
Jorge Martín, 22 czerwca 2026
W obliczu nieznośnej presji ze strony amerykańskiego imperializmu, podczas nadzwyczajnej sesji 18 czerwca, Kubańskie Zgromadzenie Narodowe przyjęło szereg propozycji gospodarczych. Jeśli wejdą w życie, propozycje te doprowadzą bezpośrednio do przywrócenia kapitalizmu.
W piątek 12 czerwca, na porannej konferencji prasowej, prezydent Díaz-Canel ogłosił daleko idące reformy gospodarcze. W środę 17 czerwca zebrała się plenarna sesja Komitetu Centralnego Komunistycznej Partii Kuby (PCC), a następnego dnia, w bezprecedensowo szybkim tempie, Zgromadzenie Narodowe Władzy Ludowej zatwierdziło aż 176 rozwiązań. W ogólności środki te, jeśli zostaną wdrożone, oznaczają koniec gospodarki planowej i przywrócenie kapitalizmu.
Nie da się inaczej zinterpretować podjętych decyzji. Nie chodzi tu o kilka reform ani o częściowe otwarcie na rynek. Mówimy o niczym innym, jak o całkowitym przywróceniu kapitalistycznej gospodarki rynkowej na Kubie. O skoku jakościowym, a nie tylko ilościowym. A to będzie miało bardzo poważne konsekwencje o historycznym znaczeniu.
Restauracja kapitalizmu
Zacznijmy od omówienia zatwierdzonych środków:
- Koniec państwowego planowania gospodarki i alokacji zasobów przez państwo, do zastąpienia przez „polityczne sygnały dla wszystkich podmiotów gospodarczych” (publicznych i prywatnych) oraz prymat „sygnałów rynkowych”.
- Koniec monopolu [państwowego – tłum.] w handlu zagranicznym.
- „Przekształcenie socjalistycznych przedsiębiorstw państwowych w spółki prawa handlowego z akcjami lub udziałami kapitałowymi” oraz umożliwienie prywatnemu kapitałowi, krajowemu i zagranicznemu, zakupu ich akcji.
- Przedsiębiorstwa państwowe będą miały pełną autonomię w decydowaniu o swojej polityce inwestycyjnej, obszarach działalności, płacach pracowników i sprzedaży aktywów sektorowi prywatnemu; będą ustalać ceny zgodnie z kosztami, a te, które nie przynoszą zysku, zostaną zlikwidowane.
- Utworzenie prywatnego sektora bankowego i finansowego.
- Nieograniczona ekspansja sektorów otwartych na inwestycje prywatne, zarówno krajowe, jak i zagraniczne.
- Swobodne dysponowanie gruntami przez podmioty prywatne.
- Zniesienie powszechnych dopłat i zastąpienie ich ukierunkowanym wsparciem dla osób w trudnej sytuacji.
- Złagodzenie zasad zwalniania z pracy i wprowadzenie zasiłku dla bezrobotnych na okres od trzech do sześciu miesięcy.
- „Przeprowadzenie kolejnych dewaluacji waluty krajowej, aby zmniejszyć różnice kursowe. Firmy, które nie będą w stanie wytrzymać dewaluacji, zostaną zlikwidowane”.
- Zezwolenie prywatnym przedsiębiorstwom na zatrudnianie więcej niż stu pracowników.
- „Umożliwienie firmom z sektora nieruchomości sprzedaży i zakupu lokali mieszkalnych”.
- „Umożliwienie zagranicznym inwestorom pełnego dostępu do dochodów w obcej walucie, elastyczne funkcjonowanie w warunkach częściowej dolaryzacji gospodarki i zapewnienie im dostępu do rynku walutowego”.
- „Umożliwienie prowadzenia działalności gospodarczej na wyspach Cayos oraz zabytkowych obszarach Starej Hawany i Trynidadu”.
- „Zezwolenie na inwestycje deweloperskie we wszystkich turystycznych regionach kraju”.
- „Zachęcenie sieci fast food do inwestowania w kraju”.
To tylko niektóre z zatwierdzonych propozycji, które obejmują również inne ważne kwestie. Na tej liście uwzględniłem tylko te, które wydają mi się najistotniejsze.
Niezależnie od intencji i słów decydentów, w praktyce mówimy o przywróceniu kapitalizmu na Kubie .
Obok zniesienia planowania gospodarczego ma nastąpić przekształcenie przedsiębiorstw państwowych w spółki akcyjne, podporządkowanie ich zasadom rynku kapitalistycznego, a ponadto zniesienie monopolu w handlu zagranicznym, który stanowił barierę (choć częściową i znacznie osłabioną, ale jednak barierę) chroniącą kubańską gospodarkę przed presją globalnego rynku kapitalistycznego.
Propozycje zakładają również, że wszystkie przedsiębiorstwa (państwowe i prywatne) będą zobowiązane do wykazania się „odpowiedzialnością społeczną” – jeden z członków Zgromadzenia Narodowego stwierdził, że przedsiębiorstwa prywatne „również są socjalistyczne”(!) – oraz, że państwo zastrzega sobie prawo do posiadania większościowych udziałów w przedsiębiorstwach w kluczowych sektorach. W praktyce jednak nic z tego nie będzie miało znaczenia. Kapitaliści działają nie w oparciu o imperatyw moralny wobec całego społeczeństwa, lecz w oparciu o potrzebę maksymalizacji zysku; inaczej konkurencja doprowadzi ich do bankructwa.
Prywatny zysk mniejszości kapitalistów, zarówno krajowych, jak i zagranicznych, stanie się dominującą siłą napędową gospodarki kubańskiej, jeśli te propozycje zostaną wdrożone.
Premier Marrero i prezydent Díaz-Canel przedstawili zatwierdzone środki jako podjęte niezależnie od ostatniej eskalacji ofensywy USA, a także jako element „doskonalenia i wzmacniania modelu socjalistycznego”.
Stwierdzono również, że środki te „rozwiązują węzeł, który dusił siły wytwórcze”… jakby problemem była własność państwowa i planowanie, a nie biurokracja i biurokratyczny sposób planowania.
To być może najpoważniejsza kwestia. Można by argumentować, że niektóre z tych ustępstw na rzecz rynku były nieuniknione w obliczu nieznośnej presji ze strony imperializmu w ostatnich miesiącach, która doprowadziła do niemal całkowitego uduszenia kubańskiej gospodarki. W takim razie należy otwarcie powiedzieć, że środki te stanowią poważny i bardzo niebezpieczny krok wstecz, zamiast chwalić je jako krok naprzód lub przedstawiać jako wzmocnienie socjalizmu.
Pośród tego zawrotnego wiru decyzji prezydent Díaz-Canel ogłosił również, że zwrócił się do – jak to określił – „krytycznych” kubańskich ekonomistów o radę w sprawie tych środków. Wśród nich są Omar Everleny i Triana Cordoví, którzy od około 20 lat lobbują, zarówno w Centrum Studiów nad Gospodarką Kubańską, jak i poza nim, za chińsko-wietnamską drogą do restauracji kapitalizmu. To jak powierzenie kurnika lisowi.
W licznych przemówieniach wygłoszonych w Zgromadzeniu Narodowym Władzy Ludowej (ANPP) i na posiedzeniach Komitetu Centralnego Partii (KC) wyjaśniono, że propozycje te zrodziły się „w wyniku analizy doświadczeń innych krajów socjalistycznych”, tj. Chin i Wietnamu.
Mówiąc wprost, w Chinach i Wietnamie kierownictwo partii „komunistycznych” przywróciło kapitalizm. Tam proces ten trwał dekady; na Kubie chcą go przeforsować w ciągu kilku dni i tygodni.

Różnica polega na tym, że w Chinach – dużym kraju, z ogromnymi rezerwami taniej siły roboczej i silnym państwem – restauracja kapitalizmu ostatecznie doprowadziła do suwerennego rozwoju, który uczynił z tego kraju światową potęgę zdolną do przeciwstawienia się dominacji USA. Chiny są krajem kapitalistycznym, a interesy garstki miliarderów, ściśle powiązanych z aparatem państwowym i błędnie nazywaną Partią Komunistyczną, dominują w gospodarce i czerpią korzyści z wyzysku pracy milionów ludzi. Ale przynajmniej jest to kraj kapitalistyczny, który sam ustala swoją politykę i konkuruje na rynku światowym na równych zasadach z imperializmem USA.
Kuba nie jest w stanie powtórzyć tego procesu. Musimy mówić wprost. Nieograniczony i niekontrolowany napływ kapitału zagranicznego do kruchej gospodarki Kuby bardzo szybko doprowadzi do jej całkowitego zdominowania i podporządkowania. Utrata suwerenności gospodarczej prędzej czy później doprowadzi do utraty suwerenności politycznej.
Oczywiste jest, że wielu, nawet w Komitecie Centralnym i Zgromadzeniu Narodowym Władzy Ludowej, jest nieufnych wobec tych środków, zwłaszcza mając na uwadze ich skutki gospodarcze. Na przykład na posiedzeniu organu zarządzającego Partią, Miriam Nicado wyjaśniła, jak przyjęte środki ekonomiczne „mogą pogłębić nierówności społeczne”… „a nawet doprowadzić do większej koncentracji majątków w niektórych sektorach”.
Dlatego, aby wzmocnić te propozycje, przedstawiono list podpisany przez Raúla Castro, w którym je poparł. Pełen prestiż historycznego kierownictwa rewolucji – tych, którzy wywłaszczyli kapitalizm, aby spełnić obietnicę suwerenności i sprawiedliwości społecznej daną przez brodatych rewolucjonistów – został w ten sposób wykorzystany do uzasadnienia czegoś wręcz przeciwnego.
Brutalna i okrutna kampania duszenia gospodarczego prowadzona przez USA
Pomimo zapewnień, że środki te są podejmowane z własnej, nieprzymuszonej i suwerennej woli, rzeczywistość jest nieubłagana. Zastój gospodarczy narzucony przez USA osiągnął poziom nie do utrzymania.
Wprowadzone w styczniu embargo na ropę naftową gwałtownie paraliżuje gospodarkę kraju, powodując przerwy w dostawie prądu trwające ponad 24 godziny, zakłócając transport ludzi i towarów (w tym żywności) oraz wpływając na usługi publiczne (w tym szkoły i szpitale). Uniemożliwia to ludności zachowanie niewielkiej ilości żywności, do której ma dostęp, zmuszając ją do gotowania na węglu drzewnym.
Marco Rubio skutecznie zagroził krajom Karaibów i Ameryki Środkowej, nakazując im wydalenie kubańskich misji medycznych, stanowiących dla nich istotne źródło dochodu.
Wiele linii lotniczych zawiesiło loty na wyspę z powodu braku paliwa lotniczego (wskutek blokady ropy), co poważnie uderzyło w turystykę, szczególnie rosyjską i kanadyjską.
Wtórne sankcje nałożone przez Rubio 1 maja zmusiły do wycofania się kanadyjskiej firmy górniczej Sherritt International (która współpracowała z kubańskim przedsiębiorstwem państwowym w zakresie wydobycia niklu i kobaltu); zmusiły indonezyjskie, tureckie, hiszpańskie i kanadyjskie sieci hotelowe do zerwania współpracy z państwową firmą Gaviota; doprowadziły do zawieszenia działalności Visa i Mastercard na wyspie; a także zmusiły europejskie firmy żeglugowe Hapag-Lloyd i CMA CGM do zawieszenia usług przewozowych. Nawet sprzedawca detaliczny Envioscuba.com, który wysyła towary do klientów na wyspie w imieniu ich krewnych w USA, został zmuszony do zaprzestania działalności.
Przestępczy duet Trump-Rubio systematycznie atakował wszystkie źródła walut obcych na Kubie: eksport usług medycznych, turystykę, przekazy pieniężne, górnictwo… a także odciął dostawy energii.
Do tego bezprecedensowego szantażu ekonomicznego dochodzi grożenie Trumpowi i Rubiowi, groźby militarne – zarówno jawne, jak i ukryte – oraz wizyta Hegsetha w bazie Guantanamo w stylu „Rambo”.
Chińska droga do restauracji kapitalizmu… z amerykańskimi biznesmenami?
Jednym z możliwych wyjaśnień tych posunięć jest decyzja władz Kuby o przywróceniu kapitalizmu przy jednoczesnym zachowaniu kontroli politycznej (na wzór chiński), aby zapobiec interwencjom militarnym imperializmu i zmianie reżimu, a w zamian wynegocjować zniesienie sankcji.
Byłoby to zgodne z serią ostatnich posunięć i oświadczeń. Pod koniec maja amerykański biznesmen i kandydat popierający Trumpa na gubernatora Rhode Island, Vic Mellor, odwiedził Kubę „na zaproszenie kubańskich biznesmenów”. Podczas wizyty dwukrotnie spotkał się z wnukiem Raúla Castro.
„Spotkałem się z Raúlem [Rodríguezem Castro] i jego wizją otwarcia Kuby na biznes. Zgadzam się z nią. Myślę, że Kuba tego potrzebuje, myślę, że świat tego potrzebuje” – powiedział Mellor agencji AFP. „Myślę, że nadszedł czas, by iść naprzód, czas na zmiany, i Raúl również w to wierzy”.
Dzień po tym, jak Zgromadzenie Narodowe Władzy Ludowej (ANPP) zatwierdziło przywrócenie kapitalizmu – z narodem kubańskim nie przeprowadzono konsultacji i nie udzielono mu praktycznie żadnych wyjaśnień – Raulito udzielił ekskluzywnego wywiadu abuzabijskiemu dziennikowi „The National” , wzywając do „serdecznych stosunków” ze Stanami Zjednoczonymi. Dodał, że możliwe jest osiągnięcie porozumienia w sprawie odszkodowań dla Kubańczyków-Amerykanów za majątek wywłaszczony w wyniku rewolucji.
W tym samym wywiadzie wiceminister handlu i turystyki Carlos Méndez zwrócił się bezpośrednio do amerykańskiego środowiska biznesowego. „Chcemy, aby amerykańscy przedsiębiorcy wiedzieli i rozumieli, że Kuba jest krajem otwartym na inwestycje… w sektorach takich jak górnictwo, turystyka, nieruchomości, bankowość i finanse” – stwierdził. „Istnieją różnice między naszymi rządami, które nie powinny uniemożliwiać środowisku biznesowemu udziału w kubańskiej gospodarce”.
Istnieją wyraźne różnice między Marco Rubio a Donaldem Trumpem w podejściu do rewolucji kubańskiej. Obaj chcą ją zniszczyć, to pewne, ale różnią się co do ostatecznego celu. Dla Rubio jest to zmiana reżimu, a dla kubańsko-amerykańskich kontrrewolucyjnych gusanos w Miami przejęcie władzy. Dla Trumpa prawdopodobnie wystarczyłoby przejęcie kontroli nad wyspą i jej zasobami gospodarczymi oraz wygnanie Chin i Rosji, niezależnie od tego, kto będzie rządził na początku: model wenezuelski.
Jeden trop, który pozostał prawie niezauważony. Kiedy wtórne sankcje Rubia zmusiły kanadyjską firmę górniczą Sherritt International do opuszczenia wyspy, firma – opierająca się niemal wyłącznie na inwestycjach na Kubie – upadła. W tym momencie amerykańska firma należąca do byłego doradcy pierwszej administracji Trumpa wkroczyła do akcji, oferując zakup większościowego pakietu akcji.
Jaki interes mógłby mieć teksański inwestor w kanadyjskiej firmie, która została bez klientów z powodu sankcji Rubia nałożonych na Kubę?… chyba że liczy na uzyskanie od Trumpa licencji na działalność na Kubie! Taka umowa, jeśli zostanie sfinalizowana, oznaczałaby, że wydobycie niklu i kobaltu na Kubie przejdzie spod kontroli Kanady… pod kontrolę Stanów Zjednoczonych, w czasie gdy amerykański imperializm ściga się o dostęp do kluczowych minerałów.
Czy jest nieprawdopodobne, że podobna operacja może być planowana w innych sektorach gospodarki, w tym w turystyce i hotelarstwie?
Szantaż imperialny zmusił już hiszpańskie i kanadyjskie korporacje międzynarodowe do częściowego wycofania się z sektora. Czy duże amerykańskie sieci byłyby skłonne je zastąpić? A może firmy z innych krajów, które nie są rywalami USA? Mówi się o grupie ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich, która jest zainteresowana budową „Wyspy Trumpa” na Cayo Santa María (!!).
Jakkolwiek by było, niezależnie od tego, czy stanie się to na mocy porozumienia z częścią państwowej biurokracji i Komunistyczną Partią Kuby, czy siłą, kontrola kubańskiej gospodarki przez amerykańskie interesy biznesowe będzie oznaczać całkowitą utratę suwerenności.
Musimy powtórzyć to, co już wielokrotnie wyjaśnialiśmy. Podboje rewolucji kubańskiej opierają się na wywłaszczeniu kapitalizmu. Jeśli kapitalizm zostanie przywrócony, nieuchronnie niemożliwe będzie utrzymanie tych podbojów (które, choć poważnie osłabione przez dekady imperialistycznych ataków, wciąż istnieją).
Zakończenie procesu restauracji kapitalizmu niewątpliwie oznaczać będzie większe rozwarstwienie społeczne, akumulację bogactwa w rękach nielicznych i powstanie kubańskiej klasy kapitalistycznej, która wykorzysta swoją siłę ekonomiczną do ostatecznego sprawowania władzy politycznej. Nie mówimy tu o garstce mikro, małych i średnich przedsiębiorstw (MIPYME), zatrudniających po kilkunastu pracowników, lecz o przejęciu kontroli nad dochodowymi sektorami gospodarki przez dużych inwestorów zagranicznych. Co więcej, rodząca się kubańska burżuazja będzie wspierana (a raczej kontrolowana) przez najpotężniejszą imperialistyczną potęgę na świecie, zaledwie 90 mil stąd.
Wraz z upadkiem gospodarki planowej, wszystkie zdobycze rewolucji zostaną zniszczone, w tym suwerenność narodowa. Kapitalistyczna Kuba znalazłaby się w sytuacji półkolonialnego podporządkowania Stanom Zjednoczonym.
Czy istniała jakaś inna alternatywa?
Na Kubie wielu rewolucjonistów i komunistów doskonale zdaje sobie sprawę z niebezpieczeństw i konsekwencji tych propozycji, pomimo zapewnień przywódców, że chodzi o „udoskonalenie modelu socjalistycznego” i „zmianę tego, co należy zmienić” (cynicznie wykorzystując cytat Fidela).
Jednak sprzeciw wobec restauracji kapitalizmu napotyka na poważne trudności.
Pierwszym z nich jest brak kultury podejmowania decyzji w debacie politycznej w Partii i w państwie jako całości. Na Kubie odbyło się wiele konsultacji i referendów. 15 lat temu wytyczne gospodarcze były przedmiotem bardzo szerokiej dyskusji, ale ostatecznie decyzje zapadły odgórnie, bez bezpośredniego udziału klasy robotniczej w tym procesie.

Drugim jest zrozumiały odruch jedności i zwarcia szeregów w obliczu imperialistycznej agresji. Syndrom „oblężonej twierdzy”. Na to odpowiadamy, że podczas negocjacji traktatu brzeskiego w Rosji Radzieckiej, w obliczu bezpośredniego zagrożenia militarnego, bolszewicy zorganizowali szeroko zakrojoną debatę w Partii i instytucjach sowieckich. Były trzy przeciwstawne stanowiska, a wszystkie wykorzystywały media państwowe i spotkania publiczne do promowania swojego punktu widzenia. Ostatecznie decyzję trzeba było podjąć w pośpiechu.
W latach 60. XX wieku, w obliczu bezpośredniego zagrożenia militarnego dla rewolucji kubańskiej, wśród rewolucjonistów toczyły się intensywne debaty – na temat wykorzystania radzieckich podręczników, modelu ekonomicznego, potrzeby rewolucji międzynarodowej oraz polityki wobec sztuki i kultury. Nic z tego nie osłabiło rewolucji; wręcz przeciwnie.
Jedność w obliczu wroga służy obronie rewolucji, natomiast jedność z tymi, którzy proponują przywrócenie kapitalizmu jest fałszywa, ponieważ oznacza zgodę na decyzję, która w rzeczywistości służy osłabieniu i zniszczeniu rewolucji.
Trzecim punktem jest brak jasnej odpowiedzi na pytanie: „ale jaka jest inna alternatywa?”. To jest najważniejsze.
Trzeba powiedzieć, że to absolutna prawda, że sytuacja jest rozpaczliwa. Ważne jest jednak, aby mówić wprost i nazywać rzeczy po imieniu. To, co w rzeczywistości jest bardzo znaczącym krokiem wstecz, nie może być maskowane retoryką o „wzmocnieniu projektu socjalistycznego”. Dokonano tego już wraz z reformami gospodarczymi Ordenamiento w 2020 roku, a katastrofalne skutki są widoczne gołym okiem.
Zwalczaj biurokrację kontrolą pracowniczą
Ustępstwa na rzecz rynku mogą być (i są) konieczne, ale od kilku ustępstw do pełnej restauracji kapitalizmu dzieli nas ogromna przepaść. To różnica nie stopnia, lecz jakości. Każdemu ustępstwu na rzecz kapitalizmu muszą towarzyszyć (jak w przypadku NEP-u w Rosji Radzieckiej) mechanizmy kontroli i zarządzania gospodarką i społeczeństwem przez pracowników.
Część tych kwestii poruszono w artykule kubańskiego ekonomisty Liu Moka, opublikowanym w kubańskim czasopiśmie Juventud Técnica pod tytułem „Czy istnieje inna alternatywa dla Kuby?”:
„Uznanie potrzeby transformacji nie oznacza akceptacji, że jedyną drogą naprzód jest stopniowe rozszerzanie zakresu akumulacji kapitału prywatnego lub przekształcanie przedsiębiorstw państwowych w spółki akcyjne otwarte na nowych inwestorów…
„Uderzające jest to, że prawie nie dyskutuje się o alternatywach, które pogłębiłyby bezpośredni udział pracowników i społeczności w zarządzaniu gospodarką. Debata zdaje się oscylować między dwoma skrajnościami: utrzymaniem sztywnych i nieefektywnych struktur biurokratycznych a oddaniem większej swobody kapitałowi prywatnemu. Pomiędzy tymi dwiema skrajnościami leży w dużej mierze niezbadany obszar…
„Inną opcją byłoby przejście na formy samorządności pracowniczej i społecznej. Zamiast przekształcać przedsiębiorstwa państwowe w spółki akcyjne, w których władza decyzyjna ostatecznie zależy od tego, kto posiada największy kapitał, moglibyśmy przejść na przedsiębiorstwa zarządzane demokratycznie przez pracowników”.
W ostatnich latach inni podkreślali potrzebę kontroli pracowniczej w walce z biurokracją. To całkowicie słuszne.
Międzynarodowa rewolucja mająca na celu przełamanie izolacji
Co więcej, potrzebna jest polityka, która będzie forsować rewolucję międzynarodową, ponieważ ostatecznie źródłem większości problemów zagrażających rewolucji (w tym biurokracji) jest jej izolacja. Nie da się zbudować socjalizmu w jednym kraju. Nie było to możliwe w Rosji Radzieckiej, która obejmowała cały kontynent, dysponując ogromnymi zasobami materialnymi i ludzkimi. Tym bardziej nie jest to możliwe na małej karaibskiej wyspie, 90 mil od największego i najbardziej reakcyjnego mocarstwa imperialistycznego świata.
Warto zauważyć, że pomimo wszystkich trudności „Okresu Specjalnego”, Kuba nie przywróciła kapitalizmu w latach 90. XX wieku po rozpadzie ZSRR. Na początku XXI wieku skorzystała z rozwoju rewolucji boliwariańskiej w Wenezueli, która zapewniła jej nie tylko ekonomiczne, ale i polityczne wsparcie. Jednak ponieważ rewolucja wenezuelska nie zakończyła się zniesieniem kapitalizmu, kraj pogrążył się w kryzysie, który dotknął również Kubę.
Gdyby rewolucja wenezuelska poszła w ślady rewolucji kubańskiej w latach 1959–1962 i wywłaszczyła imperializm i oligarchię kapitalistyczną, działałoby to jak potężny magnes na cały kontynent i poza nim, utrwalając jej zdobycze. Tak się jednak nie stało.
Bardzo istotna część odpowiedzialności za tę porażkę leży również w polityce kubańskich przywódców, którzy zamiast zachęcać rewolucję wenezuelską do wyciągania wniosków z własnych doświadczeń, konsekwentnie zalecali umiar, „nieprowokowanie wroga”, „zrozumienie różnic” i „nienaśladowanie wzorców”. Niektóre prominentne osobistości kubańskie poświęciły się kampanii przeciwko kontroli robotniczej w Wenezueli, nazywając ją „kontrrewolucyjną”.
Klęska rewolucji wenezuelskiej – ponieważ nie została doprowadzona do końca – pogłębiła izolację rewolucji kubańskiej, kładąc podwaliny pod obecną sytuację. Nikt nie może zaprzeczyć międzynarodowej solidarności, jaką okazała rewolucja kubańska, wysyłając lekarzy we wszystkie zakątki świata, gdzie byli potrzebni, ani bohaterskim czynom Kuby w Angoli. Jednak z wyjątkiem okresu Che, w którym w latach 60. XX wieku „stworzono dwa, trzy, a nawet wiele Wietnamów”, kubańskie kierownictwo nie prowadziło leninowskiej polityki proletariackiego internacjonalizmu: wspierania i przygotowywania warunków do światowej rewolucji.
Zamiast tego kierownictwo realizowało politykę najpierw podporządkowania się stalinowskiemu „dwuetapowemu” podejściu ZSRR (co miało katastrofalne skutki w Nikaragui), a następnie reformistycznej utopii „antyneoliberalizmu” głoszonej przez „postępowe” rządy, a także geopolitycznej koncepcji „świata wielobiegunowego” polegającej na poleganiu na kapitalistycznych rządach Rosji i Chin.
Rewolucyjna Międzynarodówka Komunistyczna zawsze broniła potrzeby demokracji i kontroli robotniczej oraz światowej rewolucji na wszystkich forach, do których mieliśmy dostęp, w tym na Kubie i w Wenezueli przez ostatnie 25 lat.
Niektórzy powiedzą, że ta polityka – kontrola robotnicza i proletariacki internacjonalizm – jest utopijna. Cóż, „realizm” tych, którzy opowiadali się za geopolityką, utrzymując jednocześnie biurokratyczne zduszenie, w dużej mierze odpowiada za doprowadzenie nas do punktu, w którym restauracja kapitalizmu wydaje się wielu jedyną możliwością.
W ostatnim czasie w Ameryce Łacińskiej i na całym świecie nie brakowało okazji do rewolucji. Powstania w Ekwadorze i Chile w 2019 roku, strajki w Kolumbii, rewolucja w Sudanie, obalenie rządów na Sri Lance, w Bangladeszu i Nepalu oraz masowe strajki generalne we Francji i Włoszech przeciwko imperialistycznemu ludobójstwu w Strefie Gazy.
Przy wszystkich tych okazjach, w mniejszym lub większym stopniu, masy pracujące i chłopskie dawały z siebie wszystko, by radykalnie zmienić swoje warunki życia i położyć kres uciskowi i nędzy. Brakowało jedynie rewolucyjnego przywództwa, zdolnego do poprowadzenia klasy robotniczej do władzy.
Opóźnienie w budowaniu czynnika subiektywnego – partii rewolucyjnej – jest również kluczowym czynnikiem przyczyniającym się do izolacji rewolucji kubańskiej i popychania kraju w kierunku restauracji kapitalizmu. Naszym obowiązkiem jest, broniąc rewolucji kubańskiej z całych sił, przyspieszyć budowę narzędzia, za pomocą którego nasza klasa może obalić kapitalizm.
Zwycięstwo klasy robotniczej w dowolnym kraju byłoby potężną dźwignią, która mogłaby przełamać izolację rewolucji kubańskiej i zapobiec restauracji kapitalizmu.
Konieczne i pilne jest poświęcenie się temu zadaniu.
Oryginalny tekst: https://marxist.com/faced-with-unbearable-imperialist-pressure-cuba-moves-towards-capitalist-restoration.htm
Tłumaczenie: Kamil Słochaj