obrazek0

Na zakończenie Miesiąca Dumy chcielibyśmy przedstawić artykuł towarzyszki Laurie O’Connell o lekcjach, które powinniśmy wyciągnąć z wydarzeń dziejących się pod klubem Stonewall ponad pół wieku temu – wydarzeń, które po dziś dzień inspirują młode osoby z klasy pracującej do odważnego organizowania się w walce o swoje prawa. 

Choć oryginał napisany został już kilka lat temu, na okrągłą rocznicę tych wydarzeń, nie stracił on wcale na aktualności. Zarówno w Ameryce, gdzie wyoutowany gej Peter Thiel chętnie funduje powrót do legalności dyskryminacji na podstawie orientacji seksualnej w zatrudnieniu, jak i w Polsce, gdzie kwestia związków jednopłciowych została przez chętnie (do czasu) pokazujących się na tle flag społeczności LGBTQ+ polityków KO i Lewicy wyrzucona do śmieci w momencie otrzymania władzy, świadomość o tym jak ściśle powiązana z klasowością jest walka o wyzwolenie mniejszości seksualnych i osób transpłciowych jest absolutnie konieczna do tego, żeby wyrwać się z kręgu niemocy. 


Wnioski ze Stonewall: 50 lat później

Dzisiaj1 mija 50 lat od zamieszek w Stonewall z 28 czerwca 1969 r., które zapoczątkowały współczesny ruch na rzecz praw osób LGBT. Podobnie jak inne rewolucyjne wydarzenia lat 60., zamieszki te – opisane przez biuletyn nowojorskiej organizacji Mattachine jako „hairpin drop2, który rozbrzmiał na całym świecie” – oznaczały dla społeczności LGBT odejście od indywidualnego, lokalnego aktywizmu na rzecz masowych protestów i demonstracji.

Lata po wydarzeniach w Stonewall przyniosły powstanie Gejowskiego Frontu Wyzwolenia (GFL) oraz pierwszą w historii paradę równości. Jednak niemal od samego początku ruch ten był rozdarty wewnętrznymi konfliktami. Zamieszki w Stonewall i to, co nastąpiło po nich, niosą ze sobą wiele wniosków dla dzisiejszego ruchu LGBT.

Kontekst

Jako socjaliści analizujemy te wydarzenia, aby wyciągnąć z nich wnioski polityczne oraz zrozumieć zarówno ograniczenia, jak i mocne strony ruchu. Musimy również umieścić te wydarzenia w ich kontekście historycznym. Znaleźć można tu dwa główne problemy: nasilenie się walki klasowej i innych walk wyzwoleńczych w latach 60. oraz historyczna izolacja ruchu LGBT od ruchu robotniczego.

Pod koniec XIX i na początku XX wieku ruch robotniczy podjął postulat dekryminalizacji homoseksualności. W 1898 r. petycja przedłożona przez Magnusa Hirschfielda w tej sprawie została poparta w niemieckim parlamencie przez SPD, największą ówczesną partię socjalistyczną. W 1921 roku organizacja Hirschfielda – Instytut Badań nad Seksualnością zwołała „Kongres na rzecz Reformy Seksualnej”, w którym uczestniczył delegat z nowo powstałego ZSRR.

Chociaż prawdziwa natura homoseksualności nie była wówczas w pełni rozumiana, komuniści byli zdecydowani zlikwidować wszelkie formy ucisku w społeczeństwie burżuazyjnym. W związku z tym po rewolucji bolszewickiej z 1917 roku Związek Radziecki zdekryminalizował homoseksualność – o dziesięciolecia wcześniej niż wiele innych krajów zachodnich, takich jak Wielka Brytania i Stany Zjednoczone.

obrazek1 2
Bolszewicy zdekryminalizowali homoseksualność po dojściu do władzy. Ponowna kryminalizacja homoseksualności przez Stalina na dziesięciolecia osłabiła powiązania między ruchem robotniczym a walką o prawa osób homoseksualnych / źródło: domena publiczna

Wszystko to jednak zostało zaprzepaszczone, gdy do władzy doszedł Stalin. Biurokracja stalinowska składała się w dużej mierze z aparatczyków caratu. Ich publiczne obnoszenie się z komunizmem było cienką maską, za którą kryły się wszystkie uprzedzenia społeczeństwa burżuazyjnego.

Co więcej, podczas odbudowy gospodarki przemysłowej stalinowcy oparli się na heteroseksualnej rodzinie burżuazyjnej jako jednostce gospodarczej produkującej siłę roboczą, podobnie jak miało to miejsce w przypadku kapitalistycznej akumulacji pierwotnej. W ten sposób cofnęli wiele reform uchwalonych przez wczesny rząd bolszewicki.

Większość partii komunistycznych Trzeciej Międzynarodówki przyjęła to podejście do homoseksualności, rezygnując z jakiejkolwiek obrony mniejszości seksualnych. Polityka ta wyjaśnia obojętność, jaką znaczna część ruchu robotniczego wykazywała wobec praw osób LGBT, a która zaczęła się zmieniać dopiero po 1969 roku.

Chociaż znaczna część ruchu robotniczego w latach 30. nie postrzegała tej zmiany polityki ze strony Stalina jako poważnego problemu, odczuli ją dotkliwie geje z klasy robotniczej. Znajduje to odzwierciedlenie w liście Harry’ego Whyte’a do Stalina. Jako członek partii komunistycznej i gej był wyraźnie zdezorientowany cofnięciem przez Stalina postępu osiągniętego w wyniku rewolucji październikowej. Był zszokowany, widząc, że zaczęto aresztować homoseksualistów. Napisał:

„Należy uznać, że istnieje coś takiego jak nieusuwalna homoseksualność – nie spotkałem się jeszcze z faktami, które by to podważyły – i w związku z tym, jak mi się wydaje, należy uznać za nieuniknione istnienie tej mniejszości w społeczeństwie, czy to kapitalistycznym, czy nawet socjalistycznym. Z tego powodu nie można znaleźć żadnego uzasadnienia dla uznania tych osób za odpowiedzialne karne ze względu na ich cechy wyróżniające, za których powstanie nie ponoszą żadnej odpowiedzialności i których nie są w stanie zmienić, nawet gdyby tego chcieli”.

Obok tego szczerego apelu Stalin dopisał tylko kilka krótkich słów: „Zarchiwizować. Idiota i degenerat. J. Stalin”.

Izolacja

Reakcyjna rekryminalizacja homoseksualności przez biurokrację stalinowską miała na celu odizolowanie rodzącego się ruchu LGBT od reszty ruchu robotniczego w nadchodzących dziesięcioleciach. Przywódcy partii socjaldemokratycznych i związków zawodowych również nie zrobili nic, by temu zaradzić, decydując się raczej na dostosowanie się do burżuazyjnej moralności niż na walkę z uprzedzeniami i uciskiem, co pokazało tylko ograniczenie tego połączenia reformizmu i stalinizmu w kierownictwie związków zawodowych.

W czasach mccarthyzmu w USA homoseksualiści byli wypędzani z pracy i domów w okresie znanym jako „lawendowa panika”. Geje i lesbijki byli uważani za zagrożenie dla bezpieczeństwa i potencjalnych sympatyków komunistów. Ofiary tej polityki nie otrzymały żadnej pomocy ze strony związków zawodowych ani szeroko pojętego ruchu robotniczego. Przed 1969 r. związki zawodowe w dużej mierze ignorowały problemy, z jakimi borykała się społeczność LGBT.

obrazek2 2
W czasach mccarthyzmu w Stanach Zjednoczonych homoseksualiści byli wypędzani z miejsc pracy i domów. Podejrzewano ich również o większą skłonność do sympatyzowania z komunistami / źródło: Flickr, Rupert Colley

W obliczu tego podziału tym bardziej zadziwiające jest, że zamieszki w Stonewall zapoczątkowały masowy ruch na rzecz praw osób LGBT. Nie jest jednak przypadkiem, że wydarzenia związane z zamieszkami w Stonewall miały miejsce tuż po jednej z najbardziej burzliwych politycznie dekad ubiegłego wieku.

Zaledwie rok wcześniej, w 1968 roku, światem wstrząsnęły fale rewolucji i demonstracje w kilku krajach, w tym we Francji, Pakistanie i Meksyku. Pod koniec lat 60. miała również miejsce Praska Wiosna w Czechosłowacji, powstanie ruchu na rzecz praw obywatelskich w USA, oraz ruchu przeciwko wojnie w Wietnamie. Na całym świecie panowało głębokie niezadowolenie z panującego stanu rzeczy. W rezultacie walka klasowa ponownie znalazła się w centrum uwagi, a ludzie uświadamiali sobie, że ruchy masowe mogą jednak coś zmienić.

Rewolucyjny nastrój końca lat 60. stanowił ważne tło dla zamieszek w Stonewall. Chociaż osoby przebywające w barze były gotowe do walki tak czy inaczej, ludzie tłumnie przybywali na ulice, ponieważ mieli dość dotychczasowego porządku rzeczy, zmieniając niewielką uliczną awanturę w ogromne zamieszki i demonstrację.

Punkt krytyczny

Częściowo z powodu oddzielenia się ruchu robotniczego od ruchu LGBT, działacze na rzecz praw osób nieheteronormatywnych oddalili się od polityki. Tak zwany „ruch homofilski” miał na celu udowodnienie, że homoseksualność nie stanowi zagrożenia ani dla burżuazyjnej rodziny nuklearnej, ani dla zachodniego społeczeństwa kapitalistycznego.

Niemniej jednak w kontekście narastającej radykalizacji i żądań szerszych praw demokratycznych ze strony klasy robotniczej na całym świecie poczyniono kilka znaczących kroków naprzód w zakresie praw osób LGBT. Dla przykładu w Wielkiej Brytanii homoseksualność została zdekryminalizowana przez rząd Partii Pracy w 1967 roku, dwa lata przed zamieszkami w Stonewall. W samych Stanach Zjednoczonych została w pełni zdekryminalizowana za to dopiero w 2013 roku.

Należy jednak zrozumieć, że była to reforma, na którą kapitalizm ostatecznie mógł się zgodzić, ponieważ nie zagrażała ona zasadniczo podstawom społeczeństwa klasowego jako takiego.

obrazek3 2
Bar „Stonewall” w Nowym Jorku był jedynym lokalem dla gejów, w którym można było tańczyć. Był on często przedmiotem policyjnych nalotów / źródło: Diana Davies

Legalizacja homoseksualności była ważnym krokiem naprzód. Jednak dla wszystkich spoza niewielkiej, uprzywilejowanej części społeczności gejowskiej nadal istniały bardzo poważne problemy. Strach przed możliwością utraty pracy z powodu ujawnienia swojej tożsamości był przerażający dla osób żyjących od wypłaty do wypłaty. Przed 1969 r. zebrano niewiele danych dotyczących częstości występowania przestępstw z nienawiści, ale łatwo sobie wyobrazić, że były one powszechne.

Potwierdzają to również doniesienia prasowe. Na przykład 9 marca 1969 r., zaledwie kilka miesięcy przed wybuchem zamieszek w Stonewall, gej Howard Efland został pobity na śmierć przez policjantów w Los Angeles. W tamtym czasie w Nowym Jorku życie jako wyoutowany gej było niemal niemożliwe. Wspólny taniec osób tej samej płci był zakazany, a bary nie mogły podawać alkoholu gejom. Jeśli ktoś nosił mniej niż trzy elementy ubioru odpowiadającego przypisanej mu płci, groziło mu więzienie. To, w połączeniu z ciągłym nękaniem ze strony policji i społeczeństwa, sprawiało, że bycie gejem było niebezpieczne, a czasem nawet śmiertelnie niebezpieczne.

Bar „Stonewall” w Nowym Jorku był jedynym lokalem dla gejów, w którym można było tańczyć. Chodzili tam przedstawiciele całej społeczności queerowej, w tym osoby transpłciowe, drag queens i lesbijki, ale jego główną klientelą byli geje. Wbrew powszechnemu przekonaniu głównymi klientami nie byli młodzi bezdomni mężczyźni, choć często próbowali oni przedostać się obok bramkarzy, a inni bywalcy baru kupowali im drinki. Tylko kilku drag queen udawało się wchodzić do klubu za zgodą ochroniarzy, ale był to jeden z zaledwie dwóch barów w mieście, do których w ogóle je wpuszczano.

Naloty policji na bary gejowskie były częste i miały miejsce mniej więcej raz w miesiącu. Naloty te były absolutnie poniżające. Obsługa włączała światła, aby tańczące pary wiedziały, że muszą się szybko rozdzielić, aby nie zostały przyłapane na nielegalnym tańcu. Klientów ustawiano w szeregu i sprawdzano, czy mają na sobie co najmniej trzy „odpowiednie” elementy ubioru. Jednak w tamtych czasach było to powszechne i ludzie rzadko protestowali – choć w ich sercach tliła się niechęć. Zamieszki w Stonewall były tym niezwykłym momentem, w którym ta cała gorycz się przelała.

Co się stało?

Nalot w nocy 28 czerwca był poważniejszy niż zwykle, być może dlatego, że policja w końcu postanowiła zamknąć bar na dobre z powodu szantażowania zamożniejszych klientów przez mafiozów będących właścicielami lokalu. Było tam około 200 osób, z których wiele nigdy wcześniej nie doświadczyło policyjnego nalotu.

Gdy klienci ustawiali się w kolejce, osoby w kobiecych ubraniach odmówiły pójścia z policjantami do łazienki, gdzie miały zostać rozebrane w celu zweryfikowania ich płci. Zaczęło rozprzestrzeniać się poczucie gniewu i dyskomfortu, podsycane przez policjantów, którzy tej nocy zaczęli napastować niektóre lesbijki przebywające w barze, dotykając je w nieodpowiedni sposób podczas przeszukiwania. Mężczyźni stojący w kolejce odmówili okazania dokumentów tożsamości na polecenie funkcjonariuszy. Policja postanowiła rozpocząć aresztowanie klientów.

Przed barem zgromadził się tłum. Początkowo byli to tylko klienci baru, którzy zostali zwolnieni bez aresztowania, ale szybko powiększył się o inne osoby. W policyjny wóz patrolowy rzucano najpierw monetami, a potem butelkami po piwie. Pewną lesbijkę wyprowadzono z baru. Kiedy poskarżyła się, że kajdanki są zbyt ciasne, została uderzona pałką w głowę. Gdy policja próbowała ją odciągnąć, zawołała do przechodniów: „Dlaczego nie reagujecie?”. Zareagowali.

Do tego momentu tłum powiększył się do liczby 500 lub 600 osób. Wielu z nich nie było osobami nieheteronormatywnymi, ale przyciągnął ich zgiełk dochodzący z barów wzdłuż całej ulicy. Wielu z nich, mając za sobą udział w innych demonstracjach, żywiło podobną pogardę wobec policji. Jednym z nich był piosenkarz folkowy Dave van Ronk, który doświadczył brutalności policji podczas protestów przeciwko wojnie w Wietnamie. „W moim mniemaniu, każdy, kto sprzeciwia się gliniarzom, był w porządku i dlatego tam zostałem” – powiedział później.

W tym momencie protest przerodził się w zamieszki. Reszta jest już historią. Wściekli, że zostali zmuszeni do odwrotu przez homoseksualistów – ludzi, których postrzegali jako gorszych i zniewieściałych – funkcjonariusze oddziałów prewencyjnych wkroczyli z pełną siłą i brutalnie oczyścili ulice. Jednak następnego dnia wieść o zamieszkach rozeszła się szeroko, również przez doniesienia „New York Times”, „New York Post” „Daily News”.

Następnej zaś nocy przed lokalem „Stonewall Inn” zgromadziły się tysiące ludzi. Walki z policją trwały aż do 4 rano. Sytuacja ta powtórzyła się też trzeciego dnia protestów.

Ruch bojowników

Chociaż zamieszki w Stonewall nie były pierwszymi tego rodzaju, wyróżniały się one tym, że wzięły w nich udział tysiące ludzi. Trwały ponad sześć dni i dały początek wielu nowym grupom aktywistów na rzecz praw osób niehetero.

Burżuazyjni historycy i dziennikarze wysuwali najróżniejsze teorie, próbując wyjaśnić, dlaczego ta pozornie cicha i uległa grupa ludzi mogła tak nagle zmienić swoje zwyczajowe nastawienie i wywołać zamieszki. Najpopularniejszym wyjaśnieniem było powiązanie zamieszek ze smutkiem społeczności niehetero po śmierci Judy Garland – twierdzenie równie stereotypowe i poniżające, co po prostu głupie. Jak ujął to jeden ze świadków, Bob Kohler:

„Kiedy ludzie mówią, że śmierć Judy Garland miała cokolwiek wspólnego z tymi zamieszkami, doprowadza mnie to do szału… Judy Garland była ulubienicą starszych gejów z klasy średniej. Denerwuje mnie to, bo to trywializuje całą sprawę”.

Marksiści wiedzą, że istnieje znacznie prostsze wyjaśnienie. Chociaż na pozór ludzie mogą wydawać się potulni i ulegli, ciągłe odczłowieczanie i złe traktowanie mogą prowadzić jedynie do narastania ogromnej złości, która w końcu musi znaleźć ujście. A kiedy to się dzieje, skutki mogą być wybuchowe.

obrazek4 2
Zamieszki w Stonewall trwały sześć dni, wzięły w nich udział tysiące osób, a kolejne tysiące znalazły inspirację do walki o swoje prawa. Dały one impuls do powstania wielu nowych grup aktywistów na rzecz praw osób niehetero / Zdjęcie: Diana Davies

Jedną z głównych organizacji powstałych po zamieszkach był Gejowski Front Wyzwolenia (GLF). Zaangażowanych w jego działalność było wielu uczestników Christopher Street Liberation Day3. Co warto zauważyć, znaczna część tej organizacji składała się z bardzo bojowo nastawionych młodych ludzi, którzy brali udział w zamieszkach, a także angażowali się w inne walki, takie jak ruch przeciwko wojnie w Wietnamie. Organizacja ta była znacznie śmielsza niż jakakolwiek poprzednia, wyraźnie używając słowa „gej” w swojej nazwie. Nawet użycie określenia „Front Wyzwolenia” było nawiązaniem do innych grup, takich jak Algierski i Wietnamski Front Wyzwolenia Narodowego.

Wzrost radykalizmu był oczywisty dla działaczy takich jak Frank Kameny i Barbara Gittings, którzy odgrywali bardzo znaczącą rolę w ruchu homofilskim. Na pierwszym spotkaniu GLF, w którym uczestniczyli, młody, radykalny członek organizacji skonfrontował się z nimi, domagając się podania ich nazwisk i wyjaśnienia, z jakimi osiągnięciami właściwie tu przyszli!

GLF zerwał z taktyką odwoływania się do burżuazyjnej moralności, popieraną przez ruch homofilny. Co godne podziwu, biorąc pod uwagę ogromne uprzedzenia, z jakimi borykały się wtedy osoby LGBT, GLF podejmował pionierskie próby nawiązania kontaktu z innymi grupami, takimi jak Czarne Pantery i demonstrantami antywojennymi. Ich celem była „wspólna praca nad przebudową społeczeństwa amerykańskiego” – cel ten bardzo ściśle odzwierciedlał rewolucyjny nastrój lat 60.

Ruch ten nie miał jednak jasnego kierunku politycznego. Jego członkowie nie wiedzieli, jak ta „przebudowa” miała wyglądać. I choć większość przywódców GLF zajmowała wyraźnie antykapitalistyczne stanowisko, niewielu z nich było przekonanymi komunistami lub marksistami rozumiejącymi korzenie ucisku osób LGBT w społeczeństwie burżuazyjnym.

Pozbawiona tej jasności organizacja rozpadła się w wyniku wewnętrznych sporów, rozwiązując się cztery miesiące po powstaniu z powodu nieporozumień dotyczących „sposobu działania”. Jednak lokalne oddziały GLF nadal funkcjonowały i szykowały się do podjęcia ważnych kroków naprzód na rzecz społeczności LGBT. Obejmowały one organizowanie demonstracji przeciwko terapii elektrowstrząsowej oraz wykreślenia homoseksualizmu z listy chorób przez Amerykańskie Towarzystwo Psychiatryczne.

Polityka tożsamości

Polityka tożsamości oznacza odrzucenie idei, że masowa walka polityczna może rozwiązać problemy różnych grup. Często opiera się ona na błędnym rozumieniu źródeł ucisku – na przykład twierdzeniu, że ucisk kobiet przez mężczyzn wynika z ludzkiej natury. Uniemożliwiłoby to zjednoczenie się mężczyzn i kobiet w walce o zmiany polityczne.

Jako marksiści wiemy jednak, że tak po prostu nie jest. Nie ma dowodów na to, by przed powstaniem społeczeństwa klasowego istniał ucisk, jaki obserwujemy dzisiaj. Ucisk kobiet i osób nieheteronormatywnych ma swoje korzenie w społeczeństwie klasowym.

Separatystyczne nastawienie jednej grupy proletariuszy wobec drugiej nie ma szans na zlikwidowanie ucisku. Jednakże w latach 70. i 80. argumenty te stały się bardzo popularne, przenikając do ruchów społecznych, którym brakowało jasnych idei socjalistycznych.

Negatywny wpływ polityki tożsamościowej stał się oczywisty niedługo po wydarzeniach w Stonewall. To, co pozostało z GLF, ciągle ulegało rozłamom. Grupy lesbijek i mniejszości etnicznych, a także inne ugrupowania, takie jak „Lavender Menace”, „Gay News” oraz „London Lesbian and Gay Switchboard”, szybko się odłączyły.

Nie była to wina osób, które zakładały te mniejsze grupy. Często rozłam był reakcją na seksizm i rasizm w obrębie ruchu lub inne poważne kości niezgody. Jednak bez jasnego celu, o który ludzie mogliby walczyć, nic nie spajało ruchu w jedną całość.

W rezultacie dopiero dzięki jednoczącemu efektowi kryzysu związanego z HIV zorganizowane, zjednoczone grupy aktywistów LGBT stały się normą, a nie tylko wyjątkiem potwierdzającym regułę. W ciągu tej dekady można było osiągnąć znacznie więcej, gdyby nie wewnętrzne spory oparte na tożsamości i różnicach poglądów. Sam fakt istnienia tych sporów nie stanowił problemu. Jednak bez jasności politycznej nie można było ich rozwiązać w żaden inny sposób niż poprzez kolejne rozłamy.

W grupie siła

„Pierwszą cegłę w Stonewall rzuciła czarna trans kobieta” – to powszechny motyw we współczesnych opowieściach społeczności LGBT o historii Stonewall. W rzeczywistości nikt nie wie na pewno, kto pierwszy rzucił cegłą, choć osoby takie jak niezidentyfikowana lesbijka, którą aresztowała policja, a także aktywistki takie jak Marsha P. Johnson, odegrały istotną rolę w zamieszkach i późniejszym ruchu.

Jednak to zbiorowa siła masowych demonstracji i zamieszek była czynnikiem zapalnym, a nie tożsamość osoby, która rzuciła pierwszą cegłą. Poza inicjatorami zamieszek, przez te wszystkie dni walczyli ludzie z wielu różnych grup. Historycy burżuazyjni często pomijają ten ważny fakt, kładąc nacisk na rolę jednostki.

obrazek5 2
Gejowski Front Wyzwolenia (GLF) był jedną z głównych organizacji powstałych po zamieszkach i choć wkrótce doszło do jego rozłamu, to jednak opowiadał się za zbiorową, antykapitalistyczną walką przeciwko uciskowi gejów / źródło: domena publiczna

Zamieszki w Stonewall pokazują, jakie rezultaty mogą osiągnąć ruchy masowe. Należy je słusznie uznać za przełomowy moment w walce o prawa osób LGBT. Jednak współczesny ruch musi też w końcu wyciągnąć wnioski z rozłamu w GLF.

Walka społeczności LGBT musi być powiązana z ruchem robotniczym i opierać się na jasnym, socjalistycznym programie politycznym. Błąd stalinizmu polegający na oddzieleniu ruchu robotniczego od walki o prawa gejów oraz brak jasnego kierunku politycznego sprawiły, że ruch ten nie osiągnął wszystkiego, co mógłby osiągnąć.

Ponadto był to także początek długotrwałego trendu rozbijania się ruchu na rzecz praw osób nieheteronormatywnych na mniejsze grupy oparte na tożsamości, które często postrzegają innych członków społeczności LGBT jako wrogów.

Sytuacja ta powtarza się dzisiaj, na przykład w debatach w Partii Pracy dotyczących umieszczania transpłciowych kobiet na parytetach. Debaty te są często prowadzone przez niewielką grupę kobiet, nierzadko lesbijek, które opierają swoje rozumienie ucisku jedynie na polityce tożsamości oraz koncepcie płci biologicznej.

Debata ta odgrywa jednak reakcyjną rolę zarówno w walce społeczności LGBT, jak i w walce o wyzwolenie kobiet. Upór feministek radykalnych zrzeszonych w ruchu robotniczym, aby priorytetyzować tę kwestię ponad walkę na rzecz socjalistycznego rządu Partii Pracy, jest zwykłym marnotrawstwem czasu. Argumenty te przyczynią się jedynie do zniechęcenia młodych osób LGBT do ruchu robotniczego.

Jeśli ruch LGBT ma osiągnąć swoje cele, czyli położyć kres uciskowi wszystkich – i dokończyć to, co zapoczątkowali pionierzy naszego ruchu – musimy mieć jasny program polityczny. Nasze spory i debaty muszą dotyczyć naszych celów politycznych, a nie egocentrycznej polityki tożsamości. Musimy zrozumieć znaczenie każdej z rewolucyjnych walk lat 60. obecnych w historii Stonewall oraz to, że aby odnieść sukces, musimy kontynuować tradycję współdziałania z innymi ruchami.

W ostatecznym rozrachunku jedynym sposobem na przezwyciężenie wszelkich form ucisku jest położenie kresu społeczeństwu klasowemu i obalenie obrońców tego opresyjnego systemu – tych, którzy w swoim własnym interesie podsycają uprzedzenia, podziały i dyskryminację. Oznacza to zjednoczenie wszystkich uciskanych warstw społecznych jako integralnych części szerszej walki klasy robotniczej o przemianę społeczeństwa.

Przypisy:

  1. Artykuł oryginalnie został opublikowany 28 czerwca 2019 roku. – przyp. tłum. ↩︎
  2. Hairpin drop, w języku angielskim oznaczający upuszczenie spinki do włosów, to termin ze slangu osób nieheteronormatywnych oznaczający dyskretne dawanie sygnałów o swojej orientacji lub tożsamości drugiej osobie. – przyp. tłum. ↩︎
  3. Rewolucyjny przodek dzisiejszych Parad Równości, zwołany celem upamiętnienia wydarzeń na Stonewall, biorący swoją nazwę od ulicy, przy której położony był tenże bar. Dziś znany jest w samym Nowym Jorku jako NYC Pride, stając się dość smutnym widowiskiem korporacyjnego pinkwashingu i okazją do dalszego dzielenia ruchu wyzwoleńczego osób LGBT. – przyp. tłum. ↩︎

[Tekst oryginalny]