
Dziś mija 109. rocznica rozpoczęcia dni lipcowych, w czasie, których w Piotrogrodzie doszło do masowych wystąpień robotników, żołnierzy i marynarzy przeciw polityce Rządu Tymczasowego. Protesty zostały stłumione przez siły lojalne wobec Rządu Tymczasowego, przy politycznym poparciu mienszewików i eserowców.
Bezpośrednim impulsem do wystąpień robotników była rozpoczęta 1 lipca przez Kiereńskiego nowa ofensywa. Ofensywa, niezależnie od jej wyniku z militarnego punktu widzenia, oznaczała polityczne wzmocnienie imperialistycznych nastrojów wśród rządu, kadry oficerskiej i burżua.
Podczas Zjazdu Rad bolszewicy stanowczo sprzeciwiali się planowanej ofensywie. Ostrzegali, że niezależnie od jej wyniku może ona wzmocnić reakcyjne siły w armii. Z kolei zwycięstwo ofensywy nie tylko umocniłoby reakcję, ale też skłoniło część drobnomieszczaństwa i chłopstwa do poparcia burżuazji co doprowadziłoby do izolacji rewolucyjnego proletariatu. Klęska mogła natomiast pogłębić rozpad armii i osłabić morale mas. Ostatecznie urzeczywistnił się właśnie ten drugi scenariusz.
Z kolei 2 lipca (wg. kalendarza juliańskiego) wybuchł kryzys ministerialny związany z kwestią ukraińską, który obnażył niezdolność Rządu Tymczasowego do rozwiązania problemu narodowościowego. W jego wyniku trzech ministrów należących do Partii Konstytucyjno-Demokratycznej, czyli kadetów, podało się do dymisji. Kilka dni później, po rezygnacji premiera Gieorgija Lwowa, kierowanie rządem powierzono Aleksandrowi Kiereńskiemu, który utworzył drugi rząd koalicyjny.
Przywódcy reformistów mogli zerwać koalicję z burżuazją i oprzeć władzę na radach. Im bardziej jednak pogłębiał się kryzys, tym wyraźniej przesuwali się na prawo. Do trwania w sojuszu z burżuazją skłaniał ich przede wszystkim lęk przed masami, które od czerwca coraz aktywniej się mobilizowały. Bolszewicy intensyfikowali natomiast kampanię na rzecz zerwania przez mienszewików i eserowców współpracy z kapitalistami oraz przejęcia przez rady pełni władzy. Dzięki tej polityce stopniowo zdobywali poparcie robotników i żołnierzy.
Planowana w czerwcu demonstracja miała wywrzeć presję na rady i skłonić ich przywódców do przejęcia władzy. Była zarazem odpowiedzią na rosnące zniecierpliwienie najbardziej radykalnych warstw robotników Piotrogrodu. Bolszewicy obawiali się, że gdyby nie stanęli na czele ruchu, inicjatywę mogłyby przejąć ugrupowania ultralewicowe i anarchistyczne, prowokując przedwczesne starcia zbrojne o katastrofalnych skutkach.
Mobilizacja i bojowe nastroje mas przerażały reformistycznych przywódców rad. Oskarżali oni bolszewików o próbę wykorzystania demonstracji do przejęcia władzy. W rzeczywistości bolszewicy starali się powstrzymywać robotników Piotrogrodu, ponieważ uważali, że nie nadszedł jeszcze czas na decydującą konfrontację. Robotnicy i żołnierze mogli wprawdzie zdobyć władzę w stolicy, jednak w pozostałych częściach kraju większość mas była pod wpływem reformistów. Próba przejęcia władzy tylko w Piotrogrodzie zakończyłaby się bohaterską klęską, podobną do upadku Komuny Paryskiej. Ze względu na bojowy nastrój mas i obawę przed prowokacjami rządu bolszewicy odwołali demonstracje. Uznali, że najważniejszym celem jest pozyskanie większości w Radzie poprzez cierpliwą pracę, propagandę i agitację.
Mimo wszystko 1 lipca przywódcy rad postanowili zorganizować własną demonstrację poparcia dla Rządu Tymczasowego. Ku ich zaskoczeniu uczestniczące w niej masy wyszły z transparentami zawierającymi bolszewickie hasła, takie jak „Precz z polityką strategicznych ofensyw! Niech żyje honorowy pokój! Precz z dziesięcioma kapitalistycznymi ministrami! Cała władza w ręce Rad!
Demonstracja pokazała nie tylko reformistycznym przywódcom, lecz także samym bolszewikom, że ich pozycja w Piotrogrodzie jest znacznie silniejsza, niż dotychczas sądzili.
Mimo rosnącego poparcia bolszewicy nadal kładli nacisk na pokojową agitację i propagandę. Rozumieli, że ich najpilniejszym zadaniem jest pozyskanie większości robotników i żołnierzy pozostających pod wpływem mienszewików i eserowców. Lenin sugerował przy tym również przywódcom rad, że jeżeli przejmą władzę, bolszewicy będą prowadzić walkę polityczną metodami pokojowymi. Ostrzegał, że istnieją tylko dwie możliwości, gdzie albo burżuazyjny rząd prędzej czy później rozbije rady, albo rady przejmą władzę.
Jednak wszystko zmieniło się w czasie dni lipcowych, do których doszło w następstwie ofensywy Kiereńskiego oraz kryzysu rządowego. Mimo narastającego napięcia bolszewicy nadal wzywali reformistów do zerwania współpracy z kadetami i utworzenia rządu opartego wyłącznie na radach, choć większość w nich wciąż mieli eserowcy i mienszewicy. Zakładali, że po zerwaniu koalicji z burżuazją walka proletariatu o władzę przeniesie się na grunt rad.
W tym czasie rosły również nastroje do działania wśród mas. Bolszewicy zwołali demonstrację, aby wywrzeć presję na przywódców radzieckich. Szczególnie nastroje wśród żołnierzy były bojowe. Jednak Komitet Centralny bolszewików stanowczo sprzeciwiał się na tym etapie wszelkim próbom przejęcia władzy w Piotrogrodzie. Prowincje wciąż darzyły zaufaniem reformistycznych przywódców, dlatego w takich warunkach zajęcie stolicy byłoby puczem.
Jednak mimo prób bolszewicy nie byli w stanie zapobiec nadchodzącym wydarzeniom. 3 lipca żołnierze, marynarze i robotnicy, oburzeni decyzją rządu o wysłaniu kolejnych oddziałów na front, wyszli na ulice Piotrogrodu. Demonstracja miała charakter spontaniczny i objęła tysiące ludzi, którzy działali bez jednolitego planu, wyraźnego celu ani wspólnej strategii.
Reformistyczni przywódcy z niepokojem obserwowali, jak ogromny tłum robotników i marynarzy otacza Pałac Taurydzki, gdzie obradował Centralny Komitet Wykonawczy Rad. Inicjatywa wyszła oddolnie, od robotników i żołnierzy rozczarowanych biernością przywódców rad oraz rozwścieczonych rozpoczęciem ofensywy na froncie. Bolszewicy nie dążyli do natychmiastowego przejęcia władzy. Przeciwnie, starali się powstrzymać masy przed przedwczesnym wystąpieniem.
Wystąpienie wykorzystały elementy ultralewicowe i reakcyjne. Anarchiści i czarnoseci próbowali nakłonić demonstrantów do szturmu na budynek oraz aresztowania przywódców rad. Doszło nawet do próby zatrzymania jednego z liderów eserowców, Wiktora Czernowa. Reakcyjna prasa wykorzystała okazję aby przedstawić demonstracje lipcowe jako próbę bolszewickiego puczu przeciw radom.
Z kolei 3 lipca już o godzinie 16.00 zebrał się Komitet Centralny bolszewików, który postanowił podjąć wszelkie możliwe działania, aby powstrzymać ruch grożący przekształceniem się w otwarte powstanie. Do fabryk i koszar wysłano delegatów mających przekonać robotników i żołnierzy, by nie wychodzili na ulice. Jednak było już za późno. Demonstracja rozpoczęła się i nie dało się jej zatrzymać.
W tej sytuacji bolszewicy postanowili wziąć udział w demonstracjach, aby nadać im zorganizowany i pokojowy charakter. 4 lipca na ulice Piotrogrodu wyszło ponad pół miliona ludzi. Szczególnie zdeterminowani byli najbardziej radykalni robotnicy oraz popierający bolszewików marynarze z Kronsztadu. Bolszewicy starali się jednak powstrzymać najbardziej bojowe nastroje. Nie wynikało to z oportunizmu, lecz z przekonania, że warunki do przejęcia władzy nie były jeszcze dojrzałe, a przedwczesna konfrontacja mogła zakończyć się klęską.
Podczas gdy bolszewicy próbowali opanować sytuację i nadać demonstracjom pokojowy charakter, Kiereński zaczął sprowadzać z frontu oddziały lojalne wobec Rządu Tymczasowego. Ich przybycie stało się dla burżuazji i sił reakcyjnych sygnałem do rozpoczęcia kontrofensywy. Przywódcy rad poczuli się pewniej i uznali, że nie muszą już prowadzić negocjacji z bolszewikami, których oskarżono o zorganizowanie zbrojnego buntu. Partię bolszewicką ogłoszono siłą kontrrewolucyjną, zaś kozacy i policja zaczęli ostrzeliwać demonstrantów, wywołując panikę.
Po rozbrojeniu zbuntowanych oddziałów rozpoczęła się fala represji. Dochodziło do nalotów, aresztowań, pobić, a nawet zabójstw. Lenina oskarżono o współpracę z Niemcami, redakcję „Prawdy” zniszczyły siły rządowe, a żołnierzy uczestniczących w demonstracjach wysłano na front. Reakcjoniści odzyskali pewność siebie i uznali, że inicjatywa znalazła się po ich stronie.
Podczas tłumienia demonstracji zginęło kilkaset osób. Jednak gdyby bolszewicy nie włączyli się w demonstrację i nie próbowali nadać jej zorganizowanego oraz pokojowego charakteru, starcia mogłyby przybrać znacznie bardziej krwawy przebieg.
Wycofanie się partii oznaczałoby również utratę zaufania najbardziej radykalnych robotników. Bolszewicy uznali więc, że muszą pozostać u boku mas, nawet jeśli oceniali ich działania jako przedwczesne. Dni lipcowe okazały się bolesną lekcją, lecz zarazem umocniły zaufanie części robotników do bolszewików, którzy najpierw ostrzegali przed nieprzygotowanym wystąpieniem, a następnie uczestniczyli w nim razem z nimi. Wydarzenia pokazały, że bolszewicy w tej kwestii mieli rację. Mienszewicy i eserowcy nadal dysponowali znacznym poparciem wśród robotników i chłopów na prowincji. Również w samym Piotrogrodzie nastroje w koszarach nie były jednolite. Choć większość żołnierzy, a zwłaszcza marynarzy popierała bolszewików, część oddziałów pozostawała bierna lub niezdecydowana do podjęcia otwartej walki.
Po stłumieniu ruchu w Piotrogrodzie burżuazja uznała, że nadszedł czas na „przywrócenie porządku”. Kadeci domagali się, aby socjalistyczni ministrowie zerwali swoje związki z radami. Z kolei 5 lipca stolicę ogarnęła antybolszewicka histeria. Prawicowa prasa wzywała do rozprawy z bolszewikami, a za niepowodzenia na froncie obwiniała ich jako rzekomych „niemieckich agentów”. Rozpoczęto również kampanię oskarżeń wymierzoną bezpośrednio w Lenina. Mienszewicy i eserowcy nie wystąpili zdecydowanie w obronie bolszewików. Co więcej przywódcy mienszewików i eserowców wezwali Lenina oraz innych działaczy bolszewickich do oddania się w ręce władz. W warunkach narastającej reakcji i przemocy oznaczało to narażenie ich na uwięzienie, a nawet śmierć. 6 lipca rząd wydał nakaz aresztowania Lenina, Kamieniewa i Zinowjewa.
Po wydarzeniach lipcowych rady straciły znaczną część wpływu na działania rządu, natomiast aparat sądowniczy, nadal zdominowany przez kadry wywodzące się z czasów carskich, stawał się narzędziem kontrrewolucyjnych represji. Przywódcy mienszewików i eserowców odegrali szczególnie haniebną rolę. Mienszewik Fiodor Dan przedstawił rezolucję, popartą przez większość reformistycznych ugrupowań w Radzie, w której oskarżano bolszewików o działania wymierzone w lud i rewolucję, a odmowę dobrowolnego oddania się Lenina w ręce władz określano jako „nie do zniesienia”. Rezolucję przyjęto zdecydowaną większością głosów, a debata przerodziła się w serię coraz gwałtowniejszych ataków na bolszewików.
Co więcej podczas posiedzenia Tymczasowego Komitetu Dumy 5 lipca prawicowi deputowani ostro zaatakowali nawet umiarkowanych przywódców rad. Domagano się przywrócenia pełni władzy Dumie i podporządkowania jej rządu, co w praktyce oznaczało żądanie likwidacji systemu dwuwładzy oraz politycznego znaczenia rad.
Klęska dni lipcowych zmieniła układ sił na korzyść kontrrewolucji. Każdy krok wstecz rewolucji dodawał jej przeciwnikom pewności siebie. Jednocześnie wśród robotników i żołnierzy Piotrogrodu zapanowały przygnębienie i poczucie izolacji. Po doświadczeniu represji i porażki masy wycofały się, oczekując kolejnych uderzeń ze strony reakcji. Lenin początkowo uważał, że reakcja odniosła zwycięstwo na całej linii. W pewnym momencie rozważał nawet przejście do walki bolszewików w podziemiu. Trocki publicznie zadeklarował solidarność z bolszewikami i został natychmiast aresztowany.
Po dniach lipcowych Lenin uznał, że możliwość pokojowego przejęcia władzy minęła, a bolszewicy powinni przygotować się do zbrojnego powstania. Przejściowo opowiadał się także za odejściem od hasła „cała władza w ręce rad” na rzecz komitetów fabrycznych, ponieważ rady pozostawały pod kontrolą mienszewików i eserowców wspierających kontrrewolucję.
Reakcja okazała się jednak słabsza, niż początkowo zakładano. Polityka Kiereńskiego traciła poparcie, szczególnie wśród żołnierzy zmęczonych wojną i próbami przywrócenia dawnej dyscypliny. Jednocześnie mienszewicy i eserowcy tracili wpływy, a bolszewicy stopniowo odbudowywali swoją pozycję w radach. Represje nie zniszczyły partii, choć doprowadziły do czasowej dezorganizacji. Lenin nadal przekonywał kierownictwo partii, że rzeczywista władza znajduje się w rękach Kiereńskiego, generałów, kadetów i innych sił kontrrewolucyjnych, dlatego konieczne jest przygotowanie się do kolejnego etapu walki.
Jako komuniści powinniśmy uważnie analizować doświadczenia dni lipcowych. W chwili próby bolszewicy nie mogli odciąć się od mas, mimo że udział w wydarzeniach wiązał się z tragicznymi konsekwencjami. Doświadczenie to pokazuje siłę bolszewizmu, represje reakcji nie zdołały złamać partii, która potrafiła odbudować i skonsolidować swoje siły, a następnie doprowadzić do zwycięstwa rewolucji październikowej.
Dni lipcowe pokazują również, że nie można ulegać tendencjom ultralewicowym ani podejmować próby przejęcia władzy wyłącznie siłami najbardziej zaawansowanej części proletariatu, bez poparcia większości mas, w tym ich mniej uświadomionych warstw. Tragicznego przykładu dostarcza rewolucja niemiecka, gdzie oparto się na awangardzie przez co powstanie upadło, a niemiecka klasa robotnicza straciła wybitnych rewolucjonistów, Różę Luksemburg i Karla Liebknechta.
Źródła: https://marxist.com/bolshevism-the-road-to-revolution/6.-the-year-of-revolution.htm, https://marxist.com/russian-rev-july-to-september.htm