
Przedmowa
Z okazji upływającej 160. rocznicy urodzin Juliana Marchlewskiego, przedstawiamy broszurę tego wielkiego polskiego rewolucjonisty, napisaną w 1919 roku dla niemieckich robotników. Broszurę nie byle jaką, bo stanowi ona jeden z dwóch odczytów wygłoszonych w Zagłębiu Ruhry, za które władze niemieckie chciały go aresztować.
Urodzony 17 maja 1866 r. we Włocławku był on internacjonalistą z krwi i kości, działając nie tylko w polskim, lecz także w niemieckim oraz rosyjskim ruchu robotniczym, w tym pierwszym od 18. roku życia, jako członek szkolnego kółka marksistowskiego, związanego z I (Wielkim) Proletariatem. Partia ta była pierwszą próbą zorganizowania robotników polskich w warunkach carskiej opresji. Popełniła jednak pewne błędy, jak uznawanie inteligencji za klasę rewolucyjną, negowanie znaczenia kwestii narodowej czy popieranie terroru indywidualnego, co było przejawem obecnych w niej wpływów anarchizmu, zwłaszcza bakuninizmu.
Za swą działalność poszukiwany przez żandarmerię od 1889 r., na przełomie 1891 i 1892 r. uwięziony w warszawskiej Cytadeli i zwolniony za kaucją 400 rubli, nie zrezygnował z działalności rewolucyjnej. W 1893 r. został uprzedzony o groźbie ponownego aresztowania i wyjechał na studia prawnicze do Szwajcarii.
Na emigracji zbliżył się Marchlewski do grupy związanej z pismem „Sprawa robotnicza”, w której działali m.in. Leon Tyszka, Róża Luksemburg i Adolf Warski — późniejsi przywódcy SDKPiL, utworzonej tego samego roku jako Socjaldemokracja Królestwa Polskiego, z rozłamu w Związku Robotników Polskich na nią i Polską Partię Socjalistyczną. Na Międzynarodowym Kongresie Socjalistycznym w Zurychu tegoż roku spotkał się z Fryderykiem Engelsem i poznał wybitną działaczkę niemieckiej socjaldemokracji Klarę Zetkin.
Już wtedy cieszył się znaczącym uznaniem publicystów SPD, otrzymawszy od Karola Kautskiego do recenzji III tom „Kapitału”. W recenzji tej podkreślił, że dopiero wszystkie trzy tomy „Kapitału” tworzą całościowy system ekonomiczny, będący trzecią wielką teorią ekonomiczną – po merkantylizmie i fizjokratyzmie. Podkreślał, jak Marks w sposób naukowy dowiódł, jak rozwój społeczny zmierza nieuchronnie ku zagładzie kapitalizmu i objaśnił mechanizm działania gospodarki kapitalistycznej, a zwłaszcza zjawiska składowe procesu produkcji i wymiany. Kluczowa obserwacja Marchlewskiego, z której wypływa znaczenie zrozumienia metody Marksa – to że mimo przenikliwości Marksa, nie należy traktować jego systemu jako wyczerpującego – bynajmniej nie dlatego, że Marks planował sześć tomów „Kapitału”.
Marchlewski pozostawił po sobie ogromny dorobek teoretyczny. Jedną z pierwszych znaczących prac była jego praca doktorska, obroniona w 1896 r. Jej tytuł brzmi „Fizjokratyzm w dawnej Polsce”. Zgłębia w niej dorobek rodzimych fizjokratów jak Hugo Kołłątaj czy Antoni Popławski. Podobnie jak francuscy, którzy atakowali przeżyte stosunki feudalne i głosili potrzebę wydźwignięcia klas niższych, dając ważny bodziec dla Rewolucji Francuskiej, postulowali oni reformy szlacheckiej Rzeczpospolitej w kontrze do warcholstwa i hierarchii kościelnej.
Charakterystyczne było dla nich poparcie zniesienia pańszczyzny, podkreślanie roli pracy ludzkiej w tworzeniu dochodu narodowego, ale za ich największą zasługę uznał Marchlewski reformę szkolnictwa, wydartego z rąk mnichów. Praca ta została przychylnie zrecenzowana przez Ludwika Krzywickiego, który uznał, że gdyby miał kiedykolwiek wypowiedzieć się o fizjokratach, wystarczyłoby po nią sięgnąć.
Z Krzywickim był również współautorem tłumaczenia „Kapitału” na język polski (Krzywicki t. I, Marchlewski t. II). To z nim założył też Związek Robotników Polskich. Krzywicki jako starszy działacz polskiego ruchu robotniczego wywarł duży wpływ na Marchlewskiego, ale po rozłamie w 1893 r. wycofał się z pracy partyjnej.
Marchlewski nie stał się nigdy gryzipiórkiem oderwanym od realnej walki proletariatu, w odróżnieniu od osób takich jak Jerzy Plechanow czy Karol Kautsky. Całe swoje dorosłe życie działał na rzecz rewolucji światowej. Gdy w 1905 r. wybuchła rewolucja w Rosji, a przez to też Królestwie Polskim, Marchlewski udaje się do Warszawy, co też istotne, w listopadzie, świeżo po wprowadzeniu stanu wojennego. Właśnie wtedy na konferencji SDKPiL 28 listopada 1905 zgłasza rezolucję o stosunku partii do ruchu chłopskiego.
Będąc jednym z niewielu działaczy doceniających ówcześnie znaczenie chłopstwa dla rewolucji proletariackiej, doszedł do podobnych wniosków, co tylko nieco później Lew Trocki w Rezultatach i perspektywach (kluczowej pracy z punktu widzenia wkładu Trockiego w teorię permanentnej rewolucji). Nie tylko tutaj ujawniła się jego dalekowzroczność, bo na VI Zjeździe SDKPiL był w nielicznej mniejszości popierającej połączenie partii z PPS-Lewicą, na dekadę, zanim to nastąpiło i dało początek Komunistycznej Partii Polski.
Bardzo wymowne jest to, że publicystyka Marchlewskiego z lat 1893–1895 nie skupiała się na żywej wtedy kwestii rozłamu pomiędzy PPS a SDKP, a problemach codziennego życia proletariatu i zadaniach walki ekonomicznej i politycznej, co nie wykluczało ugruntowania w marksistowskiej teorii. Marchlewski pozostawał całe swoje życie znakomitym agitatorem, czego świadectwem jest także ta broszura, co wcale nie oznaczało wulgarnego ekonomizmu1 ani tym bardziej kupczenia ideałami.
Jak wspomnieliśmy, działał także w niemieckim ruchu robotniczym. Gdy w pierwszych latach ubiegłego stulecia nasilił się spór między konsekwentnymi, rewolucyjnymi marksistami a rewizjonistami, stanął zdecydowanie po stronie tych pierwszych. Gdy zaś w sierpniu 1914 r. niemiecka socjaldemokracja zhańbiła się, popierając wojnę imperialistyczną, był jednym z niewielu, którzy stanęli na stanowisku godnym prawdziwego rewolucjonisty, jako współzałożyciel Związku Spartakusa (z którego później powstała Komunistyczna Partia Niemiec).
Jeszcze wcześniej nawet, pod koniec 1912 r. zerwał stosunki z Karolem Kautskim właśnie w związku z przechodzeniem jego pisma „Die Neue Zeit” na pozycje popierania burżuazyjnego rządu i jego przygotowań wojennych. W swojej nieugiętości w walce z militaryzmem stał w jednym szeregu z tak wielkimi wrogami wzajemnego wyrzynania się robotników, jak Karol Liebknecht i Róża Luksemburg, za co władze niemieckie uwięziły go 22 maja 1916 roku.
Dzisiejsza burżuazyjna historiografia wiesza psy na jego postaci, nazywając go zdrajcą za pracę w Tymczasowym Komitecie Rewolucyjnym Polski (Polrewkom), tj. zaocznym rządzie Polski Radzieckiej, utworzonym w 1920 r., gdy Armia Czerwona odparła atak Piłsudskiego na Kijów i szła na Warszawę. Te zarzuty są z gruntu fałszywe.
W 1900 r. Marchlewski poznaje Lenina w Kopenhadze i pomaga mu w znalezieniu drukarni dla „Iskry” oraz organizacji jej kolportażu za granicę. Co kluczowe, to właśnie artykuł Lenina, „Kwestia narodowa w naszym programie”, opublikowany 16 lipca 1902 r. w „Iskrze”, którego podstawową myślą było „przyznanie prawa do samookreślania wszystkim narodom wchodzącym w skład państwa” (ponownie) zaognił spór wokół kwestii niepodległości Polski w SDKPiL. W sporze tym Marchlewski, w odróżnieniu od m.in. Róży Luksemburg, Warskiego i Leona Tyszki, zajął stanowisko zasadniczo zbieżne z poglądami Lenina.
W pracy „Stosunki społeczne w ziemiach polskich zaboru pruskiego” akcentował polskość Śląska i Wielkopolski. Pod wpływem rewolucji 1905-1907 również na ziemiach zaboru pruskiego nastąpiło ożywienie nastrojów narodowowyzwoleńczych wśród Polaków. W odpowiedzi rząd pruski nasilił represje. 3 marca 1908 r., ekspansjoniści niemieccy spod znaku Ostmarkverein Hakaty przegłosowali w Landtagu ustawę, uprawniającą władze do wywłaszczania polskich posiadłości ziemskich z zamiarem zasiedlania ich przez zwarte grupy osadników niemieckich.
W odpowiedzi na to Marchlewski wskazał, że „[lud polski] zdobył poczucie swej godności ludzkiej i dlatego nigdy nie pozwoli wydrzeć sobie języka ojczystego, swej narodowości”. Oprócz tego wyraził wówczas sprzeciw wobec próby zakazu używania języka polskiego na zebraniach publicznych, m.in. w artykułach „Rząd pruski i polityka wynaradawiania”, napisanym dla „Przeglądu Socjaldemokratycznego” z marca 1908 r. i „Gwałty pruskie” („Kultura”, styczeń 1908 r.).
Nawet w okresie tzw. wojny polsko-bolszewickiej Marchlewski był stanowczym przeciwnikiem niesienia Polakom socjalizmu na bagnetach – choć trzeba przyznać, że poparcie dla TKRP było całkiem spore, szczególnie wśród robotników i biednych chłopów, przyciągając ogromne tłumy na wiece w Białymstoku, gdzie mieściła się jego siedziba.
Ponadto uczestniczył w pertraktacjach pokojowych, zarówno wtedy, gdy bolszewicy, którym wojna z Polską niekoniecznie była na rękę, oferowali Piłsudskiemu korzystniejsze warunki, niż to, co ostatecznie ustalono w Traktacie Ryskim, jak i gdy sytuacja obróciła się na korzyść rewolucyjnej Rosji. Na marginesie należy też odeprzeć inny pokrewny mit, który głosi, jakoby Rewolucja Październikowa była dziełem wąskiej grupy konspiratorów. Marchlewski był tylko jednym z przeszło stu tysięcy Polaków, którzy walczyli po stronie bolszewików w rosyjskiej wojnie domowej.
Jako założyciel „Wydawnictwa Literatury Słowiańskiej i Nordyckiej” (zamkniętego w 1905 r. na skutek trudności finansowych) w praktyczny sposób przyczyniał się do krzewienia i rozwoju kultury polskiej, wydając dziesiątki dzieł ojczystej literatury, między innymi „Popioły” Żeromskiego w oryginale i przekładzie niemieckim oraz przekład „Rozdziobią nas kruki i wrony”. Utrzymywał kontakty z wieloma znakomitymi polskimi twórcami, jak Kazimierz Przerwa-Tetmajer, oprócz literatury pięknej tłumacząc na język niemiecki – w trakcie uwięzienia w 1916 r. – „Pamiętniki” Jana Chryzostoma Paska.
O Adamie Mickiewiczu – poecie i socjaliście, który w 1849 r. redagował „La Tribune des Peuples”, jedną z pierwszych francuskojęzycznych gazet socjalistycznych – pisał w setną rocznicę urodzin, że „czcić jego imię znaczy czcić ludzkość”. To również w „Obrochtówce”, niewielkim pensjonacie w Zakopanem, założonym przez siostry Marchlewskiego — Martę, Józefę i Wandę — po wydaleniu z Królestwa Polskiego po fali aresztowań działaczy SDKPiL w 1901 r., stanowiącym miejsce spotkań partii oraz punkt przerzutu literatury, wypoczywali m.in. Henryk Sienkiewicz, Żeromski i Stefania Sempołowska.
Wierzymy, że tylko ta krótka nota biograficzna wystarczy, by zadać kłam bezczelnym oszczerstwom pod adresem Juliana Marchlewskiego. Kłamstwa te mają swoją funkcję — podtrzymanie mitu, jakoby komunizm był czymś „antypolskim”. Zgodnie z nim, jeśli mamy się do kogoś odwoływać, to do „patriotycznej” lewicy z prawego skrzydła PPS-u, której „patriotyzm” służył za listek figowy do budowy Polski, w której masy ludowe harowały na garstkę rodzimych burżujów i obszarników jak za caratu. Z tą małą różnicą, że rodzima burżuazja była tak nieudolna, że jej państwo nie było w stanie przez dwie dekady wrócić do poziomu produkcji sprzed wojny. A to wszystko tylko po to, by „polskie pany” uciekły w ‘39 jak szczury.
Tak, jest antypolski — jeśli miarą polskości ma być polskie państwo burżuazyjne! W takim wypadku bez cienia wstydu się do tej „antypolskości” przyznajemy i nie spoczniemy, póki tego państwa nie zniszczymy i nie zastąpimy go robotniczym, które nie będzie już państwem we właściwym tego słowa znaczeniu. Jak ono będzie wyglądać? W ogólnych rysach opisuje to poniżej Marchlewski.
Powyższa nota była jednak dość obszerna względem tej broszury, toteż stanowi jedynie streszczenie bogatego życiorysu „Kujawiaka”, tragicznie przerwanego przez chorobę nerek w wieku 59 lat. Zachęcamy gorąco do zgłębiania go oraz jego prac, których zamierzamy opublikować więcej.
Co do samej broszury – w prostych słowach objaśnia zasady demokracji radzieckiej i politykę bolszewików oraz demaskuje mity, które niestety nadal pokutują po przeszło stuleciu ciągłej pracy burżuazyjnej machiny kłamstw i zbrukaniu imienia bolszewizmu przez stalinizm, który fizycznie zniszczył też partię, którą tyle dekad, narażając tak wiele, budował Marchlewski i jego towarzysze. Nie zniszczył jednak idei, która będzie żyć, dopóki będzie trwać wyzysk polskiego i światowego proletariatu, rodzący na nowo wolę walki wśród coraz szerszych jego szeregów.
Burżuazja zaś sama musiała pójść na ustępstwa wobec klasy robotniczej właśnie pod wpływem dokonań bolszewików – nawet jeśli część cofnęła stalinowska kontrrewolucja – jak 8-godzinny dzień pracy, powszechne prawo głosu bez względu na płeć i status majątkowy, urlopy macierzyńskie, powszechne ubezpieczenia społeczne, publiczna służba zdrowia czy przedszkola. To właśnie na to warto zwrócić uwagę, gdy czytamy słowa o tym, że los robotnika we Francji czy USA jest nie do pozazdroszczenia. Względem Rosji radzieckiej z 1919 należy brać USA i Francję z 1919, a nie 2026.
Od napisania tej broszury do zakazu pracy dzieci w przemyśle USA musiało minąć 19 lat. W rolnictwie nigdy jej nie zakazano – dzieci mające ledwie 12 lat mogą w nim pracować i po 16 godzin w pełnym majestacie prawa, i jest to niemała liczba, bo 300-400 tysięcy. Tylko od 2021 roku co najmniej 12 stanów poluzowało prawo w tej kwestii. Od 2015 do 2022 r. liczba nieletnich zatrudnionych z pogwałceniem prawa pracy wzrosła o 283%, a na niebezpiecznych stanowiskach – o 94%. W 1919 r. amerykański robotnik nie mógł też liczyć na płacę minimalną, płatne nadgodziny, czy urlop chorobowy. Do tej pory kobiety w USA nie mają prawa do płatnego urlopu macierzyńskiego.
1919 w USA to też rok poważnych starć rasowych, podsycanych przez burżuazję, w której interesie było i jest rozbijanie jedności robotników po liniach tożsamościowych. Warunki BHP były z kolei tak złe, że tylko od kwietnia do czerwca 1917 r. trzy duże katastrofy przemysłowe zabiły 428 robotników. Sytuacja ta niewiele się zmieniła aż do Wielkiego Kryzysu, kiedy F. D. Roosevelt zaczął czynić pewne ustępstwa w obawie przed radykalizacją. „Amerykański sen” był wtedy tak kolorowy, że w szczytowym okresie do ZSRR wyjeżdżało co najmniej tysiąc robotników tygodniowo, zdesperowanych jak bohaterowie „Gron gniewu” Johna Steinbecka.
Co do Francji – wystarczy zagłębić się w krwawe dziedzictwo francuskiego kolonializmu, którego pozostałości wciąż dają się odczuć, a jeśli chodzi o Francję metropolitarną, to w tamtym czasie za dobry przykład może posłużyć fakt, że 1919 to ledwie kilkanaście lat po niesławnej sprawie Dreyfusa i rok przed strajkiem kolejarzy, który rząd usiłował rozbić, powołując robotników-rezerwistów do armii.
Znamienne jest też stwierdzenie Marchlewskiego o tym, że z uwagi na fakt, że dotąd nikt [poza Komuną Paryską] nie podjął poważnej próby budowy socjalizmu, błędy będą nieuniknione. Nie dajmy się omamić propagandzie, jakobyśmy z tego tytułu nie powinni nawet próbować inaczej zorganizować społeczeństwa i że nie ma żadnej alternatywy. Jak pisał Julian Tuwim – konserwatysta to ktoś, „komu się zdaje, że nic nigdy nie zostało zrobione po raz pierwszy”.
Rewolucyjna Międzynarodówka Komunistyczna, której sekcją jest Czerwony Front, dumnie kontynuuje dziedzictwo bolszewizmu – praktyki rewolucyjnego marksizmu. Dlaczego? Dlatego, że „chcemy być ludźmi, których szczęściem jest nieustannie tworzyć i z owoców własnej pracy korzystać. Chcemy być wolni od źródeł troski o drobne potrzeby życiowe, podążając naprzeciwko najwyższemu celowi — doskonaleniu człowieka… Skarby nauki, sztuki, kultury, powinny być udziałem każdego, aby wszystko, co zawarte jest w naturze życia człowieczego — pięknie rozkwitło”. Tak pisał Marchlewski w 1910 r., w broszurze „Lichwa środkami spożywczymi i drożyzna towarów”. Nie ma lepszego środka do tego celu niż bolszewizm.
Co to jest bolszewizm?
Partia bolszewików
Burżuazyjni pismacy, ignoranci, próbowali wysnuć wnioski z nazwy partii, która kieruje rewolucją rosyjską. Rosyjskie słowo „bolsze” znaczy — „więcej”. Z tego wywnioskowały owe niedouki, że ten odłam partii przybrał nazwę mającą oznaczać, że „chce więcej aniżeli inni socjaliści”. Jest to oczywisty nonsens. Nazwa „bolszewicy” wywodzi się od słowa „bolszynstwo”, które oznacza po prostu „większość” (w przeciwstawieniu do „mniejszości”). Nazwa ta powstała zupełnie przypadkowo. Mianowicie od długiego czasu istniał rozłam w łonie Socjaldemokratycznej Partii Rosji; mniej więcej tak jak partia niemiecka dzieliła się na „radykałów” i „rewizjonistów” Na zjeździe partyjnym w 1903 r. radykałowie uzyskali większość i odtąd tych radykałów zwą „bolszewikami”, a rewizjonistów „mienszewikami”. A zatem program „bolszewików” nie jest czymś „specyficznie rosyjskim”, lecz jest po prostu programem rewolucyjnej socjaldemokracji, zgodnym z nauką Marksa i Engelsa.
Wobec tego jednak, że rosyjskie stosunki społeczne stworzyły całkiem specyficzne warunki, przeto ruch ten oczywiście musiał przybrać pewne formy, które wydają się obce czytelnikowi przywykłemu do stosunków niemieckich. Pozostaje jednak faktem, że jest to przede wszystkim walka przeciw kapitalizmowi i przeciw państwu kapitalistycznemu, w której robotnicy rosyjscy pod wodzą bolszewików odnieśli zwycięstwo. Już z tego choćby powodu konieczne jest, by robotnicy niemieccy byli dokładnie poinformowani o wypadkach w Rosji, a zatem by dowiedzieli się również o „bolszewikach” jako o partii rządzącej.
Należy zresztą zaznaczyć, że partia zmieniła już swą nazwę. Zwie się „Komunistyczną Partią Rosji”; „komunistyczną” dlatego, że przecież Marks i Engels również wyłożyli po raz pierwszy program walki klasowej w „Manifeście Komunistycznym”2. Mimo to nie ulega jednak wątpliwości, że rosyjski ruch rewolucyjny, który zadał pierwszy cios światowemu kapitalizmowi, długo jeszcze będzie określany mianem „bolszewizmu”.
Zwycięstwo robotników nad burżuazją
Wojna światowa doprowadziła do straszliwej klęski Rosji carskiej. Przyczyną klęski było to, że carska Rosja była krajem pod względem gospodarczym bardzo zacofanym i nie miała środków na uzbrojenie nowoczesnej armii, na jej translokację i należytą organizację. Poza tym masy ludowe Rosji, mimo wszelkich „patriotycznych” kłamstw, nie wierzyły w konieczność tej wojny ani we frazesy o obronie ojczyzny. Nie wolno zapominać, że Rosja przeżyła w latach 1905 do 1908 rewolucję, która została w końcu stłumiona, lecz mimo to wywarła głęboki wpływ. Wspomnienie o tej rewolucji było dostatecznie żywe, by od samego początku nastroić robotników wrogo wobec wojny imperialistycznej. A zatem robotnicy wielkich miast i ośrodków przemysłowych, powodowani względami rewolucyjnymi, byli przeciwni tej wojnie już od chwili jej wybuchu i nie dali się omamić patriotycznymi hasłami, jak to się stało z robotnikami niemieckimi; bolszewicy spełnili swój obowiązek, głosząc od pierwszego dnia konieczność walki przeciwko wzajemnemu mordowaniu się narodów.
Wiosną 1917 r. doszło do wielkich demonstracji robotniczych przeciw wojnie. Podziałało to na armię, która zbuntowała się i zażądała zakończenia rzezi oraz obalenia carskiego rządu. Okazało się, że krwawy łotr na tronie nie ma żadnych zwolenników, że zmiótł go pierwszy podmuch rewolucji.
Któż teraz ma objąć rządy? Kapitalistom rosyjskim zdawało się, że wybiła ich godzina i skwapliwie zagarnęli władzę. Masom pracującym przyrzekli demokratyczną konstytucję, wolność i wiele innych pięknych rzeczy. Mogło się niemal wydawać, że rewolucja rosyjska będzie miała przebieg jak rewolucje zachodnioeuropejskie, tzn. że robotniczym pięściom przypadnie najcięższa praca — obalenie dawnego rządu, owoce natomiast zagarnie burżuazja dla siebie. Nie brakło też „umiarkowanych” socjalistów, tych właśnie „mienszewików”, którzy gotowi byli zadowolić się owymi demokratycznymi obiecankami. Objęli oni stanowiska ministrów w Rządzie Tymczasowym i tak rozpoczęła się przewrotna gra oszukiwania ludu. Bolszewicy czuwali jednak i przestrzegali lud roboczy, powtarzając niestrudzenie, że nie idzie obecnie o stworzenie w Rosji republiki kapitalistycznej, w której robotnicy byliby zupełnie tak samo wyzyskiwani i ciemiężeni, jak w państwie o ustroju monarchistycznym, lecz że robotnicy muszą walczyć o swoje własne interesy. Dlatego też Rząd Tymczasowy pana Kiereńskiego prześladował bolszewików wszelkimi sposobami.
Ten rząd pana Kiereńskiego pragnął przede wszystkim kontynuować wojnę, aby przy pomocy rządów Anglii, Francji i Ameryki odnieść zwycięstwo i dokonać podziału świata na rzecz kapitalistów państw sprzymierzonych. Bolszewicy natomiast żądali pokoju, zakończenia imperialistycznej rzezi po to, aby lud roboczy miał możliwość zbudowania nowego ustroju.
W listopadzie 1917 r. robotnicy Piotrogrodu i Moskwy po krwawych walkach3 obalili rząd kapitalistyczny, a Rady Delegatów Robotniczych i Żołnierskich, kierowane przez bolszewików, objęły władzę państwową.
Nowy bolszewicki rząd rewolucyjny zwrócił się do wszystkich rządów z propozycją natychmiastowego wszczęcia rokowań pokojowych, lecz grabieżcze rządy koalicji ani słyszeć o tym nie chciały, a i wśród ludu roboczego walczących krajów propozycja ta nie znalazła oddźwięku. Tak więc rewolucyjny rząd Rosji zmuszony został do zawarcia separatystycznego pokoju z mocarstwami centralnymi, pokoju brzeskiego.
Imperialistyczny rząd niemiecki postawił niezmiernie ciężkie warunki. Rosja musiała zgodzić się na dalsze okupowanie przez wojska niemieckie znacznej części zachodnich obszarów, a oprócz tego zobowiązała się do zapłacenia odszkodowań. Ponadto niemieccy dyplomaci przeforsowali oddanie Ukrainy kontrrewolucjonistom, zwolennikom reżimu carskiego. Była to jawna przemoc w stosunku do rewolucyjnej Rosji.
Niemieckie masy pracujące pozostały niestety obojętne wobec tego aktu przemocy; bolszewicy nie mieli więc innego wyjścia, jak przyjąć te warunki. Działali oni w świadomości, że masy pracujące Rosji muszą uzyskać pokój, pokój za wszelką cenę, by móc wprowadzić nowy ustrój, ustrój socjalistyczny. Zdawali sobie również sprawę, że pokój ten nie jest niczym trwałym, że jest to prowizorium, bo wojna światowa z nieuchronną koniecznością wywołać musi rewolucję również w Niemczech, a nawet w całej Europie. Dziś widzimy, jak słuszne było ich stanowisko.
Początki nowego ustroju
Zanim omówimy program i działalność nowego, rewolucyjnego rządu proletariackiego, musimy sobie uprzytomnić, w jakich okolicznościach rozpoczynał on swoją działalność.
W pierwszych miesiącach po zwycięstwie robotników, tj. od listopada 1917 r. do marca 1918 r., Rosja znajdowała się w stanie chaosu. Rząd Tymczasowy pragnął kontynuować wojnę. Nie był jednak w stanie zatroszczyć się o armię, nie zapoczątkował jednej rozsądnej reformy. W siedmiomilionowej armii panowało kompletne rozprzężenie, koleje były zdezorganizowane, przemysł zamarł, w rolnictwie panował pełny rozgardiasz. Nowy rząd stanął tedy przed gigantycznym zadaniem zaprowadzenia ładu w tym chaosie. Nie mógł on jednak poświęcić wszystkich sił temu zadaniu, bo przede wszystkim trzeba było uzyskać pokój.
Kiedy wreszcie pokój został zawarty, wyłoniły się nowe ogromne trudności. Jak wspomniałem, tereny zachodnie i Ukraina pozostawały nadal pod okupacją niemiecką, a te właśnie zachodnie tereny były najlepiej rozwiniętymi gospodarczo obszarami państwa rosyjskiego. Z chwilą zamknięcia dowozu z Polski i krajów bałtyckich, przemysł rosyjski stracił bardzo ważne źródła zaopatrzenia. Jeszcze o wiele dotkliwsza była utrata Ukrainy; po pierwsze bowiem jest ona jednym ze spichlerzy zbożowych Rosji, dostarczającym mniej urodzajnej centralnej Rosji zboża, bydła, cukru oraz innych produktów; ponadto we wschodniej części Ukrainy znajdują się bogate kopalnie węgla i rud.
Wkrótce sytuacja pogorszyła się jeszcze bardziej. Imperialistyczne rządy Anglii, Francji i Ameryki, mszcząc się za separatystyczny pokój, ze sprzymierzeńców przedzierzgnęły się we wrogów Rosji. Podjudziły przeciw Rosji Japończyków i podburzyły Czechosłowaków.
Z Czechosłowakami sprawa przedstawia się następująco: rząd Kiereńskiego uzbroił czeskich, słowackich, serbskich i innych jeńców wojennych z armii austriackiej, pałających śmiertelną nienawiścią do Niemców, i wcielił ich do armii rosyjskiej. Po rozwiązaniu armii te oddziały ochotnicze zatrzymały broń i zażądały wysłania ich przez Syberię do Francji, do walki z Niemcami. Rząd rewolucyjny nie mógł do tego dopuścić, gdyż byłoby to sprzeczne z traktatem pokojowym. Wówczas francuscy i angielscy agenci podburzyli tych ludzi przeciw rewolucyjnej Rosji. Przyłączyła się do nich niebawem znaczna liczba oficerów i innych elementów kontrrewolucyjnych z byłej carskiej armii, a kapitaliści rosyjscy nie żałowali pieniędzy, by do tych oddziałów zwerbować wszelką awanturniczą hałastrę. W ten sposób powstała liczna armia, która zgrupowała się na wschodzie między Wołgą a Uralem, odcinając centralną Rosję od drugiego jej spichlerza — terenów nadwołżańskich. Wreszcie na północy wylądowali Anglicy.
Tak więc po zawarciu pokoju z Niemcami Rosja zmuszona była prowadzić wojnę z kontrrewolucyjnymi armiami na południu, na wschodzie i na północy, i — co najgorsze — odcięto jej dowóz żywności, żelaza i paliwa.
Na tym jednak nie koniec. Zwolennicy starego ustroju wcale nie dali za wygraną. Starali się wszelkimi środkami przeszkodzić nowemu rządowi w zorganizowaniu normalnej administracji. Urzędnicy sabotowali, tzn. celowo wprowadzali wszędzie bałagan, fabrykanci umyślnie prowokowali strajki lub zwalniali robotników z pracy. Ci kontrrewolucjoniści nie cofali się nawet przed zbrojnymi buntami.
Toczyła się więc wojna na wszystkich rubieżach rewolucyjnej Rosji, a wojna domowa wewnątrz kraju. Nie wolno o tym zapominać, chcąc ocenić działalność rządu rewolucyjnego — rządu bolszewików.
Program bolszewików
Wiemy z nauki wielkich twórców socjalizmu, że historia społeczeństwa ludzkiego jest historią walk klasowych i że w nowoczesnym społeczeństwie kapitalistycznym państwo jest narzędziem panowania klas posiadających nad masami pracującymi. Dlatego też Marks i Engels postawili przed klasą robotniczą zadanie złamania przemocy tej klasy panującej, zniszczenia państwa w jego dotychczasowej postaci celem ustanowienia dyktatury proletariatu.
Dyktatura proletariatu nie jest celem samym w sobie, lecz jest środkiem do urzeczywistnienia ustroju socjalistycznego. Każdy bowiem rozumie, że socjalizm, tzn. taki ustrój, w którym nie ma ucisku ani wyzysku, w którym wszelkie środki produkcji są wspólnym dobrem wszystkich ludzi, a z wytworów pracy wszyscy korzystają, nie może zostać zbudowany za jednym zamachem, z dnia na dzień. Wymaga to wychowania nowego pokolenia, pokonania tysiącznych przeszkód.
Z drugiej jednak strony wiemy także, że klas panujących, kapitalistów i obszarników, nie można nakłonić uprzejmym słowem do zrezygnowania z władzy, bogactw i przywilejów.
Dyktatura proletariatu już w ujęciu Marksa i Engelsa przedstawia się — krótko mówiąc — następująco:
W okresie przejściowym od kapitalizmu do socjalizmu niezbędny jest ustrój państwowy po to, aby zachować ład. Lecz dotychczasowe państwo nie jest niczym innym jak dyktaturą kapitału. Państwo kapitalistyczne jest skomplikowaną machiną, która służy do ujarzmiania mas pracujących i trzymania ich w posłuszeństwie, do oddawania ich na łaskę i niełaskę kapitalistów. Tylko temu celowi służy ostatecznie cały aparat urzędniczy, policja, wojsko itd., itp.
Nie ulega wątpliwości, że póki istnieje państwo w takiej formie, wszelkie próby przygotowywania socjalizmu skazane są z góry na niepowodzenie. Socjalizm leży w interesie mas pracujących, proletariatu, a klasa kapitalistów przeciwstawia się mu wszelkimi środkami, które ma do dyspozycji. Ponieważ dotychczasowe państwo jest narzędziem w ręku tej klasy, nie może przeto służyć do realizacji socjalizmu. I dlatego klasa robotnicza musi zagarnąć władzę polityczną, musi stworzyć machinę państwową, która mogłaby służyć jej celowi — tj. przygotowaniu socjalizmu.
Należy zatem starą machinę państwową możliwie najgruntowniej zniszczyć, zdruzgotać, a stworzyć nową machinę państwową, która służyć będzie proletariatowi.
Jakież więc zadania musi sobie stawiać proletariat, gdy w ten sposób zdobędzie władzę polityczną?
Karol Marks ujął to w krótkich słowach, a mianowicie, że przejście od ustroju kapitalistycznego do socjalistycznego wymaga „ekspropriacji ekspropriatorów”, czyli „wywłaszczenia wywłaszczycieli”.
Należy to rozumieć następująco: własność kapitalistyczna powstała na skutek wielowiekowego ograbiania mas ludowych. Wojna i rabunek, handel niewolnikami, lichwa i oszustwa handlowe — oto źródła kapitalistycznego bogactwa. Masy ludowe były systematycznie ograbiane, a klasy panujące użyły nagromadzonych bogactw do skupienia w swym ręku wszystkich środków produkcji. Dopiero wtedy, gdy te środki produkcji zostaną odebrane prywatnym właścicielom i przekazane ogółowi, położony zostanie kres wyzyskowi i uciskowi.
Wywłaszczenie kapitalistycznych właścicieli, przekazanie środków produkcji w posiadanie ogółu — oto podstawowe zadanie, które musi być wykonane w okresie dyktatury proletariatu.
Poza tym istnieje wiele innych zadań. W okresie tym trzeba także dbać o bezpieczeństwo publiczne, trzeba stworzyć aparat administracyjny, należy dbać o normalny tok produkcji, należy na nowo uregulować podział dóbr, stworzyć nowe szkolnictwo, słowem — to państwo, które służy dyktaturze proletariatu, musi kierować całym życiem publicznym.
A zatem bolszewicy nie potrzebowali wcale tworzyć nowego programu. Przypadło im tylko w udziale urzeczywistnienie programu Karola Marksa i Fryderyka Engelsa, programu naukowego socjalizmu. Urzeczywistnili oni dyktaturę proletariatu.
Formy realizacji zależały od szczególnych warunków, które panowały w kraju. Spróbujemy teraz pokrótce opisać, jak wydarzenia te rozwinęły się w Rosji pod rządami bolszewików.
Rząd radziecki
Nowa Rosja nazywa się „Rosyjską Socjalistyczną Federacyjną Republiką Rad”. Rady (po rosyjsku „sowiety”) robotnicze i chłopskie są faktycznym uosobieniem władzy państwowej. Rady te składają się z delegatów wybieranych przez chłopów na wsi oraz robotników w miastach. Sprawują one funkcje administracyjne. Rady gmin wiejskich oraz miast delegują swych przedstawicieli na obradujący periodycznie „Zjazd Rad”, który jest najwyższym organem władzy państwowej. W okresach między zjazdami kieruje sprawami państwowymi „Wszechrosyjski Centralny Komitet Wykonawczy”, wybrany przez „Zjazd”, oraz komisarze ludowi, którzy zarządzają poszczególnymi działami służby publicznej i tworzą „Radę Komisarzy Ludowych”.
Różnica między tą organizacją państwową a państwem burżuazyjnym polega przede wszystkim na tym, że tu wpływ na sprawy publiczne mają wyłącznie masy pracujące, chłopi i robotnicy (poza tym także żołnierze tworzący oddzielne Rady). — Tu leży właśnie główny punkt, wokół którego toczyła się w Rosji ostra walka. A mianowicie: gdy partie burżuazyjne i oportunistyczni socjaliści-mienszewicy opowiadają się za „republiką demokratyczną” i żądają zwołania „konstytuanty”, bolszewicy odpowiadają, że, jak wykazały dzieje wszystkich dotychczasowych rewolucji, masy ludowe nic na tym nie skorzystają. Póki bowiem kapitaliści dysponują wszystkimi bogactwami, mają oni stale możność obejścia każdej demokracji i przekształcenia jej w coś zgoła przeciwnego. Póki istnieje podział na nieposiadających (proletariusze) i posiadających (kapitaliści), nie do pomyślenia jest prawdziwa demokracja. Taka „konstytuanta” jeszcze raz pogwałciłaby wolę większości, podobnie jak podczas wszystkich dotychczasowych rewolucji; w najlepszym wypadku doprowadziłaby do powstania jeszcze jednej „demokracji burżuazyjnej”, w której robotnicy byliby zupełnie tak samo gnębieni, jak w monarchii konstytucyjnej (przykładem jest Francja i Stany Zjednoczone, gdzie los robotnika zaprawdę nie jest godny zazdrości). Jeśli zaś chcemy złamać potęgę kapitału, musimy kapitalistów i ich politycznych lokajów odsunąć od wpływu na sprawy publiczne.
Można by tu wysunąć jedno tylko zastrzeżenie, że robotnicy i chłopi nie posiadają dostatecznego wykształcenia, aby podołać trudnemu zadaniu rządzenia państwem. Praktyka wykazuje jednak, że trudności te nie są aż tak wielkie. W każdym kraju spotykamy dziś tysiące wykształconych proletariuszy, rewolucjonistów, którzy całe swe życie poświęcili sprawie socjalizmu i czynami dowiedli swej ofiarności. Tacy ludzie cieszą się bezwzględnym zaufaniem robotników, którzy chętnie wybierają ich na delegatów do Rad4.
Widzimy dalej, że konstytucja rosyjska nie zna parlamentu. Rady są równocześnie organami ustawodawczymi i wykonawczymi. Zjazd Rad także nie jest parlamentem, lecz reprezentacją tych Rad. Ale przecież parlamenty od dawna już przekształciły się w gadalnie, a znaczenie ich w ostatnich dziesiątkach lat we wszystkich krajach coraz bardziej maleje. W państwie burżuazyjnym były one niezbędne, bo tam rząd był całkowicie obcy masom ludowym. Tam, gdzie lud pracujący sam rządzi poprzez swych przedstawicieli, gadalnie te nie są już potrzebne.
Wprawdzie w republice demokratycznej robotnik co kilka lat głosuje w wyborach na „przedstawiciela ludu”, ale na tym kończy się jego wpływ na sprawy państwowe. Inaczej jest w Republice Radzieckiej. Wybrani do Rad delegaci to ludzie czynu, utrzymujący stały kontakt z tymi, którzy ich wydelegowali; pozostają oni pod stałą kontrolą swych wyborców. Każdy delegat musi stale zdawać sprawę ze swej działalności na zebraniu wiejskim, w związku zawodowym lub też w komitecie fabrycznym. Są to rządy mas, które jak najbardziej aktywnie uczestniczą w życiu publicznym.
Gdy w ten sposób ujmujemy sprawę, okazuje się, że choć z uwagi na nowość zagadnień na pewno popełnia się wiele błędów przy tych nowych formach rządzenia, ale samo życie błędy te prostuje. A właśnie dlatego, że twórcze siły ludu są niezmierzone, ten aktywny udział całego ludu roboczego przyniesie niewątpliwie jak najlepsze wyniki.
Rozwiązanie kwestii rolnej
Od niepamiętnych czasów sytuacja chłopa rosyjskiego była beznadziejna. Dopiero w 1861 r. zniesione zostało w Rosji poddaństwo graniczące z niewolą. Chłopstwo było wyniszczone do ostatnich granic. Odtąd stosunki nieco się polepszyły, mimo to sytuacja chłopstwa nadal pozostała niesłychanie ciężka. Po pierwsze otrzymało ono na własność tylko część ziemi uprawnej, podczas gdy znaczna część pozostała w posiadaniu arystokracji wielkoobszarniczej; po drugie — bezlitośnie obciążano chłopa podatkami. Wielcy obszarnicy w rzadkich tylko wypadkach gospodarowali na własną rękę, na ogół wydzierżawiali ziemię chłopom za lichwiarskim czynszem dzierżawnym. Wyniszczone w ten sposób chłopstwo było zbyt ubogie, by prowadzić racjonalną gospodarkę; gospodarstwa chłopskie nie posiadały bydła ani narzędzi rolniczych. Dlatego też zbiory w Rosji były o połowę mniejsze aniżeli w krajach zachodnioeuropejskich. Jeżeli mimo to Rosja sprzedawała wiele zboża za granicę, to tylko dlatego, że chłop rosyjski głodował, ale swe zboże musiał sprzedawać, by móc opłacić podatki i czynsz dzierżawny.
W okresie Rządu Tymczasowego burżuazja nie tknęła sprawy rolnej. Wszelako chłopi załatwili się z tym krótko: po prostu wzięli ziemię obszarniczą w swe posiadanie. Ale chłopstwo w żadnym razie nie stanowi jednolitej masy; są bogaci chłopi wyzyskujący swych sąsiadów i jest biedota wiejska. Podczas tego dzikiego podziału bogaci chłopi zagarnęli większość ziemi, biedni zaś nie byli w stanie jej uprawiać.
Rząd Radziecki wydał ustawę, na mocy której ziemia została ogłoszona własnością ogólnonarodową oraz zapoczątkowany został sprawiedliwy podział tej ziemi między tych, którzy ją uprawiają. Zarazem jednak zmierza się do zespołowej uprawy roli. Powstają komuny wiejskie, wspólnie uprawiające ziemię w wielkich gospodarstwach; już w pierwszym roku te komunistyczne gospodarstwa osiągnęły znakomite rezultaty.
Oczywiście, w dziedzinie tej pozostaje jeszcze niezmiernie wiele do zrobienia. Przede wszystkim kraj zrujnowany wojną pozbawiony jest bydła i maszyn rolniczych; nie jest to jednak, rzecz jasna, winą rządu ani nowego ustroju, że nie może tych braków usunąć. W każdym razie pewne jest, że chłop rosyjski może odetchnąć z ulgą i że wiedzie mu się nieporównywalnie lepiej niż kiedykolwiek przedtem.
Zarówno obszarnicy jak bogaci chłopi i lichwiarze wiejscy są oczywiście zaciekłymi wrogami nowego rządu. Ale pozyskanie sobie życzliwości tych pijawek kapitalistycznych nie jest absolutnie zadaniem rządu rewolucyjnego.
Przemysł
Podstawowa zasada rządu radzieckiego w odniesieniu do przemysłu brzmi: fabryki stanowią własność narodu i zarządzają nimi robotnicy.
Praktycznie układa się to następująco: robotnicy poszczególnych zakładów obierają Komitety Fabryczne, które obejmują zarząd fabryką. Inżynierowie, majstrowie i personel biurowy pozostają na swoich stanowiskach i są wybierani do Komitetów, o ile cieszą się zaufaniem robotników. Finansowanie fabryki bierze na siebie państwo. Konieczne jest jednak także jednolite kierowanie produkcją. W tym celu dla poszczególnych przemysłów stworzone zostały organy centralne, których zadaniem jest rozdział surowców oraz udzielanie wskazówek, jakie dobra należy produkować. Współdziałają z nimi w tym zakresie związki zawodowe, które kierują do tej pracy znaczną liczbę doświadczonych robotników i współdecydują we wszystkich sprawach. Prawda, zadania są olbrzymie, trudności piętrzą się ogromne. Przede wszystkim pilność i dyscyplina niektórych robotników częstokroć pozostawiała na początku wiele do życzenia. Któż jednak rzuci na nich kamieniem! Skończyły się nareszcie męczarnie i udręka robotników, cóż dziwnego, że przekroczyli oni miarę, że okres ten w wielu zakładach bardzo szybko minął.
Robotnicy fabryczni wykazali zdumiewające zdyscyplinowanie, a Komitety przy poparciu całej załogi zdołały w bardzo krótkim czasie przywołać do rozsądku niesforne elementy albo usunąć je z zakładu. Tam, gdzie było inaczej, wkraczały związki zawodowe i jeżeli perswazje ani upomnienia nie skutkowały, doprowadzały do zamknięcia zakładów. Można śmiało powiedzieć, że jeśli idzie o robotników, działalność przemysłu w nowym ustroju rozwijać się będzie znakomicie.
Istnieją jednak niestety przeszkody, których nie są w stanie pokonać ani robotnicy, ani centralne kierownictwo. Brakuje surowców i paliwa. Ponadto koleje ucierpiały dotkliwie podczas wojny, a stosunkowo wielka część taboru kolejowego znajdowała się w pobliżu frontu i wpadła w ręce niemieckich zaborców. Prócz tego należy uwzględnić, że przemysł rosyjski jest jeszcze bardzo zacofany, że dotąd znaczną ilość maszyn i narzędzi sprowadzano z zagranicy, a obecnie dowóz jest odcięty.
Mimo tych olbrzymich trudności zaznacza się pewien postęp i w krótkim okresie jednego roku rosyjska klasa robotnicza pomimo wojny i kontrrewolucji zdziałała niezmiernie dużo. Było to możliwe tylko dzięki świadomości robotników, że są gospodarzami w swoim kraju, że nie pracują już dla żądnych zysków wyzyskiwaczy, lecz dla własnej korzyści i dla dobra ogółu.
Zaopatrzenie w żywność i drożyzna
Nikczemny najazd imperialistów niemieckich i aliantów był dla Rosji niezwykle dotkliwym ciosem. Republika Radziecka — jak już wspomniałem — została odcięta od spichlerzy Rosji położonych na południu i wschodzie. Do tego dochodzi jeszcze zły stan kolei. Brak tedy środków żywności, a te, które istnieją, nie mogą być należycie rozprowadzone. Z tego powodu wielkie miasta, w szczególności Moskwa i Piotrogród, cierpią niedostatek. Winy jednakże nie ponosi nowy ustrój, lecz przeklęta wojna; winni są zarówno ci, którzy dopuścili się grabieży na Rosji, jak i ci, którzy do tego dopuścili. Na wieść o głodzie panującym w Rosji robotnik niemiecki, a w każdym razie robotnik socjalista powinien czuć wyrzuty sumienia, jest on bowiem współodpowiedzialny za nikczemne metody, którymi rząd niemiecki usiłował zdusić Rosję socjalistyczną.
Władze mogły jedno tylko uczynić, aby zapobiec złu, a mianowicie wprowadzić sprawiedliwy rozdział posiadanych środków żywności i zwalczać spekulację. Jednakowoż oba te zadania są w obecnych warunkach niezmiernie trudne, tym bardziej że właśnie w tej dziedzinie robotnicy posiadają niewiele doświadczenia.
Masy robotnicze doskonale zdają sobie sprawę z tego, że obecny brak żywności jest następstwem wojny, następstwem nikczemnej grabieży popełnionej na Rosji przez imperialistów i znoszą niedostatek z podziwu godną cierpliwością. Dają tym dowód, że zdolne są nie tylko do bohaterstwa w walce, lecz potrafią się również zdobyć na najwyższy heroizm — przetrwania w najcięższych warunkach.
Inaczej naturalnie zachowuje się burżuazja. Banda rozwydrzonych spekulantów, ukrywających środki żywności dla uprawienia bezwstydnego paskarstwa, wrzeszczy w niebogłosy, gdy władze ostrzej się do niej dobierają. Drobnomieszczańska hołota, która niegdyś w „błogosławionej Rosji” dokazywała cudów, jeśli chodziło o żarcie i chlanie, podczas gdy masy głodowały, pomstuje dziś i wścieka się, że nie może zdobyć pieczeni i deseru. Wreszcie kontrrewolucjoniści usiłują wykorzystać sytuację, przedstawiając sprawę, jakoby jedynie nowy rząd ponosił odpowiedzialność za brak żywności.
Ten, kto sprawy ocenia obiektywnie, musi przyznać, że jakkolwiek sytuacja jest bardzo ciężka, nie ma mowy o prawdziwej klęsce głodu, i że w każdym razie władze radzieckie zdziałały bardzo dużo.
Każdego obserwatora uderza drożyzna, Poczciwy mieszczuch, solidny obywatel, dziwi się słysząc o bajecznie wysokich cenach. Chodzi tu jednak o bardzo skomplikowane zjawisko ekonomiczne — o dewaluację pieniądza. Na skutek szalonych kosztów wojennych finanse wszystkich państw wojujących zupełnie się rozprzęgły, szczególnie zaś dotyczy to zbankrutowanej już przed wojną Rosji carskiej. Rząd carski radził sobie w ten sposób, że bez przerwy puszczał w obieg nowe banknoty. Rząd Tymczasowy poszedł za przykładem rządu carskiego, a rząd rewolucyjny zmuszony był także wkroczyć na tę drogę. Chwilowo nie ma innego sposobu, bo źródła podatkowe wyczerpały się i trzeba dopiero stworzyć nowy system finansowy, czego nie da się przeprowadzić w ciągu paru miesięcy. W rezultacie w obiegu jest o wiele za dużo banknotów, dla których nie ma materialnego pokrycia (zapasu złota). Dlatego też wartość tego pieniądza maleje, a tym samym rosną ceny.
Niełatwo będzie wybrnąć z tej sytuacji, lecz z drugiej strony nie należy wyolbrzymiać szkód, jakie ona powoduje. Jeżeli bowiem ceny wzrosły — dajmy na to dziesięciokrotnie, lecz i płace zostały podwyższone w tym stosunku, to skutki nie są tak złe dla mas robotniczych. Faktycznie zaś płace wzrosły w jeszcze szybszym tempie. A zatem robotnik winien obliczać w sposób następujący: poprzednio utrzymanie kosztowało miesięcznie 60 rubli i tyleż wynosił zarobek; dziś koszty utrzymania wynoszą 600 rubli, ale zarobek wynosi 900 rubli albo jeszcze więcej.
Źle oczywiście wyszli na tym kapitaliści: kto dawniej posiadał 10 000 rubli, mógł się uważać za człowieka zamożnego, a dziś powyższa suma w banknotach ma znikomą siłę nabywczą i może zapewnić utrzymanie tylko na kilka tygodni. Dlatego właśnie kapitaliści tak strasznie biadają nad dewaluacją. Nie ma na to rady, póki liczą tylko na swoją pełną sakiewkę. Z chwilą jednak gdy zechcą pracować, będą mieli z czego żyć i dadzą sobie radę tak samo, jak robotnicy najemni.
Biały i czerwony terror
Zarzuca się bolszewikom, że wprowadzili straszliwe rządy terroru. Z lektury niemieckich i zagranicznych gazet odnosi się wrażenie, jakoby w Rosji nikt nie był pewny swego życia. Jak jest w rzeczywistości?
Wyobraźmy sobie sytuację, która zaistniała po objęciu władzy przez bolszewików. Pięć do sześciu milionów ludzi zdziczałych w wieloletniej krwawej rzezi ruszyło szeroką falą z frontu do domów. Pośród owych żołnierzy frontowych znajdowały się setki tysięcy rewolucjonistów, którzy natychmiast wstąpili na służbę rewolucji i przestrzegali surowej dyscypliny; zarazem jednak były setki tysięcy łotrów sądzących, że nastały teraz czasy zupełnej bezkarności i samowoli. Te elementy grabiły i plądrowały, dręcząc spokojną ludność. Trzeba było żelazną ręką zaprowadzić wśród nich porządek.
Wiadomo dalej, że wrogowie rewolucji próbują wszelkich środków, by zniszczyć nowy ustrój i przywrócić reżym carski. Nie wahają się przed użyciem żadnego sposobu. Jedni wślizgiwali się do nowych urzędów publicznych jako urzędnicy, by celowo wprowadzać tam chaos, inni grasowali w kraju, organizując zbrojne powstania, inni wreszcie próbowali stosować zamachy, jak tego dowodzi np. zabójstwo niemieckiego posła, zamach na Lenina i zamordowanie wielu bolszewików. Ale Republika Radziecka znajduje się w stanie wojny, nie może ona ani nie powinna pozwolić na to, aby kontrrewolucjoniści podnosili głowę i wiązali się z wrogami. Podobnie nie wolno jej tolerować tego, by odbudowa nowego państwa miała być zagrożona przez rabunki, morderstwa, rozbój. Musi ona niszczyć wszelkimi sposobami tych wrogów rewolucji.
W normalnych czasach karę śmierci należy bezwarunkowo potępiać, nie wolno jej tolerować; dopóki jednak sroży się wojna domowa, rząd rewolucyjny nie może i nie powinien uchylać się od użycia tego najbardziej ostatecznego środka. Zresztą, niesamowicie się tu przesadza. Podczas walk rewolucyjnych przelano oczywiście wiele krwi, lecz liczba rozstrzelanych z wyroku sądu wojennego lub też skazanych na śmierć przez trybunały rewolucyjne nie przekracza kilku tysięcy. Jeśli porównać to z liczbą ofiar podczas francuskiej rewolucji burżuazyjnej, to okazuje się, że rewolucja społeczna w Rosji jest o wiele mniej krwawa.
Na koniec parę słów o „prześladowaniu wolności”. Przeciwnicy bolszewików biadają nad tym, że nowy rząd nie szanuje wolności prasy, że prześladuje gazety burżuazyjne, a nawet gazetę mienszewików, i że nie uznaje również wolności zgromadzeń. Istotnie tak jest, ale Rząd Radziecki ma po temu ważne powody. Póki klasa kapitalistów włada prasą za pomocą swych pieniędzy, póki za pieniądze werbuje sobie zwolenników, póty nie można tolerować, aby takimi środkami zagrażano nowemu ustrojowi. Doprowadziłoby to tylko do jeszcze bardziej krwawego, jeszcze gwałtowniejszego przebiegu wojny domowej. Dopiero gdy granice nie będą już zagrożone, kiedy przemoc kapitalizmu zostanie ostatecznie złamana, nastać może pełna wolność. Bolszewicy zawsze powtarzali, że gdy sytuacja w kraju na to pozwoli, uchylają te zarządzenia przymusowe.
Reformy społeczne
Mimo że toczy się jeszcze mordercza walka, mimo że granice są jeszcze zagrożone przez wroga i trzeba wytężyć wszystkie siły, aby w niezwykle trudnych warunkach stworzyć armię i pokonać kontrrewolucję, Rząd Radziecki przeprowadził wielkie reformy społeczne.
Szkolnictwo zorganizowano na nowych zasadach. Istnieje tylko jednolita powszechna szkoła, oparta na wymogach najbardziej postępowej pedagogiki, szkoła, w której dzieci uczą się nie tylko książkowych mądrości, lecz są również przyuczane do pracy. Szkoła ta jest nie tylko bezpłatna, lecz ponadto dzieci otrzymują tam wyżywienie. Wyższe wykształcenie dostępne jest dla wszystkich. Kto ma ochotę studiować, może wstąpić na uniwersytet bez jakiegokolwiek egzaminu i znajduje tam wszelką pomoc. Jego już sprawa, czy jest dostatecznie przygotowany, aby z korzyścią słuchać wykładów naukowych. Prócz tego istnieją Uniwersytety Ludowe, które popularyzują wiedzę i do których uczęszczają niezliczone rzesze robotników.
Prawo małżeńskie zostało gruntownie zreformowane. Kobieta nie jest już niewolnicą męża, lecz jego pełnoprawną towarzyszką życia. Ludziom pragnącym zawrzeć związek małżeński nie stawia się żadnych przeszkód, rozwody są ułatwione. Małżeństwo nie ma bowiem być instytucją przymusową, w której odgrywają rolę względy majątkowe i inne, lecz wyłącznie związkiem opartym na miłości.
Dzieci nieślubne otoczone są troskliwą opieką; ojciec i matka muszą się o nie troszczyć tak samo jak o dzieci ślubne.
Służba zdrowia zorganizowana jest na szeroką skalę. Dziś jeszcze sytuacja jest ciężka, albowiem w wyniku carskiej gospodarki i spustoszeń wojennych brak szpitali i lekarstw. Lecz czyni się wszystko możliwe. Ustawa przewiduje zabezpieczenie chorych i kalek w szerokim zakresie. Obowiązek ten spoczywa częściowo na rodzinie, którą można zmusić do opieki nad potrzebującymi pomocy członkami rodziny, częściowo troszczy się o to państwo. Zlikwidowane zostały biurokratyczne przepisy, które formalnie były dobre, ale w praktyce prowadziły do bezlitosnego traktowania ludzi potrzebujących pomocy.
Zagadnieniem bezrobocia zajmują się związki zawodowe, działające w tej dziedzinie jako władze państwowe. Tak więc sami robotnicy sprawują kontrolę i bez zabójczego formalizmu troszczą się o to, by ich towarzysze, którzy bez własnej winy pozbawieni są pracy, nie zginęli.
Tak rośnie i kiełkuje już teraz w Rosji nowe życie, chociaż piętrzą się jeszcze wielkie trudności i choć szaleje jeszcze wojna.
Bolszewicy a rewolucja światowa
Zapewne nie brak błędów i niedociągnięć w tym, co zdziałali dotąd bolszewicy; Republika Radziecka nie jest jeszcze wcale ziemią obiecaną socjalizmu. Lecz dzielni ludzie, którzy w czasie trwania wojny światowej przystąpili do utworzenia dyktatury proletariatu w Rosji, mają tę wiekopomną zasługę, że zrobili wyłom w murach kapitalistycznej tyranii.
Pokój Brzeski był punktem zwrotnym w historii świata. Podczas gdy masy robotnicze wszystkich wojujących krajów w olbrzymiej większości ogarnięte były jeszcze szałem imperialistycznym i pozwalały się użyć do wzajemnej rzezi ludów, rosyjscy robotnicy pod wodzą bolszewików wznieśli sztandar braterstwa ludów i socjalizmu. Z nieugiętą energią i bezprzykładną w historii ludzkości ofiarnością bolszewicy zaczęli budować potem fundamenty socjalistycznego społeczeństwa.
Dzieło to niemal ponad ludzkie siły. Rosja była najbardziej zacofanym krajem Europy, na dodatek zrujnowanym przez wojnę. Ale twarda konieczność dziejowa sprawiła, że tu właśnie zapoczątkowane zostało to dzieło. Wskutek zacofania Rosji, zadanie to jest podwójnie ciężkie w porównaniu z innymi krajami Europy. Zasługa bolszewików polega na tym, że jako konsekwentni zwolennicy naukowego socjalizmu podjęli tę śmiałą próbę.
Dzisiaj Europa znajduje się w ogniu rewolucji. Niemcy i Austro-Węgry obaliły swe rządy imperialistyczne. Płomień rewolucji ogarnia Włochy i Francję. Tylko Anglia i Stany Zjednoczone wydają się jeszcze niezwyciężonymi twierdzami kapitału i zagrażają kontynentowi europejskiemu kontrrewolucją. Lecz i tam wnet nieuchronnie rozgorzeje ostateczny bój między proletariatem a kapitałem. Ale dopóki jeszcze anglo-amerykańscy kapitaliści zagrażają Europie brutalną przemocą, chcąc ponownie zakuć proletariat w kajdany, niezbędne jest zjednoczenie wszystkich sił rewolucyjnych.
Bolszewicy wyciągnęli do proletariatu niemieckiego braterską dłoń. Jeśli się ją odrzuci, rewolucja nie zginie, albowiem jest ona niezwyciężona, jednakże walka będzie o wiele bardziej przewlekła i trudna. W tym decydującym okresie obowiązkiem każdego robotnika niemieckiego jest uświadomienie sobie, czego wymaga odeń interes ludzkości. Zbrodnią byłoby, gdyby niemieccy robotnicy uwierzyli w oszczerstwa rzucane na bolszewików przez kapitalistycznych kontrrewolucjonistów. Winni oni natomiast zbadać bez uprzedzeń, co bolszewicy zdziałali w Rosji, aby uczyć się od nich. Wtedy zrozumieją, że proletariusze niemieccy liczyć mogą w dzisiejszej Europie tylko na jednego sprzymierzeńca — właśnie na bolszewików.
Można zaś być pewnym, że bolszewicy nie ustąpią ani na krok, że będą walczyć o sprawę socjalizmu do ostatniego tchu i że zwycięstwo będzie po ich stronie.
Przypisy:
- Ekonomizm – pogląd, jakoby robotników interesowała tylko walka o doraźne zdobycze ekonomiczne, sprawy „chleba powszedniego”. Walce z tym kierunkiem poświęcił Lenin pracę „Co robić?”, dostępną na stronie Czerwonego Frontu ↩︎
- Marchlewski czyni tu pewne uproszczenie. Na VII nadzwyczajnym zjeździe partii w marcu 1918 r. Lenin wskazał w swym „Referacie o rewizji programu i zmianie nazwy partii”, że przyczyna leży w znacznej mierze w kompromitacji „socjaldemokracji” zrzeszonej w II Międzynarodówce, tj. poparciu dla wojny. Por. Dzieła t. 36, s. 42-55, Warszawa 1987 ↩︎
- W rzeczywistości w Piotrogrodzie samo przejęcie władzy kosztowało życie 2 bolszewików, po drugiej stronie nie było strat. W Moskwie faktycznie doszło do starć przeciwko junkrom (młodszym oficerom), co też istotne bolszewicy mieli większość w moskiewskiej Dumie (radzie miasta) już od września – red. ↩︎
- Marchlewski pisze „w każdym kraju […] do Rad”, bowiem sowiety powstawały w tamtym czasie w wielu krajach i praktycznie całej Europie, a zwłaszcza Niemczech, Polsce, Łotwie, Estonii, Węgrzech, Norwegii, Irlandii i Persji ↩︎