
Po południu 10 grudnia amerykański śmigłowiec wojskowy przejął kontrolę nad tankowcem płynącym z Wenezueli. Niezadowolony tym aktem piractwa, na pytanie co Stany Zjednoczone zamierzają zrobić z przejętą ropą, Trump beztrosko odparł: „Cóż, pewnie ją sobie zatrzymamy”, jakby znalazł banknot na ziemi. Sytuacja stanowi poważną eskalację amerykańskiej kampanii imperialistycznej agresji na Wenezuelę i Amerykę Łacińską.
Prezydent Trump oświadczył mediom: „Właśnie skonfiskowaliśmy tankowiec u wybrzeży Wenezueli – duży tankowiec, bardzo duży, największy, jaki kiedykolwiek skonfiskowano” i dodał, złowrogo, „a inne rzeczy się dzieją. Więc zobaczycie to później, i będziecie gadać o tym z innymi ludźmi”.
Jest to jawny akt piractwa. Marynarka Wojenna USA i Straż Przybrzeżna skonfiskowały statek kraju Trzeciego Świata na wodach międzynarodowych. Nie dość, że amerykański imperializm ogłosił nieformalne embargo lotnicze na Wenezuelę, teraz de facto zmierza w kierunku blokady morskiej.
Ostatnim takim wydarzeniem w Wenezueli była wielonarodowa imperialistyczna blokada z lat 1902-03 przeciwko rządowi Cipriano Castro, który odmówił spłaty swoich zagranicznych długów. To właśnie w następstwie tej imperialistycznej agresji na Wenezuelę w Stanach Zjednoczonych wydano Rooseveltowskie Uzupełnienie Doktryny Monroe, dające Stanom Zjednoczonym prawo do interwencji wojskowej w krajach na kontynencie amerykańskim pod pretekstem obrony „norm cywilizacyjnych”. Tak zwane Trumpowskie Uzupełnienie, ogłoszone w jego nowej strategii bezpieczeństwa narodowego, jest jedynie jego tanią kopią. Nie jest nawet oryginalny.
Członkowie amerykańskiej straży przybrzeżnej, którzy zajęli tankowiec, dostali się na niego helikopterem z lotniskowca USS Gerald R Ford. Jest to największy lotniskowiec Marynarki Wojennej USA, który przybył na Karaiby miesiąc temu, przeniesiony z Morza Śródziemnego do obszaru wpływów SouthCOM, w ramach zbrojnego wzmocnienia przeciwko Wenezueli i innym krajom Ameryki Łacińskiej.
Próbując stworzyć podstawę prawną dla tego aktu piractwa, prokurator generalna USA Pam Bondi powiedziała, że statku „używano do transportu ropy z Wenezueli i Iranu, objętej sankcjami”. Dodała, że na tankowiec „nałożono amerykańskie sankcje ze względu na udział w nielegalnej sieci przemytu ropy naftowej, wspierającej zagraniczne organizacje terrorystyczne”.
Proszę bardzo. Stany Zjednoczone nakładają sankcje na obce suwerenne państwo (w tym przypadku na dwa: Wenezuelę i Iran) oraz niektóre z jego korporacji. Następnie, działając jak prokurator i sędzia jednocześnie, nadaje sobie prawo bycia katem, i przechwytuje kilka ton ropy. Oczywiście wszystko pod pozorem „walki z terroryzmem”. Słownikowy opis terroryzmu mówi: „bezprawne stosowanie przemocy i zastraszania, zwłaszcza wobec ludności cywilnej, w dążeniu do celów politycznych”. Z pewnością pasuje to do działań USA przeciwko Wenezueli, oraz do amerykańskiej imperialistycznej agresji na całym świecie przez ostatnie 200 lat!
Przypadkowo, ten akt piractwa miał miejsce w pobliżu Grenady, zaatakowanej przez amerykański imperializm w 1983 roku, kiedy Reagan postanowił obalić lewicowy rząd.
Według źródeł cytowanych zarówno przez Politico, jak i Axios, skonfiskowany tankowiec transportował ropę z Wenezueli na Kubę. Kuba miała ją wtedy odsprzedać, pomagając Wenezueli obejść jednostronne sankcje amerykańskie, a także zarobić trochę potrzebnej twardej waluty, albo rafinować ją lokalnie.
Kuba, objęta brutalną amerykańską blokadą od 1962 roku, pilnie potrzebuje paliwa do swoich elektrowni. Kryzys gospodarczy doprowadził ją do długotrwałych przerw w dostawie prądu, a w ciągu ostatnich kilku dni doszło do protestów ulicznych w Hawanie. Źródło powiedziało Axios: „Mamy tu dwa w cenie jednego: zajmujemy się dochodem Maduro i Kubańczykami, którzy utrzymują go przy władzy”. Wyraźnie widać, że amerykański imperializm nasila agresję przeciw kubańskiej rewolucji.
Lecz nie dzieje się to tylko wobec Kuby. Komentując zajęcie tankowca, Trump zagroził również prezydentowi Kolumbii Petro: „Był dość wrogo nastawiony do Stanów Zjednoczonych. Będzie miał poważne problemy, jeśli nie zmądrzeje. Kolumbia produkuje wiele narkotyków … Lepiej, żeby zmądrzał, bo będzie następny … Kolumbia jest głównym producentem narkotyków, czyli kokainy ”.
Jak wyjaśniliśmy wcześniej, handel narkotykami jest tylko figowym listkiem dla nagiej militarnej agresji, której głównym celem jest „przywrócenie amerykańskiej dominacji nad półkulą zachodnią” i „pozbawienie nie-półkulowych konkurentów zdolności do rozmieszczania sił lub innych zagrożeń, lub do posiadania bądź kontrolowania strategicznie istotnych aktywów na naszej półkuli”. Jest to zapisane czarno na białym w nowym dokumencie dotyczącym strategii bezpieczeństwa narodowego opublikowanym w zeszłym tygodniu przez reżim Trumpa.
Uduszona amerykańskimi sankcjami na ropę Wenezuela, eksportuje większość swoich produktów do Chin. Trump piecze kilka pieczeni na tym samym ogniu zajmując tankowiec: odcina źródło dochodu Wenezueli, poddusza gospodarczo kubańską rewolucję, przypomina Iranowi kto tu rządzi, a na koniec wysyła groźną wiadomość do Chin. Powrót do starodawnej kanonierkowej dyplomacji.
Prawa międzynarodowe, w przeszłości stanowiące przykrywkę dla amerykańskiej imperialnej dominacji, wyrzuca się za burtę, a prawdziwe, drapieżne cele Waszyngtonu są oczywiste. Przesłanie jest jasna i wyraźna: USA jest wciąż najsilniejszą imperialistyczną potęgą na świecie, kontynent amerykański jest jego podwórkiem i zamierza go w pełni zdominować.
„Pokojowa” Nagroda Nobla
Ten akt piractwa zbiegł się w czasie z farsą rozgrywającą się w Norwegii, gdzie Maria Corina Machado, krwiożercza reakcyjna liderka proamerykańskiej opozycji w Wenezueli, otrzymała Pokojową Nagrodę Nobla. Wall Street Journal mówi nam, że odważnie uciekła małą łodzią – na szczęście jej panowie nie wysadzili jej w powietrze – do Curaçao (które jest częścią Królestwa Niderlandów), aby mogła być obecna na ceremonii.
Amerykańskie myśliwce F18 dokonały prowokacyjnej inwazji w wenezuelskiej przestrzeni powietrznej, w Zatoce Wenezuelskiej, między Maracaibo a Punto Fijo, mniej więcej w tym samym czasie co zgłoszono ucieczkę Machado. Niestety, uderzyła zła pogoda i przybyła dopiero późną nocą, aby powitać zwolenników z balkonu drogiego hotelu w Oslo.
Historia, godna netflixowskiego dramatu, może nie być taka, jak się wydaje. Od kilku dni w Caracas krążą spekulacje, że jej wyjazd z kraju wynegocjowano z rządem Maduro. Inni twierdzą, że powodem wizyty w Oslo jest jej możliwe zaprzysiężenie na „wiceprezydentkę” „prezydenta-elekta” Edmundo Gonzaleza, w przygotowaniach do przejęcia przez nich władzy na amerykańskim lotniskowcu. Z pewnością jej intencją jest jeszcze bardziej otwarte agitowanie za inwazją USA na swój kraj. Nie byłby to pierwszy raz, kiedy podżegacz wojenny otrzymuje Pokojową Nagrodę Nobla, więc jest w dobrym towarzystwie.
W wywiadzie dla Politico 8 grudnia Trump powtórzył swoje groźby wobec Maduro: „jego dni są policzone”. 10 grudnia na wiecu wyborczym w Pensylwanii pochwalił ataki powietrzne na motorówki, które zabiły już ponad 80 osób: „To rakieta, która spuszcza im niezły łomot”, powiedział, a także groził: „A teraz zaczniemy tak robić na lądzie, bo na lądzie jest znacznie łatwiej”. Ale jednocześnie, na lotnisku Maiquetía wylądował amerykański samolot deportujący Wenezuelczyków.
Jedno jest jasne. Jesteśmy świadkami niebezpiecznej jednostronnej eskalacji agresji militarnej najpotężniejszej i najbardziej reakcyjnej władzy imperialistycznej na świecie przeciwko suwerennemu państwu Ameryki Łacińskiej. Jest to część szerszej próby zdominowania kontynentu przez Stany Zjednoczone. Obowiązkiem rewolucyjnych komunistów, w istocie obowiązkiem wszystkich konsekwentnych demokratów, jest przeciwstawianie się mu z całej siły.