszawa 1988, s. 19.
  14. tamże, s. 20.
  15. tzw. CIK albo WCIK od ros. Всероссийский Центральный Исполнительный Комитет.
  16. J. Ciszewski, Wspomnienia z roku 1918 – cyt. za: F. Świetlikowa, dz. cyt., s. 25-26.
  17. Materiały archiwalne do historii stosunków polsko-radzieckich, tom I, Warszawa 1957, s. 126 – za: F. Świetlikowa, dz. cyt., s. 21.
  18. F. Świetlikowa, dz. cyt., s. 27.
  19. Materiały archiwalne…, s. 658-659 – cyt. za: A. Czubiński, dz. cyt., s. 27.
  20. po pełny tekst odezwy zob. J. Żarski, Z dziejów Rad Robotniczych na ziemiach polskich, dostępny online: https://czerwonyfront.org/rady (dostęp: 20.08.2021).
  21. Odezwa SDKPiL „Do powracających” – cyt. za F. Świetlikowa, dz. cyt., s. 31.
  22. Zob. A. Warski, Wybór…, tom II, s. 5-10.
  23. Platforma polityczna w: KPP. Uchwały i rezolucje, tom I, Warszawa 1953, s. 37.
  24. Tamże, s. 41-42.
  25. Dnia 20 grudnia 1918 r. do Warszawy przybyła misja rosyjskiego Czerwonego Krzyża, w celu wynegocjowania repatriacji jeńców rosyjskich wziętych do niewoli w czasie I wojny światowej. Misji przewodniczył B. Wesołowski. Jej członkowie zostali praktycznie natychmiast aresztowani pod zarzutem szerzenia wywrotowej propagandy i uwięzieni. 29 grudnia na Placu Saskim w Warszawie odbyła się demonstracja w obronie represjonowanych, zorganizowana przez RDR m. W-wy. Następnego dnia misja została formalnie wydalona z Polski i skierowana pod strażą w stronę wschodniej granicy. W nocy z 3 na 4 stycznia 1919 r. we wsi Wyliny-Ruś delegaci zostali wywleczeni z transportu przez eskortujących ich polskich żandarmów i rozstrzelani. Zginął B. Wesołowski i 3 członków misji: Maria Alter, Magdalena Ajwazowa oraz dr Ludwik Klocman, natomiast ostatni z członków misji, Leon Alter, ranny w szyję udał martwego i zdołał uciec. Rząd polski w oficjalnym oświadczeniu zrzucił winę na miejscowych bandytów, jednak przy ciałach zamordowanych znaleziono paszporty oraz pieniądze, co świadczyło, że motywem zabójstwa nie był rabunek. Ostatecznie, pod naciskiem rządu radzieckiego, polskie władze przeprowadziły oficjalne śledztwo, w efekcie którego przed sądem stanęło 6 żołnierzy, którzy przyznali się do zbrodni. Jak mówili w czasie rozprawy, działali oni „z pobudek czysto patriotycznych”, uważali, że „zlikwidowali zbrodniarzy bolszewickich”. Jeden z nich został uniewinniony, pozostali otrzymali wyroki 1 roku więzienia, jednak wykonanie kary zawieszono, tak więc sprawcy mordu pozostali w praktyce bezkarni.
  26. Platforma… w: KPP. Uchwały…, tom I, s. 42-43.