mrs4dz

Liberałowie, reformiści oraz niektórzy mniej spostrzegawczy zdają się zszokowani na widok coraz bardziej nieprzewidywalnych i zuchwałych poczynań ekspansji amerykańskiego imperializmu. Nie jest to jednak nic nowego, to głęboko zakorzeniona, naturalna konsekwencja rozwoju kapitalizmu w tym kraju.

Kapitalizm, wspaniały mit założycielski Stanów Zjednoczonych, motywował poczynania klasy panującej Ameryki od momentu jej powstania. Włączanie nowych terenów do młodego państwa amerykańskiego zaczynało się od marszu na zachód i wojen o granice z Meksykiem. Gdy jednak zabrakło na kontynencie ziemi do podboju, a granice z sąsiadami ustabilizowały się, anektowano kolejne terytoria, tym razem zamorskie.

W związku z tym strefami wpływów stały się, między innymi, Kuba, Filipiny i Hawaje. Nie stało to na przeszkodzie w głoszonej przez USA polityce izolacjonistycznej. Prezydent Monroe proklamował wszak swą doktrynę o nieingerencji w konflikty zewnętrzne.

W praktyce nie oznaczała ona wcale zakończenia imperialistycznej ekspansji. Maska wyraźnie opadła podczas rządów McKinleya, a wszelka narracja o izolacjonizmie porzucona została już na początku dwudziestego wieku, wraz z udziałem US Army w I Wojnie Światowej.

Kapitalizm, wkraczając w swój późny okres, doprowadził do zrośnięcia się dwóch gałęzi kapitału – bankowego i przemysłowego. Kapitał przemysłowy, poniekąd tradycyjny, pierwotny, dążący do izolacjonizmu i monopolizacji na rynku wewnętrznym, stał się podrzędny do kapitału finansowego, cechującego się dążeniem do eksportu kapitału na rynki międzynarodowe. Zwiększenie znaczenia drugiego wynikało z rozwoju tych pierwszych, jednak prowadziło to również do rywalizacji między nimi.

Drugą wojnę światową można uznać za symboliczny koniec tej walki, zakończony zwycięstwem kapitału finansowego. Wprowadziło to Amerykę na tor globalnej dominacji, w której prześcignęła stare mocarstwa – Wielką Brytanię i Francję i pozwoliło propagować swoją ideologię i walczyć ze Związkiem Radzieckim, czy to kijem, czy marchewką. Oczywiście, marchewkę rozumiemy jako „pokojowe” podporządkowywanie kolejnych krajów USA, a kij jako bezpośrednią agresję zbrojną.

Warto nadmienić, że w oficjalnym przekazie rządu Stanów Zjednoczonych, nie brały one udziału w żadnej wojnie od czasu 2-giej Światowej, a wszystkie działania zbrojne to „interwencje”,  czy „obrona demokracji”. Wyjątkiem może jedynie nazwać „wojną z terroryzmem”, wypowiedzianą szeroko rozumianym terrorystom po atakach z 11 września, oraz „wojnę z narkotykami”, które służyły do podporządkowania krajów bliskiego wschodu i ameryki południowej USA.

Interwencje te dzieją się nader często, pochłaniając wiele istnień ludzkich. Ci, co przeżyją, muszą żyć w miejscu zniszczonym. Klęska oznacza nowe realia pod butem okupanta, który w tym samym czasie radośnie wygłasza hasła o wolności na świecie i pokazuje się jako wielki jej obrońca.

Po upadku Związku Radzieckiego w 1991 roku Stany Zjednoczone zostały jedynym mocarstwem światowym. Pozwoliło im to na rozwinięcie imperialistycznych ambicji na nie widzianą wcześniej skalę. Stały się globalnym hegemonem i tzw. światowym policjantem, który miał pilnować liberalnego porządku, a także sprzyjać procesowi globalizacji światowego rynku. W tym samym roku siły USA rozpoczęły wojnę w Zatoce Perskiej, aby przejąć i zabezpieczyć dostawy ropy oraz zademonstrować swoją dominację po upadku bloku wschodniego.

Rok później brały udział również w wojnie domowej w Somalii, gdzie wysłano 25 tysięcy żołnierzy, oficjalnie w ramach akcji humanitarnej, a w rzeczywistości, aby chronić interesy firm paliwowych takich, jak Continental, które posiadały dużą część terytorium kraju. Siły amerykańskie dopuściły się tam wielu masakr, w tym tak zwanej „Bloody Monday”, w której zginęło ponad 200 Somalijczyków.

W 1999 roku wojska NATO pod przewodnictwem Stanów Zjednoczonych wkroczyły do Jugosławii w celu podporządkowania Bałkanów zachodniej strefie wpływów oraz dokończenia procesu likwidacji ostatniego państwa regionu pozostającego poza pełną kontrolą zachodnich instytucji gospodarczych i militarnych. Prowadzono tam bombardowania oficjalnie wymierzone w cele strategiczne, jednak w rzeczywistości ucierpiała na nich przede wszystkim ludność cywilna.

Bombardowano infrastrukturę kolejową i pociągi, w których często znajdowały się osoby niepowiązane z wojskiem. Stacje radiowe i telewizyjne również były na celowniku. 23 kwietnia podczas ataku rakietowego na siedzibę stacji telewizyjnej w Belgradzie zginęło szesnaście pracowników. Jako pokaz siły zrzucono też bomby na Chińską Ambasadę. Bombardowania Jugosławii zostały uznane za nielegalne wobec prawa międzynarodowego, ale nikt za nie odpowiedzialny nie poniósł konsekwencji.

Jeszcze przed 11 września amerykanie bombardowali Afganistan i Sudan pod pretekstem walki z Al-Kaidą. Skutkiem było między innymi zniszczenie największej fabryki leków w Sudanie, która produkowała ponad połowę wszystkich leków w tym kraju. Po atakach na World Trade Center, USA razem z NATO rozpoczęły „Wojnę z Terrorem”, pod której płaszczykiem został najechany Afganistan i Irak.

W Afganistanie zainstalowano proamerykański marionetkowy rząd, który ostatecznie upadł w 2021 roku wraz z wycofaniem się wojsk amerykańskich, co było symboliczną porażką dla imperializmu amerykańskiego. Inwazja na Irak była prezentowana jako odwet za 9/11, ale po tym, jak opinia publiczna dowiedziała się, że w Iraku nie było Al-Kaidy, zmieniono oficjalną narrację na rzekome posiadanie przez Irak broni masowego rażenia. Faktycznym celem było podporządkowanie jednego z największych producentów ropy naftowej interesom zachodniego kapitału oraz umocnienie amerykańskiej dominacji na Bliskim Wschodzie.

Ostatecznie w 2005 roku śledztwo wykazało, że żadnych broni tego rodzaju tam nie było. Okupacja trwała latami i spowodowała ogromne zniszczenia, cierpienie ludności oraz destabilizację regionu, a na dodatek doprowadziła do wzmocnienia się islamskich radykałów, którzy, co warto wspomnieć, wywodzili się z grup wcześniej wspieranych finansowo i trenowanych przez CIA do walki przeciwko Związkowi Radzieckiemu w Afganistanie.

Wojna z terrorem nadal trwa, obecnie skupia się nie tylko na destrukcji Bliskiego Wschodu, ale też na tak zwanej walce z tzw. narkoterroryzmem. Operacja „Southern Spear”, która według oficjalnych komunikatów miała na celu walkę z kartelami narkotykowymi, w rzeczywistości była pretekstem do pojmania Nicolása Maduro, w celu podporządkowania Wenezueli interesowi Stanów Zjednoczonych i rozpoczęcia procesu eksploatacji zasobów ropy naftowej. Konflikty te nie mają się skończyć tylko służyć w razie potrzeby jako pretekst do interwencji i podporządkowaniu danego kraju imperializmowi amerykańskiemu.

USA wspiera również Izrael w ludobójstwie w Gazie. Wbrew ostatnio popularnej narracji współpraca obu państw jest wzajemna: Izrael służy jako strażnik interesów amerykańskich w regionie, rozwija i sprzedaje technologie militarne kosztem życia Palestyńczyków, a w zamian otrzymuje broń i inne wsparcie militarne oraz pomoc w wetowaniu uderzających w Izrael rezolucji ONZ. Amerykańskie firmy również czerpią zyski z okupacji Palestyny i to nie tylko te związane z militariami. Przedsiębiorstwa takie jak Cisco inwestują w Zachodnim Brzegu, a Donald Trump snuje plany na przekształcenie Gazy w kurort turystyczny.

W tym roku wystartowano zaś z najnowszą imperialistyczną kampanią wojenną przeciwko Iranowi, której celem było pozbawienie go możliwości rozwoju technologii atomowej oraz obalenie reżimu Ajatollahów. Stanom nie udało się szybko zakończyć operacji, a Iran okazał się lepiej przygotowany, niż się spodziewano. Nie udało się zrealizować żadnego z celów kampanii, a Iran wykorzystał swoje położenie geograficzne do zablokowania cieśniny Ormuz. Drastycznie wpłynie to na ceny paliw, co przekłada się wprost na wyższe ceny wszystkich produktów oraz energii.

Kuba również wróciła na celownik Waszyngtonu i jest oskarżana o planowanie ataków dronami i wspieranie terroryzmu. Zwiększono też sankcje, przez co Kubańczycy nie mają stałego dostępu do energii elektrycznej. W związku z jej brakiem, w szpitalach zginęło wiele osób potrzebujących sprzętu medycznego, by żyć. Wywołanie katastrofy humanitarnej miało na celu wywarcie presji na rewolucji kubańskiej i doprowadzenie do przywrócenia w pełni kapitalistycznych stosunków produkcji oraz ponownemu podporządkowaniu Kuby USA. Ten pierwszy cel już został osiągnięty w ostatnim czasie, po tym, jak rząd kubański zatwierdził szereg zmian, które otworzą kraj na światowy rynek.

Wszystkie ostatnie ruchy Ameryki mają nie tylko na celu otwarcie rynków dla amerykańskich inwestycji, ale są też częścią wojny handlowej z Chinami. Przez lata Waszyngton traktował Amerykę Łacińską jako ich wyłączną strefę wpływu. Rosnąca obecność Chin w krajach regionu stanowi wyzwanie dla amerykańskiej hegemonii i popycha Stany do wojny handlowej, jak i również wojny konwencjonalnej jak w Iranie, aby ratować ich słabnący monopol na bycie mocarstwem światowym.

Aby utrzymać ten status, imperializm amerykański nie cofnie się przed niczym. Nie ważne ile istnień zostanie pochłoniętych, aby to osiągnąć. Interwencje zbrojne z udziałem Amerykanów są dyktowane zwiększaniem i zabezpieczaniem zysków zachodnich firm, a organizacje międzynarodowe mające stać na czele utrzymania praworządności na świecie, nie są nic w stanie zrobić, wbrew woli najpotężniejszego państwa na świecie. Porządek, który reprezentują międzynarodowe organizacje, nie polega na abstrakcyjnej walce ze złem, tylko ma służyć temu, by kapitaliści mogli prowadzić bez problemu swoje interesy. Gdy pojawia się konflikt między burżuazją, bądź nie można prowadzić interesów starym sposobem, prawo międzynarodowe zostaje odstawione na bok.

To Stany Zjednoczone pełnią funkcję strażnika systemu, są też przez to najbardziej reakcyjną i kontrrewolucyjną siłą na naszej planecie. Aby ratować system przed upadkiem, potrzebują coraz to nowszych rynków zbytu i pól do inwestycji, a miejsc, gdzie kapitalizm jeszcze nie rozłożył swoich macek, już nie ma. Stąd obecne ataki na Wenezuelę, Iran i Kubę. Jest to próba odbicia przez Amerykę krajów, które znalazły się pod kontrolą innego imperializmu niż ten amerykański.

Jako komuniści opowiadamy się za jednością wszystkich ludzi pracy przeciwko wspólnemu wrogowi. Tym wrogiem jest imperializm i stojący za nim system kapitalistyczny. Polska również ma w nim swój wkład. Polski trotyl trafia do wojsk Izraela i USA, polskie fabryki produkują śmigłowce dla Lockheed Martin, polski rząd pozwala amerykanom stawiać bazy wojskowe na terenie kraju. Jedynie zjednoczona klasa robotnicza ameryki i świata jest w stanie zatrzymać tę destrukcyjną maszynę i w jej miejsce zbudować nowy świat.

Autorzy: Wanda Burska i Maks Katz