teorie spiskowe 01

Coraz większą popularność w ostatnich latach zyskują różnego rodzaju teorie spiskowe, które zazwyczaj prędzej czy później zahaczają o politykę. Od antyszczepionkowców po wyznawców QAnon, coraz więcej ludzi popiera coraz bardziej absurdalne teorie, często wykluczające się wzajemnie. Burżuazyjni komentatorzy mają na nie prostą odpowiedź – teorie te to wynik personalnej głupoty, defektów czy w ogóle niemożliwy do zdiagnozowania problem. Marksiści zdają sobie jednak sprawę, że każdy taki fenomen społeczny ma konkretne, materialne podstawy, które można poddać naukowej analizie. Podejmijmy się więc tej analizy i znajdźmy prawdziwe źródła rosnącej popularności tych teorii.

Na samym początku warto zaznaczyć, że teorie spiskowe nie mają spójnej definicji i są raczej luźnym zbiorem wszystkich narracji, które odrzucają mainstreamowy przekaz. Pojawia się tu więc problem, że teoriami spiskowymi często okrzyknięte zostanie wszystko to, co nie pasuje burżuazji, jak choćby fakt, że to ona kontroluje rządy i media. To, że granica nie jest często jasna, a teorie spiskowe mają różne odmiany, nie oznacza jednak, że nie istnieją całkowicie oderwane od rzeczywistości, bzdurne i absurdalne teorie, które stanowić będą większość przykładów w tym artykule.

Najpierw pochylić warto się nad matką wszystkich teorii spiskowych – teoriami antysemickimi. Nowoczesne teorie antysemickie w dużej mierze narodziły się wraz z Protokołami mędrców Syjonu. Ta wydana w 1903 roku carska fałszywka miała być rzekomo napisana przez samych Żydów, którzy opisywali w niej swoje plany osiągnięcia światowej dominacji. Wykorzystana ona została najpierw przez carat, a potem przez białe gwardie, do dzielenia ruchu robotniczo-chłopskiego na liniach narodowych, czego kulminacją były antyżydowskie pogromy, w trakcie których w całej Rosji  bestialsko mordowano niewinnych ludzi. Na tej teorii o żydowskim dążeniu do światowej hegemonii wyrosły inne teorie – o żydokomunie, żydowskich bankierach, żydowskich zdradach itd. Wszystkie razem połączyła te teorie propaganda nazistowska, wyrosła na teorii o „nożu w plecach”. Według niej armia niemiecka miała być w 1918 roku wciąż niepokonana, a właśnie żydowsko-komunistyczny spisek wewnątrz Niemiec miał doprowadzić do rewolucji i zakończenia wojny. Teoria ta była na początku zupełnym marginesem, co zmieniło się po wyborze von Hindenburga – byłego głównodowodzącego armii niemieckiej i zadeklarowanego zwolennika tejże teorii – na prezydenta Niemiec. Ten podręcznikowy wręcz przykład teorii spiskowej powstał więc za przyzwoleniem klasy kontrolującej środki przekazu, która dziś powtarza jak bardzo „wolne” (czytaj: burżuazyjne) media stanowią ochronę przed takimi teoriami.

Najgłośniejszą bodaj, i najbardziej ekstremalną, nowoczesną teorią spiskową jest jednak QAnon – teoria mówiąca, że światem rządzi sekta kanibali-satanistów-pedofili pochodzących ze środowisk żydowsko-milionerskich, które wyruszyły na wojnę z Donaldem Trumpem, gdyż ten rzekomo miał stanąć rzucić im wyzwanie. Jej zwolennicy dokonywali już aktów przemocy na przeciwnikach politycznych, a także wsparli próbę zamachu stanu ze strony Trumpa 6 stycznia 2021 roku. Informacje o spisku, w który wierzą wyznawcy teorii QAnon przekazywać ma rzekomo wysoko postawiony urzędnik amerykański, który przygotowuje masy na wyjawienie prawdy przez sam rząd. Bez większego zastanowienia można jasno powiedzieć, że jest to wymysł szaleńca lub osoby chcącej wprowadzić innych w błąd. Zyskała ona jednak do pewnego stopnia na popularności, głównie wśród drobnomieszczaństwa, między innymi przez aktywne wsparcie ze strony Donalda Trumpa. Należy powiedzieć sobie jednak jasno – zdecydowana większość robotników i młodzieży widzi QAnon taką, jaka ona jest – czyli faszystowską prowokacją. Nie jest to w żadnym razie ruch masowy, a jedynie sekta odklejonych od rzeczywistości lumpów i drobnomieszczan, zradykalizowanych przez niestabilność systemu kapitalistycznego.

Jak widać wyżej, teorie spiskowe miały i mają rolę czysto reakcyjną, niszczącą jedność uciskanych na liniach sekciarskich, religijnych i narodowych. Mimo wrzasku „wolnych”, „rozsądnych” (tj. burżuazyjnych) mediów, nie są one jednak wynikiem niedouczenia „roboli”, indywidualnej głupoty czy wynikiem braku „odpowiedzialności” wśród mediów. Te dwa ostatnie jedynie w małej części tłumaczą rosnący fenomen teorii spiskowych. Jak zwykle jednak, czysto empiryczne, dziecinne podejście burżuazji do badania społeczeństwa nie wystarcza do zrozumienia prawdziwej natury procesów zachodzących pod powierzchnią. Do tego potrzebne jest podejście dialektyczne, oferowane przez marksizm. Równie bezbronna okazuje się burżuazja, gdy chce takie teorie zwalczać, oferując szkolenia w walce z fake newsami, fact-checkerów i inne działania dotykające jedynie powierzchni samego procesu.  Jakie są więc przyczyny rosnącego poparcia dla teorii spiskowych, i jak z nimi walczyć? Przede wszystkim, zauważyć należy, że są one zbyt skomplikowanym problemem, aby ograniczyć go do nadbudowy społeczeństwa, tj. jego poglądów, wartości itd. Nie, takie podejście nie może usatysfakcjonować żadnego szczerego intelektualnie badacza problemu. Zamiast tego przyjrzeć powinniśmy się bazie ekonomicznej i jej problemom w dzisiejszym społeczeństwie, które skutkują rosnącą polaryzacją i niestabilnością polityczną. 

Nie jest dla nikogo żadną nowością fakt, że żyjemy w głębokim kryzysie ekonomiczno-społecznym ciągnącym się z jedynie krótkimi przerwami już od początku 2020 roku. Jest to organiczny kryzys całego kapitalizmu, który znalazł się w ślepej uliczce i nie jest w stanie zaoferować żadnej drogi naprzód. Wobec tego rośnie walka i świadomość uciskanych, którą różni demagodzy i hochsztaplerzy burżuazyjni próbują odwrócić o 180 stopni w postawę reakcyjną. I o ile nie działa to w większości na robotników, drobnomieszczaństwo w stanie wrzenia, nigdy nie będące w stanie odegrać samodzielnej historycznie roli, stanowi podatny grunt pod różnego rodzaju teorie spiskowe. Mimo całej otoczki „ludowości”, praktycznie zawsze mają one źródło u propagandystów burżuazji, która grając we własnym interesie przeciw innym członkom swojej klasy, rozbija zaufanie w instytucje publiczne.

Pozostaje nam właśnie zrozumieć jeszcze ten aspekt teorii spiskowych – są one w pewnym stopniu zbękarconym, widzianym niczym w krzywym zwierciadle, obrazem rodzącej się świadomości uciskanych, duszonej przez dyktaturę kapitału nad mediami. Gdy od dziecka wmawia się ludziom, że to nie klasy walczą ze sobą, a narody, rasy czy państwa, sposób ludzkiego myślenia będzie naturalnie bardziej przychylny wizjom świata przedstawiającym go jako konflikt tych drugich grup. Tak więc gdy człowiek widzi wszechwładzę kapitału, jest bardziej skłonny uwierzyć w spiski o żydowskich bankierach kontrolujących cały świat, niż o burżuazji, która robi to w rzeczywistości, nie jako wynik osobistych knowań, lecz obowiązujących stosunków produkcji.. Teorie spiskowe są więc naturalnym wynikiem burżuazyjnego przystosowania do życia, kłamstw wciskanym do ludzkich głów przez całe ich istnienie. Trzeba być naprawdę krótkowzrocznym, żeby najpierw wpychać ludziom wizje konfliktów między narodami, a potem dziwić się, gdy doprowadzają ją oni do naturalnej, szowinistycznej konkluzji. Ale jedną z cech kapitalizmu jest właśnie nieudolna walka z problemami, które w toku gnicia tego systemu burżuazja tworzy sama.

Jak jednak możemy walczyć z teoriami spiskowymi i z reakcją w ogóle? Przede wszystkim odpowiedzią na tak powszechną zmianę świadomości nie może być podejście indywidualne, a systemowe. Aby wyrwać drobnomieszczaństwo z łap reakcyjnych teorii spiskowych, należy twardo stąpając po ziemi zaoferować mu sojusz przeciw kapitalistom w ramach socjalistycznego planu przebudowy społeczeństwa. Tylko tak przekonać można drobnomieszczaństwo do rewolucji – nie rozwadniając tym samym naszego program do poziomu reformizmu. Jeśli rewolucja proletariacka upadnie i nie wykona zadania zmiany społeczeństwa, wtedy faktycznie wystąpi możliwość przejścia drobnomieszczaństwa na stronę reakcji, jednak jeszcze daleko nam od takiej sytuacji. Aby z kolei zaoferować masom możliwość pójścia poza kapitalizm, należy budować partię marksistowską, gotową do interwencji w decydującym momencie. Nie ma innego lekarstwa na plagę reakcji, ani żadnego panaceum które wyleczyłoby ludzi z teorii spiskowych – jedynie socjalistyczna przebudowa społeczeństwa jest w stanie zapewnić ostateczne zerwanie masek z twarzy panów tego świata!


Autor: Filip Baranowski