
Autor: Hélène Bissonnette
Wprowadzenie
Na przestrzeni historii społeczeństwa ludzkie ustanawiały kodeksy moralne określające, jak należy żyć, a które stanowiły dodatkowo potężną siłę ideologiczną służącą utrzymaniu istniejącego porządku. Współcześnie hipokryzja kapitalistycznego porządku moralnego jest coraz częściej demaskowana i kwestionowana przez masy. W niniejszym artykule Hélène Bissonnette wyjaśnia, jak rozwija się moralność, dlaczego w społeczeństwie klasowym cechuje ją zakłamanie oraz na czym polega dzisiejszy kryzys moralności burżuazyjnej.
[Artykuł ten został pierwotnie opublikowany w 50. numerze magazynu „In Defence of Marxism” – kwartalnika teoretycznego Rewolucyjnej Międzynarodówki Komunistycznej. Napisz do nas, jeśli chcesz zdobyć swój egzemplarz!]
„Szczerze mówiąc, te pasożyty po prostu na to zasłużyły”.
Słowa te napisał Luigi Mangione, domniemany zabójca dyrektora generalnego firmy ubezpieczeniowej UnitedHealthcare. W odpowiedzi amerykański establishment polityczny wygłosił najlepszy żart roku 2024: „przemoc nigdy nie może służyć do rozwiązywania sporów politycznych”.1
W tłumaczeniu z zakłamanego, orwellowskiego języka wielkich i potężnych oznacza to, że musimy zrozumieć, iż wojny prowadzone przez amerykański imperializm w każdym zakątku planety nie są przemocą polityczną. Podobnie jak ludobójstwo w Strefie Gazy, które jest w pełni popierane przez rząd amerykański.
Na nieszczęście dla naszych moralizujących przywódców klasa robotnicza nie daje się oszukać tak łatwo, jak mogłoby im się wydawać.
Niegdyś zabójstwo dyrektora mogłoby wzbudzić powszechną sympatię dla ofiary. Dzisiaj jednak zadziwiająco duże poparcie wyraża się wobec domniemanego mordercy. Sondaż przeprowadzony w grudniu 2024 roku wykazał, że 41 procent Amerykanów w wieku od 18 do 29 lat uważa to zabójstwo za „akceptowalne”.2
Zamiast kwestionować moralność zabicia kogoś z zimną krwią, prawdziwym pytaniem, jakie zadało wielu robotników, było to, czy moralnie dopuszczalne jest zarabianie milionów dolarów na śmierci tysięcy ludzi, których wnioski o odszkodowanie zostały odrzucone. Odpowiedzią było zdecydowane „nie!”.
Sytuacja się zmienia. Zmienia się rzeczywistość życia w kapitalizmie. Zmienia się świadomość. A wraz z nią zmienia się również moralność.
Czym jest moralność?
Moralność można zdefiniować jako zbiór zasad lub norm dotyczących ludzkich działań oraz życia społecznego. W szkole i w kościele uczy się nas, że moralność jest ponadczasowa i absolutna, tj. taka sama dla każdego człowieka, obowiązująca we wszystkich miejscach i epokach.
Marksistowskie rozumienie moralności odrzuca jednak to abstrakcyjne podejście. Postrzega ją raczej jako coś konkretnego, w gruncie rzeczy kwestię materialną, którą dyktuje ewolucja społeczeństw ludzkich na przestrzeni dziejów.
Nasze wyobrażenia o świecie nie są statyczne, lecz podlegają ciągłemu procesowi rozwoju. Podobnie moralność ulega zmianom i ewoluuje wraz ze zmianą naszych warunków życia i stosunków społecznych.
Obecnie na całym świecie dzieciobójstwo jest uznawane za szokującą i moralnie odrażającą zbrodnię. Istnieją jednak liczne dowody na to, że była to akceptowana praktyka w wielu społecznościach łowiecko-zbierackich na całym świecie. Podobnie posiadanie niewolników było niegdyś uważane za moralnie dopuszczalne, a nawet godne szacunku; dziś jest zabronione w większości krajów, choć nadal istnieje w różnych formach.
Nie mamy po prostu do czynienia z różnicami poglądów między różnymi kulturami, które przypadkowo zdecydowały, że chcą żyć w określony sposób. Te diametralnie różne poglądy moralne odzwierciedlają zmiany w rozwoju społeczeństwa, a przede wszystkim w rozwoju sił wytwórczych ludzkości.
Wiadomo było, że posiadanie dużej liczby dzieci pozostających na utrzymaniu obniżało wydajność mobilnych społeczności łowiecko-zbierackich, zwiększając jednocześnie liczbę ust do wykarmienia. W pewnych warunkach mogło to stanowić zagrożenie egzystencjalne dla całej społeczności. Praktyka dzieciobójstwa odzwierciedlała zatem surowość życia w czasach, gdy poziom rozwoju sił wytwórczych był niezwykle niski.
Powstanie i upadek niewolnictwa odzwierciedlały również zmiany w ekonomicznych podstawach społeczeństwa. Większość niewolników stanowiły osoby pojmane podczas wojny lub osoby zubożałe, niebędące już w stanie samodzielnie się utrzymać. Chociaż popadnięcie w niewolę uważano za poważne nieszczęście, w większości przypadków było to jednak lepsze niż jedyna alternatywa, jaką była śmierć. Jednocześnie niewolnictwo odgrywało zasadniczą rolę w wytwarzaniu znacznej nadwyżki produkcyjnej, na której opierały się osiągnięcia wielu starożytnych cywilizacji.
Dlatego dla starożytnych Hebrajczyków czy Greków człowiek posiadający wielu niewolników nie był bynajmniej przestępcą, a nawet wyzyskiwaczem. Postrzegano go (a zazwyczaj był to mężczyzna) jako wybitnego członka społeczeństwa, któremu dzięki odwadze, przenikliwości lub łasce bogów dane było posiadać liczne domostwo.
Dopiero gdy niewolnictwo stało się zbędne, a wręcz stało się przeszkodą w dalszym rozwoju gospodarczym, rzesze ludzi zaczęły sprzeciwiać się niewolnictwu jako takiemu. Nie jest przypadkiem, że abolicjonizm stał się ruchem masowym w tym samym czasie, gdy klasa robotnicza, czyli wolni pracownicy najemni, gwałtownie rosła w wyniku rewolucji przemysłowej. Ilustruje to wyjaśnienie Trockiego: „moralność jest wytworem rozwoju historycznego”.3
Panujące idee
Jedną z najpowszechniejszych zasad moralnych, która dla wielu wydaje się ponadczasowa i z natury słuszna, jest zakaz kradzieży. W Biblii przedstawia się ją jako coś, co dosłownie zstąpiło z Nieba od wiecznej władzy stojącej ponad społeczeństwem – w postaci Dziesięciu Przykazań.

Jednak zasada ta jest również wynikiem rozwoju społecznego. Przez większość istnienia ludzkości nie istniały ani własność prywatna, ani nierówności, bez których samo pojęcie „kradzieży” traci sens.
To właśnie rozwój rolnictwa, sięgający mniej więcej 12 000 lat wstecz, oraz rosnąca zdolność do wytwarzania nadwyżek stanowiły materialną podstawę dla powstania nierówności, własności prywatnej, a ostatecznie – podziału społeczeństwa na klasy antagonistyczne.
Nowe stosunki społeczne oparte na wyzysku większości znalazły naturalne odzwierciedlenie w nowej moralności klasy uprzywilejowanej, która zmonopolizowała również ówczesne instytucje ideologiczne, takie jak pismo, zorganizowana religia i tym podobne. Kiedy powstały zbrojne organy państwa, stały się one jednocześnie obrońcami własności bogatych oraz strażnikami porządku publicznego i norm moralnych. Trwa to do dziś.
Samo społeczeństwo klasowe nieustannie rodzi „niemoralne” zachowania, takie jak kradzież, a jednocześnie potrzebę ich wyraźnego zakazania. Zakaz ten nigdy jednak nie może faktycznie wyeliminować niemoralnych zachowań, ponieważ są one wynikiem obiektywnych sprzeczności, takich jak nierówność. Tysiące lat nauczania przykazania “Nie kradnij” nie powstrzymały niezliczonych aktów kradzieży.
W „Ideologii niemieckiej” Marks i Engels wyjaśnili:
„Myśli klasy panującej są w każdej epoce myślami panującymi”.4
Klasa panująca nie mogłaby utrzymać swojej władzy nad ogromną większością, gdyby musiała polegać wyłącznie na czystej sile. Potrzebuje ona innych środków, które mają przede wszystkim charakter ideologiczny, a których kluczowym elementem jest moralność. Moralność pełni zatem rolę narzędzia w rękach klasy panującej.
Upadek moralny
Odkąd społeczeństwo podzieliło się na klasy wyzyskujące i wyzyskiwane, moralność szła w parze z hipokryzją.Oficjalna moralność zawsze podaje się za system zasad postępowania obowiązujących całe społeczeństwo i ustanowionych w imieniu wszystkich. W rzeczywistości jednak służy ona usprawiedliwianiu i utrzymywaniu istniejących stosunków społecznych oraz potępianiu zachowań, które je podważają.
Zasadniczo moralność klasy rządzącej odgrywa ważną rolę w porządku społecznym, próbując zjednoczyć przeciwstawne klasy. Podtrzymuje ona iluzję, że harmonię społeczną można utrzymać dzięki abstrakcyjnym, uniwersalnym zasadom życiowym. Jest to jednak całkowicie fałszywe. Moralność wyzyskiwaczy służy zatem zacieraniu i maskowaniu walki klasowej, działając na korzyść klasy rządzącej.
Tak więc, gdy feudalna arystokracja była klasą rządzącą społeczeństwem, honor i lojalność były ważnymi, rzekomo „uniwersalnymi” wartościami, propagowanymi w celu utrzymania hierarchicznego i stabilnego systemu feudalnego. Zamiast idei, że „wszyscy ludzie rodzą się równi”, władcy wymagali, by każdy znał swoje miejsce w sztywnej hierarchii społecznej, która rzekomo została ustanowiona przez samego Boga.
Co więcej, klasa rządząca nigdy tak naprawdę nie przestrzega własnego kodeksu moralnego i bez wahania porzuci go, jeśli zagrożone będą jej żywotne interesy. Ten sam Kościół katolicki, który głosił wszem i wobec pokorne podporządkowanie i łagodność, nie zawahałby się nakazać masakry całych miast, gdyby uległy one „herezji”.
Jeśli jednak moralność klasy rządzącej zawsze była pełna hipokryzji, rodzi się pytanie: dlaczego w ogóle jest ona akceptowana przez masy? Gdyby była to jedynie kwestia propagandy lub siły, mało prawdopodobne jest, by taki system moralny mógł przez wieki zakorzenić się w sercach i umysłach uciskanych. Ponownie, kwestia ta wiąże się z rozwojem społecznym i walką klasową.
Kiedy klasa rządząca popycha społeczeństwo do przodu, kiedy jej porządek społeczny jest stabilny i sprzyja rozwojowi sił wytwórczych, jej rządy wydają się uzasadnione wszystkim klasom, nawet dla uciskanych. Podobnie jej porządek moralny ma sens i jest postrzegany jako niezbędna ochrona przed upadkiem wszelkiej moralności i popadnięciem w zwierzęce popędy.
Stąd feudalna moralność Kościoła katolickiego była przez wszystkich uznawana za słuszną, choć w różny sposób przez różne klasy społeczne. Gdy odkrywano naruszenia tej moralności przez klasę rządzącą, traktowano je jako przestępstwa indywidualne. Piekło Dantego jest pełne królów i papieży, którzy przekroczyli średniowieczną moralność chrześcijańską; jego Niebo jest pełne osób, zarówno szlachetnie urodzonych, jak i pospolitych, które uważano za jej uosobienie. Krótko mówiąc, hipokryzję postrzegano jako błąd, który należy usunąć z porządku moralnego, a nie jako nieodłączną cechę tego porządku.
Jednak gdy sposób produkcji stanowiący podstawę społeczeństwa przestaje spełniać swoją rolę, a system społeczny oparty na tym sposobie produkcji wkracza w okres historycznego kryzysu, klasa rządząca nie jest już w stanie utrzymać swojej władzy w ten sam sposób. Jej porządek społeczny nie tworzy już tak powszechnie zrozumiałego sensu, podobnie jak jej porządek moralny. Ted Grant wyjaśnia:
„Amoralność nie jest czymś nowym w historii. Pojawia się ona w okresie rozpadu starego systemu społecznego i przejścia do nowego systemu społecznego. Wraz z utratą funkcjonalności starej klasy rządzącej rozpadają się również kodeksy moralne związane z jej panowaniem. Podobnie w okresie przejściowym pojawienie się nowej moralności opartej na nowych stosunkach produkcji również wymaga czasu”.5
Okres upadku i rozpadu rzymskiego niewolnictwa obfituje w przykłady rozkładu moralnego, zwłaszcza wśród klasy rządzącej. Za panowania cesarzy takich jak Kommodus czy Karakalla zabójstwa, masowe morderstwa i wszelkiego rodzaju deprawacja stały się powszechną częścią życia publicznego. To właśnie w tym kontekście pod koniec III wieku miliony ludzi w Imperium Rzymskim, poszukując nowego systemu wartości, zwróciły się ku chrześcijaństwu.
Pomimo swoich początków jako mało znanej sekty żydowskiej w odległym zakątku imperium, chrześcijaństwo szybko rozprzestrzeniło się wśród rzymskich gojów (nie-Żydów). Częściowo wynikało to z płomiennej retoryki zawartej w ewangeliach, skierowanej przeciwko hipokryzji i niemoralności elit, takiej jak:
„Biada wam, uczeni w Piśmie i faryzeusze, obłudnicy! Bo podobni jesteście do grobów pobielanych, które z zewnątrz wyglądają pięknie, lecz wewnątrz pełne są kości trupich i wszelkiego plugastwa.” (Mt 23,27)
Podobnie okres renesansu w Europie, w XV i XVI wieku, był czasem, w którym stary porządek feudalny uległ nieodwracalnemu rozpadowi, rządy arystokracji przynosiły wyłącznie kryzysy, a wszystkie jej instytucje moralne były powszechnie postrzegane jako skorumpowane. Intensywność walki między klasami społecznymi oraz między pretendentami do władzy w szeregach nowej burżuazji znalazła odzwierciedlenie w ówczesnej moralności (lub amoralności). Jak zauważył Trocki:
„Korupcja była motywem przewodnim włoskiej polityki. Sztuka rządzenia była uprawiana w klikach i polegała na subtelnych sztuczkach kłamstwa, zdrady i przestępstwa”.6
Trocki wskazuje, że Machiavelli, który żył w tym okresie przemian, postrzegał walkę o władzę polityczną jako „teorię szachową”, w której kwestie moralności nie miały znaczenia. Sam Machiavelli jest często przedstawiany jako amoralny intrygant. W rzeczywistości opierał swoją teorię na działaniach ówczesnej klasy rządzącej, w tym papiestwa. Nie dziwi więc, że jego najsłynniejsze dzieło, „Książę”, zostało zakazane przez Watykan właśnie za tak otwarte ujawnianie tych praktyk opinii publicznej.
W tym samym okresie, w którym Machiavelli pisał „Księcia”, Marcin Luter przybił swoje „95 tez” do drzwi kościoła Wszystkich Świętych w Wittenberdze. Luter oskarżył papieża i Kościół o korupcję i hipokryzję w związku ze sprzedażą „odpustów” (przebaczenia grzechów, które miało pomóc nabywcy dostać się do nieba) oraz gromadzeniem nieprzyzwoitego bogactwa, zgromadzonego kosztem wyzyskiwania mas.
To, co zaproponował Luter, nie było przywróceniem starego średniowiecznego porządku – co było niemożliwe – ale zasadniczo nową formą chrześcijaństwa: protestantyzmem. Doprowadziło to do powstania innego światopoglądu moralnego niż ten wyznawany przez wyższe duchowieństwo, zakładającego bardziej bezpośrednią i indywidualną relację ze słowem Bożym, bez zbędnych pośredników. Odzwierciedlało to w większym stopniu światopogląd wschodzącej klasy: burżuazji.
Burżuazja mogła być świadoma, że walcząc z Kościołem, działała w swoim interesie gospodarczym, podobnie jak chłopi, walcząc o uwolnienie się od ucisku. Jednak masy kierowała również moralna odraza do całego zgniłego porządku, odraza, która odegrała ważną rolę w serii dramatycznych rewolucji, takich jak wojna chłopska w Niemczech (1524–1526), rewolucja holenderska (1568–1648) oraz angielska wojna domowa (1642–1651).
Ta moralna odraza jest sama w sobie symptomem rewolucyjnego fermentu w społeczeństwie, a towarzyszy jej również zdrowa moralna nieustępliwość. Było to szczególnie wyraźne, gdy Rewolucja Francuska z lat 1789–1793 rozpętała swój rewolucyjny terror przeciwko monarchii i Kościołowi, co skłoniło Robespierre’a do stwierdzenia:
„Terror to nic innego jak sprawiedliwość — szybka, surowa i nieugięta…
sprawiedliwość szybka, surowa i nieugięta; jest zatem emanacją cnoty”.7
Moralność burżuazyjna
Kiedy burżuazja wyparła arystokrację i sama stała się klasą rządzącą, stare, zdyskredytowane wartości feudalne ustąpiły miejsca rzekomo powszechnemu panowaniu wolności i równości wobec prawa.
Jednak abstrakcyjna i uniwersalna „wolność” skrywała bardzo konkretne interesy burżuazji, która potrzebuje swobody handlu, wolnych rynków oraz robotników, którzy są całkowicie wolni, by sprzedawać swoją siłę roboczą każdemu, kto jest gotów za nią zapłacić. Te nowe stosunki społeczne nieuchronnie znalazły swoje odzwierciedlenie w nowej, burżuazyjnej moralności.
Właśnie w tym kontekście różni myśliciele burżuazyjni próbowali zracjonalizować moralność, pozbawiając ją religijnej otoczki. Spośród tych myślicieli Immanuel Kant (1724–1804) i Jeremy Bentham (1748–1832) są dziś prawdopodobnie najbardziej znani i najczęściej przywoływani.
Zgodnie z „imperatywem kategorycznym” Kanta, aby dane działanie było moralnie dobre, musimy „postępować (…) tak, żebym mógł także chcieć, aby moja maksyma stała się powszechnym prawem”.8 Innymi słowy, przed podjęciem jakiegokolwiek działania należy zadać sobie pytanie, co by się stało, gdyby wszyscy postąpili tak samo. Czy byłoby to dobre, czy złe?
Na przykład Kant twierdzi, że świat, w którym wszyscy kłamią, byłby zły, więc nikt nie powinien nigdy kłamać w żadnych okolicznościach: cel nigdy nie usprawiedliwia środków, jeśli same środki są niemoralne.
Z drugiej strony „utylitarna” teoria moralności Benthama skupiała się na konsekwencjach działania: cel usprawiedliwia środki. W ten sposób jest ona bardziej elastyczna niż kategoryczny imperatyw Kanta.
Według Benthama moralność utylitarna opierała się na zasadzie dążenia do największego szczęścia dla jak największej liczby osób.
Weźmy na przykład słynny dylemat wagonika. Prowadzisz wagonik, który zmierza po torze, na którym przywiązanych jest pięć osób i z pewnością je zabije. Możesz aktywnie interweniować i skierować wagonik na inny tor, do którego przywiązana jest tylko jedna osoba.
Czy powinieneś pozostać bierny, argumentując, że nie ponosisz odpowiedzialności za śmierć pięciu osób, ponieważ to nie ty przywiązałeś je do torów? A może powinieneś aktywnie interweniować i uratować je, ale w ten sposób stać się bezpośrednio odpowiedzialnym za śmierć kogoś, kto w przeciwnym razie przeżyłby?
Zgodnie z utylitaryzmem sprawa jest prosta. Ratuje się te pięć osób, ponieważ jest to największe szczęście dla jak największej liczby osób.
Jednak zarówno utylitaryzm, jak i kategoryczny imperatyw Kanta cierpiały na to samo abstrakcyjne podejście do kwestii moralności. Oba po prostu zracjonalizowały rodzącą się moralność burżuazji, przekształcając ją w kodeks, mający uniwersalne zastosowanie do wszystkich ludzi. I stąd też oba prowadzą do tej samej hipokryzji, która towarzyszy każdej moralności burżuazyjnej.
Jak się okazało, pozytywne zasady moralne, które Kant rzekomo wywnioskował ze swojego imperatywu kategorycznego, nie różniły się zasadniczo od liberalnej moralności burżuazyjnej, która kształtowała się w Europie w jego czasach: poszanowanie wolności jednostki; równość wobec prawa; racjonalny i moralny rozwój wszystkich poprzez edukację.
Nazwisko Kanta może nie pojawiać się często w wiadomościach, ale to właśnie na tej logice opierają się politycy, gdy wypowiadają takie stwierdzenia jak „przemoc nigdy nie może być stosowana w celu rozwiązywania sporów politycznych”. To, że ich „absolutne” zasady są nieustannie łamane w każdym kraju, przede wszystkim przez ich własne państwo, ma niewielkie znaczenie dla klasy rządzącej i jej opłacanych sługusów na uniwersytetach. Liczy się to, że może ona powoływać się na te tak zwane zasady, ilekroć zechce wykazać moralną wyższość swoich rządów.
Argument utylitarny, że takie działanie lub polityka służy „dobru ogółu”, jest równie, jeśli nie bardziej powszechny we współczesnej polityce. Problem polega jednak na tym, że jest on pozbawiony jakiejkolwiek treści, a zatem trudno go uznać za teorię. Kończy się dokładnie tam, gdzie powinien się zaczynać: czym naprawdę jest największe szczęście dla jak największej liczby ludzi i jak faktycznie możemy je osiągnąć?
Jak twierdzi Trocki:
„Środek może być uzasadniony tylko celem. Ale i cel z kolei winien być uzasadniony”.9
Jedna osoba może uzasadniać rewolucyjną przemoc w wojnie domowej tym, że zabezpiecza ona rewolucję, co ostatecznie prowadzi do większego szczęścia. Inna może uzasadniać przemoc kontrrewolucyjną tym, że zabezpieczenie własności prywatnej ostatecznie prowadzi do większego szczęścia.
Oba są w równym stopniu argumentami utylitarnymi i w obu przypadkach utylitarna „teoria” w niczym nie pomaga w rozstrzygnięciu, która z tych dwóch opcji jest słuszna.
W rzeczywistości za pomocą utylitaryzmu można uzasadnić praktycznie wszystko. Ta moralność jest nadal całkowicie oderwana od materialnej rzeczywistości i walki klasowej. Podobnie jak w przypadku kategorycznego imperatywu Kanta, nie wyjaśnia ona różnorodnych i sprzecznych form moralności, które powstawały i upadały wraz z różnymi sposobami produkcji na przestrzeni dziejów. Zamiast tego, jak zauważył Marks w odniesieniu do Benthama:
„Z naiwną bezmyślnością utożsamia nowożytnego filistra, w szczególności filistra angielskiego, z normalnym człowiekiem. Co dla tego normalnego człeczyny i jego światka jest użyteczne, to jest użyteczne samo w sobie. Tą miarą ocenia potem Bentham przeszłość, teraźniejszość i przyszłość.” 10
Ta „teoria” jest bardzo przydatna dla klasy rządzącej, ponieważ zapewnia ogromną elastyczność, którą wykorzystuje ona do usprawiedliwiania wojen imperialistycznych lub masowych cięć budżetowych: tak, będzie cierpienie, tak, zasady moralne zostaną złamane, ale ostatecznie służy to wyższemu dobru. Mówi się nam, że demokracja i dobrobyt zapanują, gdy tylko ta wojna lub polityka zaciskania pasa dobiegnie końca.
W praktyce klasa rządząca regularnie posługuje się argumentami zaczerpniętymi z obu tych pozornie sprzecznych teorii jednocześnie. Na przykład imperializm amerykański ustanawia w prawie „absolutne” prawo do wolności od tortur, a następnie utrzymuje obozy tortur, takie jak Guantanamo Bay, twierdząc, że „pomaga to w walce z terroryzmem”, a tym samym ratuje życie.
Hipokryzja
Moralność burżuazyjna zawsze więc miała w swoim rdzeniu hipokryzję. Są jednak okresy, kiedy głębokość kryzysu i intensywność walki klasowej powodują, że klasa rządząca otwarcie porzuca wiele własnych norm moralnych. Trocki zauważył w 1940 roku:
„Żadna epoka w przeszłości nie była tak okrutna, tak bezlitosna, tak cyniczna jak nasza. Pod względem politycznym moralność wcale się nie poprawiła w porównaniu ze standardami renesansu i innych, jeszcze bardziej odległych epok”.11
To samo można powiedzieć o okresie, który właśnie się rozpoczyna. Kapitalizm przeżywa głęboki, historyczny kryzys, niezdolny do popchnięcia społeczeństwa do przodu; stary porządek polityczny, dyplomatyczny i moralny został już poważnie podważony; walka klasowa zaczyna się nasilać; a jednocześnie bezwzględność, cynizm i hipokryzja klasy rządzącej ujawniają się w pełni. Kryzys systemu kapitalistycznego przejawia się również jako kryzys moralny.

Kiedy Trump mówi: „Chcę Grenlandię”, wyraża rzeczywiste podejście amerykańskiego imperializmu, tyle że bez wyrafinowanego języka dyplomacji. Musimy jednak jasno stwierdzić: nie jest on ani bardziej bezwzględny, ani bardziej cyniczny niż reszta dzisiejszej klasy rządzącej.
Liberalne rządy na całym świecie twierdzą, że są największymi obrońcami pokoju, jednocześnie zbrojąc i wspierając ludobójczy reżim izraelski. I choć regularnie potępiają bombardowanie ukraińskich miast przez Rosję, oskarżając nawet Putina o „ludobójstwo”, to nie tylko przymykają oko, ale aktywnie pomagają Netanjahu w bombardowaniu, torturowaniu i głodzeniu setek tysięcy Palestyńczyków.
Niemiecka klasa rządząca więzi aktywistów za wykrzykiwanie haseł poparcia dla Palestyny, twierdząc, że jej nazistowska przeszłość nadaje jej swego rodzaju moralny autorytet w kwestii antysemityzmu. I jednocześnie, gdy gratuluje sobie „wyciągnięcia wniosków z przeszłości”, prowadzi zaciekłą akcję zbrojeniową, narzucając masom politykę oszczędnościową w celu wzmocnienia swojej imperialistycznej dominacji w Europie.
W cynicznej próbie ukrycia swojej zbrodniczej polityki oszczędnościowej burżuazyjni politycy twierdzą, że stają w obronie rodzimych pracowników przed imigrantami, kobiet przed osobami transpłciowymi oraz przeciwko wszelkim innym kozłom ofiarnym, jakie tylko uda im się znaleźć.
Szczególnie istotne jest jednak to, że odrażająca hipokryzja klasy rządzącej jest dostrzegana na masową skalę na całym świecie.
Wyraźnym tego przykładem są zaciekłe ataki imperialistycznego establishmentu na ruch poparcia dla Palestyny. Pomimo głośnego przedstawiania go jako rzekomo antysemickiego i stosującego przemoc, ruch solidarności z Palestyną znacznie się rozrósł od 7 października 2023 r.
Miliony ludzi na całym świecie dostrzegły prawdę kryjącą się za tą kampanią oszczerstw. W rzeczywistości poparcie rządów dla Izraela było w ostatnich miesiącach głównym źródłem ich niepopularności, zwłaszcza wśród młodzieży. Coraz więcej osób odczuwa gniew i odrazę wobec systemu, w którym elita rządząca nie tylko sieje przemoc i nienawiść, ale przede wszystkim oczernia i potępia tych, którzy się jej sprzeciwiają.
Jak powiedział kiedyś Abraham Lincoln: „Można oszukiwać niektórych ludzi przez cały czas i wszystkich ludzi przez część czasu. Nie można jednak oszukiwać wszystkich ludzi przez cały czas”.12 Moralność, broń klasy rządzącej, staje się zagrożeniem dla jej panów.
Jak ujawniła sprawa Luigiego Mangione, wsród znacznej części mas społecznych obserwuje się już, w pewnym stopniu, odrzucenie oficjalnej moralności. Świadczył o tym również niesamowity ruch Black Lives Matter z 2020 roku. Niemal równie wymowne jak stosunek milionów ludzi do Luigiego Mangione był fakt, że 54 procent Amerykanów uważało, iż spalenie posterunku policji w Minneapolis po zabójstwie George’a Floyda było uzasadnione.
Panuje powszechne i narastające poczucie, że system jest niesprawiedliwy i że rządzi nami elita kierująca się własnym interesem i pełna hipokryzji. Jest to oznaka tego, że masy w coraz większym stopniu nie są w stanie tolerować rządów burżuazji, która jako klasa wyczerpała już swoją historyczną funkcję.
Ten sam nastrój można dostrzec w zjawisku trumpizmu. Od lat „szanowane” media, politycy, liderzy biznesu, gwiazdy itp. potępiają Trumpa nie tylko z powodów politycznych, ale przede wszystkim z powodów moralnych. Opisywano go jako kłamcę, oszusta, kobieciarza, mizogina, gwałciciela, rasistę, zdrajcę narodu, dyktatora, a nawet i faszystę! Krótko mówiąc: szatan z zaczeską. Analiza polityczna została zastąpiona demonologią. Próbowano nawet wsadzić go do więzienia i z przerażeniem wstrzymywano oddech na samą myśl, że „skazany przestępca” mógłby zostać prezydentem Stanów Zjednoczonych.
Żaden z tych ataków moralnych nie zdołał znacząco osłabić poparcia dla Trumpa. W rzeczywistości wiele z nich wręcz mu pomogło! Powodem tego nie jest to, że 77,3 miliona Amerykanów entuzjastycznie popiera wszystkie działania Trumpa. Miliony ludzi, w tym znaczna część klasy robotniczej, zwróciły się ku Trumpowi, ponieważ wierzyły, że ci, którzy go prześladowali, sami byli winni wszystkiego, o co go oskarżali, i że cynicznie próbowali wykorzystać te ataki moralne do obrony swojej władzy i przywilejów. I mieli sensowne powody, żeby w to wierzyć.
Walka klas
Ważne jest, aby nie postrzegać tych zjawisk jako oznaki moralnej apatii lub niemoralności ze strony klasy robotniczej. Są one raczej wynikiem głębokiej moralnej odrazy skierowanej przeciwko staremu porządkowi. Jak już widzieliśmy w historii walki klas, niesie to ze sobą rewolucyjne konsekwencje.
Wraz z nasilaniem się walki klasowej światopogląd moralny klasy robotniczej coraz bardziej koliduje z oficjalną moralnością klasy rządzącej. Widać to wyraźnie, gdy robotnicy strajkują – wtedy wielkie abstrakcyjne zasady „ludzkiej” solidarności zostają całkowicie odrzucone i zastąpione konkretną solidarnością robotniczą oraz wrogością wobec pracodawców. Istnieje moralność pikiety strajkowej, która jest znacznie silniejsza i głębiej odczuwana niż jakakolwiek abstrakcyjna moralność, ponieważ ma wyraźny charakter klasowy.
Komuniści opierają się na najwyższej i najbardziej wyrazistej formie tej proletariackiej świadomości klasowej. Jak wyjaśnił Trocki, dla komunisty dobre jest to, co służy:
„…jedności proletariatu, napełniają go duchem nieubłaganej wrogości do ciemięzcy, uczą go pogardzać oficjalną moralnością i jej demokratycznymi poplecznikami, przepełniają go świadomością własnej historycznej misji, podnoszą męstwo i poświęcenie w walce”.13
To właśnie skłania Trockiego do stwierdzenia:
„Kwestie rewolucyjnej moralności stapiają się z problemami rewolucyjnej strategii i taktyki. Właściwej odpowiedzi na te pytania udziela żywe doświadczenie ruchu w świetle teorii.”.14
Przemoc
Jednym z często zadawanych w tym kontekście pytań jest: czy marksiści opowiadają się za przemocą?
Kwestia przemocy jest często stawiana jako abstrakcyjne pytanie teoretyczne. Na przykład pacyfiści sprzeciwiają się przemocy w ogóle, niezależnie od kontekstu. Uważają oni, że niestosowanie przemocy jest zasadą moralną obowiązującą wszystkich i zawsze. Z kolei reformistyczni przywódcy klasy robotniczej często powtarzają argumenty pacyfistów, twierdząc, że rewolucjoniści są tak samo źli jak rządzący, których chcą obalić, jeśli kiedykolwiek uciekają się do przemocy, by osiągnąć swoje cele.
Marksiści jednak postrzegają świat takim, jakim jest, a nie takim, jakim chcielibyśmy, by był. A rzeczywistość jest taka, że przemoc i wojna stanowią część fundamentów kapitalizmu.
Klasa kapitalistyczna ma do dyspozycji wiele środków walki zarówno przeciwko kapitalistom z rywalizujących narodów, jak i robotnikom wszystkich narodów, między innymi propagandę, dyplomację i podstęp. Jednak ostatecznie, gdy walka między narodami i klasami osiąga swoje apogeum, wielkie kwestie historyczne rozstrzygane są przez nagą siłę.
Stąd wszystkie pieniądze inwestowane w policję i wojsko. W państwie klasa rządząca przywłaszcza sobie monopol na przemoc, który następnie moralnie uświęca za pomocą Kościoła, mediów i systemu edukacji.
Dopóki istnieje system kapitalistyczny, przemoc pozostanie nieodłącznym elementem życia społecznego. Walczymy przeciwko tej konkretnej przemocy. Jedynym wnioskiem, jaki można wyciągnąć, jest to, że aby położyć kres przemocy i wojnie, musimy obalić kapitalizm. W tej rewolucyjnej walce kwestia przemocy nabiera konkretnego wymiaru.
Na przykład w Sudanie w 2019 roku ogromny i potężny ruch rewolucyjny obalił autorytarny reżim Omara al-Bashira. Junta wojskowa, która przejęła władzę w jego miejsce, mogła utrzymać się przy władzy jedynie dzięki brutalnej przemocy.
W tym kontekście, aby osiągnąć cele rewolucji, konieczne byłoby uzbrojenie klasy robotniczej i ubogich, tak aby mogli oni walczyć i pokonać ataki kontrrewolucyjnych „Sił Szybkiego Reagowania”. Konkretnie rzecz biorąc, była to dla rewolucji kwestia życia lub śmierci.
Jednak drobnomieszczańscy przywódcy rewolucji, którzy przyjęli „niestosowanie przemocy” za swoją naczelną zasadę moralną, nie chcieli tego zrobić. To pozostawiło robotników bez żadnej obrony, skazując ich na bicie, gwałty i zabójstwa ze strony reżimu. Przywódcy ci ostatecznie złożyli rewolucję w ofierze na ołtarzu pacyfizmu. A konsekwencje były niezwykle brutalne.
Sudan nadal pogrążony jest w krwawej wojnie domowej. Oto, co pacyfizm przyniósł sudańskiej klasie robotniczej: doprowadził do znacznie większej przemocy niż ta „przemoc”, do której masy musiałyby się uciec, aby zniszczyć stary reżim i rozbroić kontrrewolucyjne bandy. Rzeczywiście, ogólną zasadą historyczną jest to, że przemoc kontrrewolucji, skierowana przeciwko większości rewolucyjnych robotników i chłopów, jest zawsze znacznie bardziej brutalna i powszechna niż „przemoc” rewolucji, której zadaniem jest rozbrojenie wyzyskującej mniejszości.
To pokazuje nam, że pacyfizm jest nie tylko bezużyteczny, ale i niezwykle niebezpieczny dla ruchu rewolucyjnego. Marksizm nie ma z tym absolutnie nic wspólnego.
Nie opowiadamy się ogólnie ani za, ani przeciw przemocy. Nasza polityka opiera się na konkretnej sytuacji, z jaką mamy do czynienia. Dla nas przemoc stosowana przez ciemiężcę w celu utrzymania swojego niewolnika w kajdanach nie jest tym samym, co przemoc stosowana przez niewolnika w celu zerwania tych kajdan. Przemoc państwa Izrael nie jest tym samym co przemoc stosowana przez Palestyńczyków.
Pacyfiści natomiast ostatecznie stawiają przemoc uciskanych i ciemiężców na równi. Jeśli takie stanowisko kiedykolwiek zostanie potraktowane poważnie, imperialistom pozostanie tylko się cieszyć.
Terroryzm
Jeśli nie sprzeciwiamy się przemocy w sposób abstrakcyjny, czy oznacza to, że opowiadamy się za stosowaniem przemocy we wszystkich formach, o ile jest ona ogólnie skierowana na obalenie kapitalizmu?
Nie. Jeśli wyzwolenie ludzkości można osiągnąć jedynie poprzez rewolucję socjalistyczną, w której klasa robotnicza przejmuje władzę i sama kieruje społeczeństwem, to skuteczne są jedynie te taktyki, które pomagają klasie robotniczej zrozumieć swoją rolę w procesie zmiany społeczeństwa.
Niedawna sprawa Luigiego Mangione wzbudziła ogromną sympatię wśród wielu młodych ludzi, którzy uważają go za bohatera, ujawniając ogromny gniew klasowy panujący w Stanach Zjednoczonych. Wywołała ona ważne pytanie: czy zamachy i indywidualne akty terroryzmu są skutecznymi środkami do obalenia systemu?
Pomimo ogromnego rozgłosu, jaki wywołało to zabójstwo, amerykański kapitalizm oczywiście pozostaje nienaruszony. Dyrektorów generalnych, polityków i poszczególne osoby można zastąpić. A gdy już zostaną zastąpieni, system opieki zdrowotnej oparty na wyzysku nadal będzie skazywał tysiące ludzi na bankructwo i przedwczesną śmierć.
Oczywiście darzymy ogromnym zrozumieniem tych, którzy uważają Luigiego Mangione za bohatera i potępiają hipokrytyczny system „sprawiedliwości”, który broni mordowania tysięcy ludzi przez klasę rządzącą. Jednak choć nie zgłaszamy abstrakcyjnych zastrzeżeń moralnych wobec rzekomych działań Mangione i innych podobnych mu osób, to kwestionujemy ich skuteczność.
Historia pokazuje nam, że indywidualny terroryzm i metody partyzanckie, stosowane w oderwaniu od walki klasowej, przynoszą zazwyczaj skutek odwrotny do zamierzonego. Zastępują one zbiorowe działania klasy robotniczej działaniami mniejszości, a nawet pojedynczej jednostki. Nie wzmacniają one jedności klasy robotniczej ani jej stopnia zorganizowania. Nie wzmacniają też wiary robotników w ich zdolność do obalenia systemu.
Tego rodzaju taktyka daje pracownikom do zrozumienia, że powinni polegać na zaangażowanych jednostkach, które będą walczyć w ich imieniu. Należy natomiast przekazywać dokładnie odwrotny komunikat.
Ponadto metody te zazwyczaj wzmacniają represyjny aparat państwowy, który stosuje coraz ostrzejsze środki w walce z tak zwanymi „terrorystami”. Metody te ostatecznie służą zatem wzmocnieniu sił burżuazyjnej przemocy, nie tworząc jednocześnie potężnych organizacji klasy robotniczej, które mogłyby stawić opór ich atakom.
W pewnych warunkach marksiści mogliby poprzeć pojedyncze akty przemocy lub sabotażu, powiązane z rewolucyjną walką klasy robotniczej. Na przykład w kontekście rewolucji i wojny domowej zabójstwo przywódcy faszystowskiej bandy lub reakcyjnej armii mogłoby być całkowicie uzasadnione z punktu widzenia celu rewolucji. Jednak podjęcie takich działań przy braku jakiegokolwiek ruchu rewolucyjnego mogłoby przynieść skutek odwrotny do zamierzonego.
Dlatego marksiści nie mogą po prostu z góry i w sposób abstrakcyjny określać, jakie taktyki są dopuszczalne, a jakie nie w danym momencie. Tylko żywe doświadczenie ruchu robotniczego w walce, w połączeniu z teorią, może odpowiedzieć na to pytanie.
Zasady rewolucyjne
Każdy ruch rewolucyjny w historii był przedstawiany jako krwiożercze i niemoralne zagrożenie dla społeczeństwa, niezależnie od tego, czy byli to pierwsi chrześcijanie w Cesarstwie Rzymskim, robotniczy czartyści, czy też komuniści od ponad wieku.
W 1917 roku rosyjskie masy przejęły władzę pod przywództwem Partii Bolszewickiej Lenina i Trockiego. Bolszewików demonizowano. Klasa rządząca rozpoczęła kampanię kłamstw i oszczerstw, aby przedstawić ich jako moralnie potępionych. Komuniści byli ścigani na całym świecie i często masakrowani w imię zachowania „porządku”, „cywilizacji” i, oczywiście, „moralności”. Następnie groza stalinizmu dała kapitalistom doskonałą okazję do ataku na całą ideę komunizmu i obrzucenia jej jeszcze większym błotem.
W 1938 roku Trocki napisał pamflet „Ich moralność i nasza” w kontekście ostatnich procesów moskiewskich. Tysiące starych bolszewików i innych osób padło ofiarą fałszywych oskarżeń ze strony reżimu stalinowskiego. Wielu skazano na śmierć, ponieważ oskarżono ich o bycie „trockistami” i „agentami faszystowskimi”.
Dlaczego Trocki pisał wówczas o moralności?

Ponieważ tchórzliwi intelektualiści drobnomieszczańscy – od reformistów po anarchistów – nagle powołali się na wielkie, abstrakcyjne zasady moralności, by potępić komunizm en bloc, który nagle uznali za „niemoralny”.
Drobnomieszczaństwo, uwięzione pomiędzy dwiema wielkimi, antagonistycznymi klasami, nie jest zdolne do moralnej i politycznej niezależności. Dlatego często staje się ono pasem transmisyjnym dominującej ideologii kapitalistów w ruchu robotniczym.
Wystarczy tylko spojrzeć, jak wielu prominentnych „lewicowców”, którzy ze strachu wycofują się przed perspektywą bycia nazwanym przez establishment „antysemitą” za sprzeciw wobec Izraela, nie tylko porzuciło Palestyńczyków, ale także przyłączyło się do polowania na czarownice przeciwko sfabrykowanemu „lewicowemu antysemityzmowi”.
W ostatnich latach klasa rządząca czerpała korzyści z przyjęcia przez znaczną część lewicy mentalności moralnej czystości. Pojawiła się obsesja na punkcie tworzenia „bezpiecznych przestrzeni” oraz przekonanie, że każda organizacja lewicowa, w której doszło do przypadków niemoralnego zachowania, zasługuje wyłącznie na publiczne potępienie i rozwiązanie. Często więcej czasu poświęca się na pilnowanie moralności niż na walkę o nowy porządek społeczny. Lewica musi odrzucić tę moralistyczną ślepą uliczkę, jeśli chce przetrwać!
Dlatego absolutnie kluczowe jest, aby komuniści pozostawali niezłomni w obliczu idei obcych klasowo. Jak zauważył Trocki:
„Rewolucyjny marksista nie może nawet przystąpić do swej historycznej misji bez moralnego zerwania z burżuazyjną opinią publiczną i jej agentami wśród proletariatu”.15
Z każdej strony wywierana jest na nas nieustanna presja, aby podporządkować się dominującej moralności i „opinii publicznej”. Wszędzie mówi się nam, że nie powinniśmy być tacy „skrajni”; nie powinniśmy próbować rekrutować ludzi do partii rewolucyjnej; nie powinniśmy prosić o pieniądze na finansowanie ruchu. Krótko mówiąc, nie powinniśmy ośmielać się budować profesjonalnej organizacji rewolucyjnej w celu obalenia systemu.
W końcu rzekomo żyjemy w „cywilizowanym” społeczeństwie, w którym obowiązują normy dobrego zachowania. Reformiści całkowicie poddali się tej moralnej fantazji, w którą wierzą bardziej niż sami burżuje!
Dzięki swojemu oportunizmowi przestrzegają zasad systemu kapitalistycznego i akceptują nie tylko państwo burżuazyjne, ale także burżuazyjną moralność. A poprzez haniebne podporządkowanie ruchu robotniczego tym pełnym hipokryzji standardom, rozbroili go i doprowadzili do porażki niezliczoną liczbę razy.
To naturalne, że reformiści chcą uciszyć każdego, kto odmawia przestrzegania ich zasad. Tak będzie zawsze. Mamy jednak obowiązek bronić naszych rewolucyjnych zasad. Mamy obowiązek bronić interesów klasy robotniczej i całkowicie ignorować opinię klasy rządzącej oraz drobnomieszczańskiej „lewicy”.
Bardzo trudno jest samodzielnie oprzeć się tym naciskom. Nasza siła wynika z naszej organizacji, ze zbiorowej walki i doświadczenia tysięcy marksistów na całym świecie. Nigdy wcześniej nie było większej potrzeby istnienia takiej organizacji.
Pośród całej grozy i kłamstw, jakie rodzi upadający kapitalizm, narasta ruch na rzecz nowej formy społeczeństwa, wolnej od wyzysku, nierówności i towarzyszącej im hipokryzji. Jak ujął to Trocki:
„… uczestniczyć w tym ruchu z otwartymi oczyma i natężoną wolą – tylko to może dać istocie myślącej najwyższą satysfakcję moralną!”16
To temu ruchowi komuniści poświęcają swoje życie.
Źródła
- J. Shapiro, cytat z artykułu „He is no hero”: Pennsylvania governor rips people praising UnitedHealthcare CEO’s suspected killer, Independent, 10 grudnia 2024 r. ↩︎
- Sondaż Emerson College, „December 2024 National Poll: Young Voters Diverge from Majority on Crypto, TikTok, and CEO Assassination”, 17 grudnia 2024 r. ↩︎
- Lew Trocki – Ich moralność a nasza ↩︎
- K. Marks, F. Engels, „Ideologia niemiecka”, wyd. Książka i Wiedza, 1975, s. 30 ↩︎
- T. Grant, ‘Marxism versus New Fabianism – Part Two’, The Unbroken Thread, Fortress, 1989, s. 535 ↩︎
- L. Trotsky, „Stalin”, Wellred Books, 2016, s. 682 ↩︎
- Cytat za: R. Bienvenu (red.), The Ninth of Thermidor, Oxford University Press, 1968, s. 38 ↩︎
- I. Kant, „Uzasadnienie metafizyki moralności”, przeł. M. Wartenberg, wyd. ANTYK Marek Derewiecki, 2001, s. 12. ↩︎
- Lew Trocki – Ich moralność a nasza ↩︎
- K. Marks, „Kapitał”, tom 1, Karol Marks, Fryderyk Engels, Dzieła, tom 23, wyd. Książka i Wiedza, Warszawa 1968, s. 727-728 ↩︎
- L. Trocki, „Stalin”, Wellred Books, 2016, s. 3–4 ↩︎
- A. Lincoln, ‘Speech at Clinton, Illinois, September 8, 1858’, Complete Works of Abraham Lincoln, Vol. 3, Lincoln Memorial University, 1906, s. 349 ↩︎
- Lew Trocki – Ich moralność a nasza ↩︎
- tamże ↩︎
- tamże, Lew Trocki – Ich moralność a nasza ↩︎
- tamże, Lew Trocki – Ich moralność a nasza ↩︎