pysznie

Reforma propracownicza: zwolnij pracowników i zatrudnij ich taniej

Ostatnia reforma w polskim prawie pracy jak na dłoni pokazała, kto tak naprawdę tu rządzi. Zapewne nie jest to żadnym zaskoczeniem dla każdego zwykłego pracownika, który niejedne obietnice poprawy już przeżył. Żyjemy w czasach, gdy nawet tak drobne reformy, mające na celu nie tyle rozszerzenie, co utrzymanie praw pracowniczych, obracają się w swoje przeciwieństwo i koniec końców służą kapitalistom do ataków na klasę pracującą.

Nowe przepisy, wprowadzone 8 lipca br., umożliwiają o wiele szybszą zmianę umowy między pracodawcą a „pracobiorcą”. Miał to być koniec umów śmieciowych, a także zmuszania robotnika do zakładania jednoosobowych działalności gospodarczych przed rozpoczęciem stosunku pracy. Zmiana pozwala inspektorom PIP przeprowadzić procedurę uetatowienia tam, gdzie rodzaj umowy nie zgadzał się ze stanem rzeczywistym. Wcześniej taki proces mógł ciągnąć się latami i pochłaniać niepotrzebne koszty sądowe, szczególnie dla robotnika.

Kapitaliści często i chętnie wybierali umowy-zlecenia i umowy o dzieło, szczególnie w gastronomii, firmach kurierskich i przewozach osobowych. Częstym zjawiskiem stało się również zmuszanie do zakładania jednoosobowych działalności gospodarczych, np. w IT czy marketingu. W każdym z wymienionych zawodów zachodzi rzeczywisty stosunek pracy – definiowany przez osobiste świadczenie pracy, w konkretnym miejscu i czasie wyznaczonym przez pracodawcę, w sposób ciągły i powtarzający się. Te kryteria stanowią podstawę do zawarcia umowy o pracę, jednak przedsiębiorcy zawsze zrobią wszystko co mogą, aby maksymalizować swoje zyski. Tak jest w przypadku zlecenia i innych umów cywilno-prawnych, jak i B2B.

Nowa reforma PIP miała być wyjściem naprzeciw pracownikom, którzy wykonując pracę wpisującą się w każdym możliwym aspekcie w stosunek pracy, mają podpisane umowy śmieciowe, wiążące się np. z brakiem płatnych urlopów czy zwolnienia lekarskiego. Dla pracodawcy oznacza to mniejsze składki do ZUS-u, a zatem więcej pieniędzy do kieszeni, natomiast dla pracownika np. gastronomii, potencjalną tragedię. Brak wypłaty za okres nieprzepracowany przez chorobę, a nie objęty wynagrodzeniem chorobowym, lub zasiłkiem oznacza w zasadzie całkowite odcięcie od źródła utrzymania.

Mityczna innowacyjność kapitalizmu

Logika kapitalizmu nakazuje zadać pytanie – kto na tym zyska, a kto straci? Z odpowiedzią już śpieszy nam firma zajmująca się internetową platformą dostaw jedzenia. Nowe przepisy, które miały prowadzić do zmiany umów, a w konsekwencji uetatowienia pracowników i zwiększenia kosztów dla przedsiębiorców, okazały się być gwoździem do trumny dla ok. 5 tysięcy pracowników. Pyszne.pl planuje do końca sierpnia zwolnić swoich kurierów. Żeby uniknąć oskarżeń o bezduszność kapitalisty, zarząd spółki poinformował już, że zaoferuje byłym pracownikom ponowne zatrudnienie, jednak już przez pośredników, tzw. partnerów flotowych. W rzeczywistości oznacza to, że minimalna stawka miesięczna, jaka obowiązywała w ramach umowy zlecenia podpisanej przez ich pracowników przestanie być problemem dla biednych przedsiębiorców, ponieważ teraz stawka, którą wypłacą pracownikom będzie zależeć od ilości wykonanych przejazdów i dowozów. Co istotne, reszta usługodawców z tej branży (Uber, Bolt, itd.) już od długiego czasu działa w ten sposób; co jest zresztą klasycznym przykładem „rozwoju” sektora usług w czasie kryzysu kapitalizmu. To, co zaczyna się od atrakcyjnych stawek i dobrych warunków dla pracownika w nowatorskim startupie technologicznym, jest tak naprawdę napędzanym przez venture capital mirażem, który ma na celu zagrabienie jak największej części rynku, bo tylko tym wykładniczym rozwojem, spekulanci giełdowi mierzą wartość danej innowacji. Wraz z osiągnięciem tej pozycji, lub roztrwonieniem jej na drobne wraz z nieubłaganie gryzącą po kostkach konkurencją, zaczyna się ekstrakcja wartości – a jak wszyscy wiemy od czasów Marksa, tę najlepiej się wyciska z dociskania kosztów pracy do absolutnego dołu.

Ta zmiana to przekształcenie pracy najemnej w pracę na akord, która jest jednym z bardziej wyrazistych elementów kapitalistycznego wyzysku. W ramach pracy najemnej to kapitalista zapewnia środki produkcji, narzędzia, stanowisko, na których pracownik pracuje określoną ilość roboczogodzin, za które dostaje stałe wynagrodzenie. W pracy na akord natomiast liczą się efekty pracy (zgodnie z oceną kapitalisty) i to od nich zależy wysokość wypłaty. Dla pracowników pyszne.pl oznacza to pogorszenie warunków pracy, ryzyko większych nadużyć, brak pewności wysokości wypłat, zmuszanie do brania większej ilości zleceń i – co chyba najbardziej kuriozalne – opłaty dla partnerów flotowych za obsługę rozliczeń. Pracownik będzie musiał płacić burżujowi za możliwość pracy!

Pyszne.pl udaje niewiniątko i swoje decyzje tłumaczy jako: „zabezpieczenie stabilnego, skalowalnego i konkurencyjnego ekosystemu dostaw”, która ma być: „odpowiedzią na oczekiwania rosnącego rynku e-commerce w Polsce”. Dużo słów, które absolutnie nic nie znaczą! Zabezpieczenie konkurencyjnego ekosystemu dostaw to nic innego, jak zabezpieczenie zysków kapitalisty, który w każdej ustawie znajdzie sposób jej obejścia tak, aby wyjść na tym bez szkód przede wszystkim dla siebie. Jeśli oznacza to zwolnienie 5 tysięcy osób i zatrudnienie części z nich na nowo, to trudno. Ponownie zatrudnieni będą zmuszeni do mocniejszego poświęcenia w imię nowych warunków, na które się zgodzili, a los tych, którzy odpadli, kapitalisty już nie obchodzi.

Oni sami oczywiście przestrzegali przed wprowadzeniem tej reformy, wieszcząc kryzys zatrudnienia i określając ją jako atak na wolność prowadzenia działalności gospodarczej. To, że na tym zyskają to oczywiście szczęśliwy traf. Lewica i Razem toczą zaś medialne potyczki, przerzucając między sobą winę za niedopatrzenie tej „luki” w nowej ustawie, która miała być sukcesem polskiej lewicy. W końcu to propracownicza reforma, przynajmniej na papierze!

Co robić?

Jako komuniści zawsze będziemy wspierać wszystkie pro robotnicze reformy. Każda ustawa, która ma poprawić byt klasy pracującej jest pozytywna i pożądana. Niestety reformizm, szczególnie ten obecny w naszych czasach, jest na tyle nieskuteczny, że nie wygra z kapitalistyczną logiką zysku – to właśnie z jej powodu obecna reforma wyszła klasie pracującej na gorsze. Co więcej, w dobie kryzysu trudno w ogóle mówić o rzeczywistych reformach. Za każdą z nich kryje się interes kapitalisty, nawet jeśli podpisująca nowe przepisy ministra pracy odmienia w głowie słowo „pracownik” przez wszystkie przypadki. Nie da się zmienić ustawą głębokiego kryzysu kapitalizmu i potrzeby kolejnych ataków na robotników zgodnie z logiką całego systemu.

Czy to oznacza zatem, że jesteśmy bezbronni i bezbronne względem tego nieludzkiego systemu? Zupełnie nie! Jak pokazuje przykład innych miejsc pracy, jedynym środkiem wbijającym czerwony klin w szprychy tej maszyny jest właśnie walka klasowa. Strajk zorganizowanych kurierów to ogromne straty dla pracodawcy, których nie nadrobi narzekaniem na koszta pracy, ani groźbami wywiezienia interesu z Polski. Nieustępliwa logika znajduje swój równie nieustępliwy, logiczny kres w sile tych, którzy wytwarzają całe bogactwo świata. Za kurierami Pysznego niewątpliwie podążyliby wtedy i pracownicy reszty firm z branży, których absolutnie koszmarne warunki są niczym suche siano, gotowe na tę jedną iskrę nadziei mówiącą „da się!”

Dla robotnika, tak jak i komunisty, zabawa w kruczki prawne jest niegodna. Zostawmy ją razem ze sprawczością Dziemianowicz-Bąk. Utopijną jest też w dzisiejszych czasach wiara, że ustawą wprowadzimy dobrobyt i zabierzemy trochę więcej dla potrzebujących z pańskiego stołu. Dziś możemy odpowiedzieć na pytanie skąd te pieniądze weźmie Pyszne – czy z kieszeni własnych pracowników, czy być może z zaoszczędzenia na nagrodzie dla zarządu. Jutro zaś naszą odpowiedzią będzie wywłaszczenie kapitalistów i upaństwowienie najważniejszych gałęzi gospodarki, i wówczas reformy – ale robotnicze, w ramach państwa robotniczego, w imieniu i w interesie klasy pracującej! Dopiero wtedy ludzkość będzie mogła odetchnąć, żyć i pracować godnie, bez pasożytującej narośli w postaci klasy profesjonalnych pijawek.

Autor: Laura Nowak