fisher 01

Przedmowa tłumaczki: dziś, w 2022 roku, gdy od wydania książki Realizm kapitalistyczny minęło już 13 lat, a od napisania tego artykułu przez członka naszej międzynarodówki Bena Glinieckiego 4 lata, możemy śmiało stwierdzić, że walka klasowa się zaognia. Klasa robotnicza powoli budzi się z letargu, a pandemia jeszcze bardziej obnażyła kryzys w jakim tkwi światowy kapitalizm. Klasa robotnicza nie potrzebuje defetyzmu, jaki szerzy Realizm kapitalistyczny, klasa robotnicza potrzebuje teorii, która będzie narzędziem w walce o socjalizm. Tą teorią jest marksizm.


Od śmierci Marka Fishera na początku tego roku (2018) apetyt na jego książkę Realizm kapitalistyczny: czy nie ma alternatywy? (Capitalist Realism: is there no alternative?) zwiększył się. To niefortunne, ponieważ książka jest pogmatwaną mieszaniną akademickiego żargonu, której ledwo udaje się opisać zjawisko wyjaśnione przez Marksa ponad 170 lat temu, nie mówiąc już o udzieleniu praktycznych rad socjalistom próbującym zmienić dzisiejszy świat.

Słaba imitacja Marksa

Główną ideą książki jest to, że łatwiej wyobrazić sobie koniec świata niż koniec kapitalizmu”. Fisher ma na myśli, że za pośrednictwem mediów, instytucji edukacyjnych i wszelkich innych środków do ich dyspozycji, klasa rządząca promuje swoją ideologię indywidualizmu, konkurencji i poszukiwania zysku w całym społeczeństwie.

Marks wyjaśnił dokładnie to samo już w 1845 r. w Ideologii Niemieckiej, stwierdzając, że:

Idee klasy rządzącej są w każdej epoce ideami panującymi; czyli klasa, która jest panującą siłą materialną społeczeństwa, jest jednocześnie jego panującą siłą intelektualną.

Wydaje się, że Fisher wpisał się w tę akademicką tradycję, która całkowicie opiera się na przepakowywaniu pomysłów opracowanych przez wyższe intelekty kilkadziesiąt lat temu i przekazywaniu ich w mniej zrozumiałej formie.

Łatwo sobie wyobrazić koniec kapitalizmu

Szczególnie zdumiewające jest to, że Fisher wygłosił to stwierdzenie – że łatwiej wyobrazić sobie koniec świata niż koniec kapitalizmu w 2009 roku, bezpośrednio po definiującym epokę, światowym kryzysie kapitalizmu. W ogniu zapaści gospodarczej, kiedy banki upadły, a ekonomia głównego nurtu okazała się zbankrutować w każdym tego słowa znaczeniu, ludzie byli bardziej otwarci na idee promujące alternatywę dla kapitalizmu niż wcześniej przez dziesięciolecia.

Fisher mówi, że fakt, iż banki zostały uratowane w 2008 roku bez sprowokowania natychmiastowych zamieszek i rewolucji na całym świecie jest dowodem na to, że wszyscy w społeczeństwie zostali bezpowrotnie przekonani do ideologii kapitalistycznej. To jest argument człowieka, który nigdy nie studiował ani nie rozumiał czym jest świadomość klasowa, walka klasowa czy proces rewolucyjny.

Wbrew temu, w co wierzą liberalni akademicy, tacy jak Fisher, świadomość jest bardzo konserwatywną rzeczą. Większość ludzi nie szuka radykalnych wstrząsów i dramatycznych zmian w swoim życiu przy każdej możliwej okazji. Ludzie szukają ścieżki najmniejszego oporu i wejdą na bardziej żmudną ścieżkę tylko wtedy, gdy żadna inna nie będzie dla nich dostępna.

Tak więc, kiedy w 2008 roku wybuchł kryzys, większość ludzi była skłonna wierzyć, że ci, którzy rządzą, mają wszystko pod kontrolą, ponieważ tak właśnie mówiono. A większość ludzi była nawet skłonna zacisnąć pasa i zaakceptować pewne oszczędności, ponieważ, jak im powiedziano, w ten sposób wszystko wkrótce wróci do normy. A w większości krajów te kłamstwa i błędy były aktywnie promowane przez tych, którzy mieli być przedstawicielami klasy robotniczej, jak przywódcy Partii Pracy w Wielkiej Brytanii, w ten sposób jeszcze bardziej opóźniając i wstrzymując rozwój radykalnej świadomości.

Historia pokazuje nam, że świadomość wymaga czasu, aby nadrobić zaległości. Ubóstwo, głód i represje istniały przez wiele lat w carskiej Rosji przed 1917 r.. Nawet imperialistyczna rzeź pierwszej wojny światowej rozgrywała się przez dwa i pół roku, zanim rosyjskie masy przejęły władzę i położyły jej kres. Poddać się i napisać książkę o tym, jak kapitalizm wygrał bitwę ideologiczną, ponieważ masy ludzi nie wyszły od razu na ulice w 2008 roku, jest skrajną krótkowzrocznością.

Kryzys i radykalizacja

Częściowo problem polega na tym, że sam Fisher tak naprawdę nie rozumie kryzysu z 2008 roku. Opisuje to jako „kryzys kredytowy 2008 roku”, podczas gdy w rzeczywistości był i nadal jest kryzysem nadprodukcji. Innymi słowy, kryzys ten nie był spowodowany źle uregulowanymi kredytami, ale fundamentalną sprzecznością wbudowaną w podstawy gospodarki kapitalistycznej.

Oznaczało to, jak wyjaśniali wówczas marksiści, kryzys 2008 roku nie byłby łatwy do rozwiązania, a oszczędności nie byłyby zjawiskiem krótkotrwałym. W rzeczywistości ratowanie banków, opłakiwane przez Fishera jako dowód ideologicznego zwycięstwa kapitalizmu, było przyznaniem się do fundamentalnej porażki kapitalizmu. Gospodarka rynkowa wymagała bankructwa tych banków, ale społeczne konsekwencje tak wielu utraconych oszczędności byłyby katastrofalne dla klasy rządzącej. Tak więc trzeba było ratować banki i resztę gospodarki kosztem długoterminowej kondycji gospodarki pod względem zadłużenia publicznego, produktywności i inwestycji.

Wielokrotne nieudane próby przywrócenia równowagi ekonomicznej, które trwają już prawie dekadę, doprowadziły do ogromnego zakłócenia równowagi społecznej i politycznej. Ponieważ coraz więcej ludzi zdało sobie sprawę, że ścieżka najmniejszego oporu wcale nie jest ścieżką, zaczęli szukać innych dróg naprzód. Tak rozwija się radykalna świadomość. Ludzie uczą się poprzez własne doświadczenie.

Occupy Wall St rozpoczęło się w 2011 roku i rozprzestrzeniło się po całym świecie, wzywając do położenia kresu systemowi kapitalistycznemu. Ruchy masowe ogarnęły świat arabski w 2011 roku, kładąc kres reżimom, które istniały od dziesięcioleci, wobec których nikt nie śmiał sobie wyobrazić alternatywy. Polaryzacja polityczna, wzrost liczby nowych partii i śmierć starych zniszczyły przytulny konsensus centralny w kraju po kraju na całym świecie. Nawet w USA Bernie Sanders zebrał miliony wokół swoich haseł na rzecz demokratycznego socjalizmu i rewolucji politycznej.

Wszystko to jest bezpośrednią konsekwencją kryzysu kapitalizmu i zostało przepowiedziane w jego ogólnych zarysach przez prawdziwych marksistów. Z kolei Fisher tak naprawdę nie zrozumiał kryzysu i nie rozumie, jak rozwija się świadomość, a jego stwierdzenie z 2009 roku, że „łatwiej wyobrazić sobie koniec świata niż koniec kapitalizmu”, zostało zdecydowanie obalone przez miliony ludzi.

Nieprawidłowa metoda

Częstym tematem w całym kapitalistycznym realizmie jest to, że Fisher wygłasza oświadczenia, które zostały całkowicie zdyskredytowane przez wydarzenia, które miały miejsce od czasu publikacji książki.

Na przykład pisze: „W przeciwieństwie do swoich przodków z lat 60. i 70. brytyjscy studenci wydają się dziś politycznie niezaangażowani.Wystarczy wskazać na wielkie demonstracje studenckie i falę okupacji uniwersyteckich, która wstrząsnęła rządem koalicyjnym w 2010 roku, a także na ogromne poparcie dla Corbyna wśród studentów w wyborach powszechnych w 2017 roku (co wystarczyło, by odsunąć mandaty jak Canterbury od Torysów po raz pierwszy od 100 lat), aby zobaczyć błąd w tym stwierdzeniu.

Fisher nie może być krytykowany za to, że nie przewidział tego czy tamtego konkretnego wydarzenia – nikt z nas nie ma kryształowej kuli. Ale to jego metoda jest całkowicie błędna. Opiera się na impresjonistycznej ocenie tego, co dzieje się w społeczeństwie. Nie może zajrzeć pod powierzchnię społeczeństwa, aby zrozumieć zachodzące procesy.

Powodem, dla którego Fisher nie może wykroczyć poza powierzchowną analizę społeczeństwa, jest to, że nie akceptuje najbardziej podstawowej marksistowskiej idei: że „historia całego dotychczas istniejącego społeczeństwa jest historią walki klas”. W rzeczywistości w swojej książce Fisher posuwa się tak daleko, że całkowicie zaprzecza walce klas. Pisze:

Antagonizm nie jest teraz umiejscowiony na zewnątrz, w starciu między blokami klasowymi, ale wewnętrznie, w psychologii robotnika, który jako robotnik jest zainteresowany konfliktem klasowym w starym stylu, ale jako ktoś z funduszem emerytalnym, jest również zainteresowany maksymalizacją zysków ze swoich inwestycji.

Innymi słowy, społeczeństwo sprowadza się do schizofrenicznej walki wewnętrznej każdej jednostki, a nie do opierania się na podziałach klasowych.

Co więcej, twierdzenie o emeryturach zacierających granice między robotnikami a kapitalistami jest z gruntu fałszywe – tak jakby emerytury same w sobie nie były odzwierciedleniem sprzeczności klasowych. Rzeczywiście, dla marksistów jest jasne, że emerytury są jedynie odroczonymi zarobkami i właśnie z tego powodu walka o obronę emerytur stała się kluczowym polem bitwy w walce klas. Co więcej, „zysk z inwestycji” jest również uzależniony od kondycji systemu kapitalistycznego, właśnie tego, który obecnie znajduje się w głębokim kryzysie. W konsekwencji ci robotnicy, którzy są zainteresowani „maksymalizacją swoich zysków”, są dalej radykalizowani przez ogarniętą kryzysem naturę systemu kapitalistycznego. Niezdolność kapitalizmu do sfinansowania tych emerytur jest w rzeczywistości źródłem głębokiej niestabilności systemu i ma tendencję do prowokowania walki klasowej.

Nic dziwnego, że Fisher nie może zrozumieć świadomości klasy robotniczej ani przewidzieć ruchów masowych, jeśli jego punktem wyjścia jest zaciemnienie kwestii emerytur w walce klas.

Socjalizm naukowy

Marksiści definiują klasę w sposób naukowy, w terminach relacji do środków produkcji. Ci, którzy są w stanie żyć z pracy innych dzięki posiadaniu fabryki, przedsiębiorstwa lub ziemi, są burżuazją – klasą kapitalistyczną. Z drugiej strony ci, których jedynym sposobem na przetrwanie jest sprzedawanie swojej siły roboczej innym, to proletariusze – klasa robotnicza. To naukowe zrozumienie jest podstawą zrozumienia walki klas, jako walki między proletariuszami a burżuazją o większy udział w bogactwie wytworzonym w gospodarce.

Kiedy jest kryzys, każda ze stron będzie starała się, aby druga za niego zapłaciła. Burżuazja będzie próbowała zwalniać robotników i zmniejszać płace, by ciąć koszty. Tymczasem proletariat skłania się do działań zbiorowych, wycofując swoją pracę i demonstrując licznie, aby udowodnić burżuazji, że bez nich gospodarka nie będzie działać, wymuszając w ten sposób ustępstwa, takie jak wyższe płace i lepsze warunki.

Dziesiątki strajków generalnych w Grecji aby oprzeć się cięciom UE; masowy ruch przeciwko reformom prawa pracy we Francji; ruch przeciwko rządowi hiszpańskiemu wokół referendum katalońskiego; strajki generalne w Brazylii; stale nasilająca się akcja strajkowa w Chinach: wszystko to i wiele innych jest konkretnymi przykładami walk klasowych, które miały miejsce od czasu, gdy Fisher napisał swoją książkę. A wszystko to istnieje w realnym świecie, a nie tylko w psychologii poszczególnych pracowników. To idee Marksa, a nie Fishera, naprawdę oferują jakiekolwiek wyjaśnienie tego, co dzieje się w dzisiejszym świecie.

Którą drogą naprzód?

To właśnie te fundamentalne błędy metody i teorii sprawiają, że Fisher nie ma żadnego realnego rozwiązania zidentyfikowanego przez niego problemu (172 lata po Marksie). Cała książka jest usiana bezsensownym postmodernistycznym akademickim bełkotem. Ale właśnie wtedy, gdy proponuje drogę naprzód w walce z kapitalizmem, Fisher najpełniej popada w niezrozumiałe bzdury:

Odzyskanie prawdziwej politycznej sprawczości oznacza przede wszystkim zaakceptowanie naszego wejścia na poziom pożądania w bezlitosną maszynę Kapitału. To, co jest wypierane w odrzucaniu zła i ignorancji o fantazyjnym Innym, to nasz własny współudział w planetarnych sieciach ucisku. Należy pamiętać, że kapitalizm jest hiperabstrakcyjną strukturą bezosobową i że bez naszej współpracy byłby niczym.

I dalej:

To, co należy odkryć, to wyjście z binarnej motywacji/demotywacji, tak aby dezidentyfikacja z programu kontrolnego rejestrowała się jako coś innego niż przygnębiona apatia.

Jedyne, co takie stwierdzenia wydają się mówić (o ile w ogóle coś mówią), to to, że po prostu musimy inaczej myśleć, a wtedy wszystko będzie dobrze.

Niestety, nie jest to zbyt praktyczna propozycja dla kogoś, kogo zasiłek mieszkaniowy został zamrożony na kolejny rok, albo kogoś, kto stara się zarobić tyle, by utrzymać się na powierzchni. To propozycja dobrze opłacanego naukowca, oderwanego od realiów życia klasy robotniczej.

Fisher mówi, że jedną z wad lewicy jest jej niekończące się próby debat historycznych, jej tendencja do ciągłego przekraczania Kronsztadu lub Nowej Polityki Gospodarczej (NEP) zamiast planowania i organizowania przyszłości, w którą naprawdę wierzy”.

W pewnym sensie Fisher ma rację; jak powiedział Lenin, „teoria bez działania jest bezpłodna” i nie możemy dać się zepchnąć na boczny tor interesującym dyskusjom historycznym tylko dla nich samych. Nie jesteśmy naukowcami, ale rewolucjonistami.

Ale ten szczególny cytat Lenina kontynuuje: „działanie bez teorii jest ślepe”. I to ta strona równania jest upadkiem Fishera.

Jeśli zastanawiając się, jak najlepiej walczyć z kapitalizmem, poważnie podszedłby do teorii marksistowskiej, w tym do kwestii państwa (co uwydatnił problem Kronsztadu) i równowagi sił klasowych w skali globalnej (o czym świadczą m.in. Nowa Polityka Gospodarcza), to mógłby zasugerować coś praktycznego dla antykapitalistów do zrobienia w przyszłości. W obecnej sytuacji ta książka nie oferuje współczesnym rewolucjonistom nic poza zamętem i frustracją.

Jeśli chcesz prawdziwie rewolucyjnych idei socjalistycznych, trzymaj się Marksa, Engelsa, Lenina i Trockiego.


Autor: Ben Gliniecki
Autorka tłumaczenia: Natalia Mieńczyńska
Tekst oryginalny: https://www.marxist.com/capitalist-realism-and-the-errors-of-academic-marxism.htm