
Zapraszamy na demonstrację pod hasłem „Nie dla poboru! Szpitale zamiast bomb!”, którą organizujemy w Warszawie 20 listopada o 14:00 wspólnie z Kołem Młodych Inicjatywy Pracowniczej i innymi organizacjami radykalnej lewicy. Wydarzenie jest częścią międzynarodowego ruchu „Strajk Młodzieży” (Youth Strike), który planuje podobne demonstracje na całym świecie
Chcemy w ten sposób położyć podwaliny pod rozwój ruchu antywojennego w Polsce. Jest on tu szczególnie potrzebny, ponieważ polska klasa panująca przoduje w militaryzacji, a także w szerzeniu kłamstw i podsycaniu strachu, by ją usprawiedliwić. Nie zakładamy, że będzie to jednorazowa inicjatywa. Ma ona zapoczątkować kolejne kampanie i protesty. Do tego jednak potrzebujemy jak najsilniejszej mobilizacji – także twojej!
W latach 2014–2024 polska klasa panująca wydała 825 mld zł na zbrojenia, a w kolejnej dekadzie planuje wydać 1,9 bln zł. Te wyrwane polskiej klasie robotniczej pieniądze muszą zostać przez nią odzyskane! Dlatego budujcie z nami ruch antywojenny – na demonstracji 20 listopada i poza nią! Poniżej publikujemy szersze oświadczenie-apel Rewolucyjnej Międzynarodówki Komunistycznej w tej kwestii.
Grupa organizacji studenckich z całej Europy wezwała do strajku młodzieży przeciwko wojnie i militaryzmowi, który ma się odbyć 20 listopada pod hasłem: „Walczmy o naszą przyszłość, nie o ich wojny!”. W czasie, gdy europejskie klasy rządzące biją w wojenne bębny, wprowadzają przepisy o obowiązkowym poborze i wydają biliony na zbrojenia, pilnie potrzebne są skoordynowane działania przeciwko tej reakcyjnej polityce.
Przyparte do ściany, niektóre związki zawodowe ogłosiły strajki na ten sam dzień. Sekretarz generalny włoskiej centrali CGIL, Landini, zapowiedział strajk generalny 20 listopada, wyraźnie łącząc go ze strajkiem młodzieży. Brytyjski związek wykładowców UCU również wezwał swoich członków, by tego dnia przyłączyli się do strajku młodzieży. Przywódcy związkowi znaleźli się pod ogromną presją gniewu, który tej jesieni ogarnia Europę.
Już we wrześniu i październiku młodzież wyszła na ulice w wielu krajach. We Francji ruch przeciwko niedofinansowaniu systemu edukacji spotkał się z brutalnymi represjami państwa, przybrał na sile i wstrząsa i tak już słabym rządem Macrona. W Hiszpanii młodzież i pracownicy buntują się przeciwko zbyt wysokim kosztom mieszkania i domagają się strajku generalnego. Presja jest tak silna, że największe związki zawodowe ogłosiły strajk generalny na 11 listopada, mimo że wybory powszechne wyznaczono na 29 listopada. W Niemczech dziesiątki tysięcy uczniów zdążyły wziąć udział w strajkach szkolnych przeciwko militaryzmowi Merza i obowiązkowemu poborowi. W Austrii zaś uczniowie i studenci strajkują przeciwko rasistowskiemu zakazowi noszenia hidżabu wprowadzonemu przez rząd.
We wszystkich tych ruchach wyraźnie wybrzmiewa to samo przesłanie: „Nasi władcy atakują nasze prawa i poziom życia, a jednocześnie obwiniają migrantów i podsycają rasizm. Równocześnie rozdają miliardy na wojnę, zbrojenia i dla bogaczy! Dość tego!”
I słusznie! Miliony młodych ludzi w całej Europie dochodzą do właściwego wniosku: problemy, z którymi się mierzą, nie sprowadzają się do wyboru tego czy innego priorytetu politycznego albo partii. Źródłem ataków na ich pokolenie są sam system kapitalistyczny oraz imperialistyczne ambicje całej europejskiej klasy rządzącej. Świadomość rozwija się skokowo, a kolejne kryzysy wzajemnie się potęgują, tworząc wspólny front niezadowolenia.
W tym kontekście strajk młodzieży 20 listopada stwarza historyczną szansę, by wykorzystać te nastroje i połączyć te zmagania. Skoordynowane działania w całej Europie, potencjalnie angażujące miliony uczniów i studentów, byłyby decydującym krokiem ku włączeniu tych grup w rewolucyjną walkę o socjalizm.
Armaty zamiast masła
Kryzys kapitalizmu ostatnich lat dramatycznie zaostrzył walkę między różnymi bandami imperialistycznych rabusiów. Klasy rządzące Europy poparły ludobójstwo w Gazie i wpompowały miliardy w wojnę na Ukrainie. Teraz, w desperackiej próbie uchronienia się przed upokarzającą porażką z Rosją, podsycają histerię wokół rzekomego przyszłego ataku na któreś z państw NATO, by uzasadnić dalsze wydatki na zbrojenia.

W tym celu młodym ludziom w całej Europie każe się podporządkować i stanąć po stronie własnych klas panujących. „Idźcie do wojska!” — domagają się Friedrich Merz, Emmanuel Macron i Andy Burnham, przedstawiając wroga na Wschodzie jako egzystencjalne zagrożenie dla rzekomo „demokratycznego” sposobu życia w Europie. Nic jednak nie mogłoby być dalsze od prawdy.
W rzeczywistości to klasa panująca na Zachodzie przez cały ten czas podsycała wojenny ogień. Popierała każdą nieodpowiedzialną awanturę imperializmu USA, próbując ocalić to, co pozostało z sojuszu transatlantyckiego, i robiąc wszystko, by przypodobać się Donaldowi Trumpowi. Na Ukrainie ich jedynym celem — dalekim od walki o wolność, suwerenność czy demokrację — było osłabienie Rosji jako konkurencyjnego mocarstwa, za co zwykli Ukraińcy muszą płacić wysoką cenę.
Gdy licealiści we Francji domagają się, by w ich przepełnionych salach lekcyjnych nie roiło się od szczurów i karaluchów i by nie były pozbawione klimatyzacji podczas czterdziestostopniowych upałów, Macron wysyła uzbrojoną policję, by ich biła, podczas gdy sam spędza dzień na obserwowaniu próbnego odpalenia nowej rakiety zdolnej do przenoszenia głowic jądrowych. Klasa rządząca nie mogłaby jaśniej określić swoich priorytetów.
Kto płaci?
Europejskie klasy rządzące zwiększają wydatki na obronność o setki miliardów. Podczas gdy koncerny zbrojeniowe zgarniają krocie, te ogromne wydatki rodzą pytanie: kto za nie zapłaci? W kapitalizmie nie nic za darmo — tym bardziej dziś, gdy Niemcy są w recesji, inflacja sieje spustoszenie w Wielkiej Brytanii, a Francja zmaga się z rosnącym deficytem budżetowym.
W rzeczywistości to klasa pracująca i młodzież na całym świecie płacą cenę za zbrodnie imperializmu. Cięcia w wydatkach na świadczenia społeczne i edukację, podwyższanie wieku emerytalnego oraz gwałtowny wzrost cen — wszystko to jest nieodłączną częścią imperialistycznego dążenia do obrony i rozszerzania stref wpływów na świecie.
Od 2022 roku świat odnotował największy wzrost wydatków wojskowych od końca zimnej wojny. Już jedenasty rok z rzędu rosną wydatki na broń i bomby, osiągając w skali świata niemal trzy biliony dolarów.
To niewyobrażalna suma przeznaczona na śmierć i zniszczenie, a mimo to słyszymy, że nie ma ani grosza nawet na utrzymanie obecnego poziomu usług publicznych! W Niemczech rząd Merza tnie świadczenia, ogranicza urlopy rodzicielskie, podwaja ceny leków na receptę i podnosi wiek emerytalny. Wielki biznes dostaje ulgi podatkowe i dotacje, a jednocześnie zwalnia pracowników, wydłuża czas pracy i zamraża płace.
Dla młodych ludzi w całej Europie wybór jest brutalnie prosty. Jeśli klasa rządząca przeprowadzi swoje drakońskie ataki, będzie nam się żyło znacznie gorzej niż pokoleniu naszych rodziców, a nawet dziadków! Katastrofa klimatyczna, gwałtownie rosnący dług publiczny i horrendalnie wysokie koszty życia już zagrażają naszej przyszłości, a do tego każe nam się zaciskać pasa, żeby klasa rządząca mogła prowadzić wojny w obronie zysków garstki miliarderów. Czas powiedzieć: dość!
Jaki program?
Uczniowie, studenci i młodzież odgrywają ważną rolę w walce z militaryzmem i wojną. Od ruchu przeciwko wojnie w Wietnamie w latach 60. i 70. po falę gniewu wywołaną ludobójstwem w Gazie — zawsze byli na pierwszej linii. W ostatnich latach w całej Europie zaczęły też pojawiać się strajki i masowe opuszczanie zajęć w proteście przeciwko zbrojeniom i poborowi. W Niemczech dwie trzecie młodzieży sprzeciwia się poborowi. Pokazuje to ogromny potencjał do mobilizacji najpierw tysięcy, a ostatecznie milionów ludzi.

Trzeba jednak zadać pytanie: jak te inicjatywy mogą rzeczywiście zatrzymać machinę wojenną? Warunkiem rozwinięcia walki jest jasność polityczna i sprecyzowanie programu, wokół którego się mobilizujemy i strajkujemy.
Historia pokazuje, że imperializmu i pędu ku militaryzmowi nie da się powstrzymać w ramach kapitalizmu. Przeciwnie — to właśnie system gospodarczy oparty na zysku, wyzysku i rywalizacji między państwami prowadzi do tych okropieństw. Wzywanie do pokoju i kierowanie pacyfistycznych apeli do klasy rządzącej oraz jej politycznych przedstawicieli niczego nie rozwiąże. W rzeczywistości rozbudzi fałszywe nadzieje pokładane dokładnie w ludziach, którzy mają krew na rękach, oraz podsyci złudzenie, iż imperializm jest po prostu kwestią wyboru politycznego, a nie koniecznością dla klasy kapitalistów.
Prawdziwy ruch antywojenny musi wysuwać jasny program rewolucyjny. Trzeba otwarcie powiedzieć, że ruch młodzieży może zwyciężyć tylko jako część walki klasowej. Musi włączyć klasę pracującą, która ma siłę, by uderzyć kapitalistów tam, gdzie boli najbardziej, oraz pokierować społeczeństwem i produkcją w interesie większości. Włoski strajk generalny na rzecz Palestyny w październiku 2025 roku oraz działania dokerów w części Europy, którzy odmówili przeładunku broni, pokazały, co jest możliwe. Ostatecznie imperializm, militaryzm i wojnę może pokonać tylko walka o socjalistyczną przebudowę społeczeństwa.
Największą przeszkodą na tej drodze są reformistyczni przywódcy, zarówno w związkach zawodowych, jak i w lewicowych partiach politycznych. Choć formalnie powinni mobilizować młodzież i klasę pracującą, już dawno wyrzekli się walki klasowej, nie mówiąc nawet o rewolucji. Zamiast tego szukają kompromisu z klasą rządzącą i próbują skierować każdy ruch uliczny na tory parlamentarne. W kwestii wojny odwołują się do prawa międzynarodowego i organizacji takich jak Organizacja Narodów Zjednoczonych, licząc na ich interwencję. Jednak imperialistyczny „pokój”, jak wskazywał Lenin, może być jedynie wstępem do nowych wojen imperialistycznych.
Obalić rządy bogaczy
Młodzież w całej Europie już dostrzega, że jedynym sposobem na rozwinięcie walki jest włączenie klasy pracującej, sparaliżowanie życia społecznego i doprowadzenie do upadku rządzących.
W Hiszpanii wezwanie do strajku generalnego, który związki wyznaczyły teraz na 11 listopada, wyszło od mas, doskonale świadomych, że apele i petycje nie zagwarantują zaspokojenia podstawowych potrzeb, takich jak dostępne cenowo mieszkania — nawet gdy u władzy jest rzekomo „lewicowy” rząd. We Francji uczniowie i studenci otwarcie nawiązują do maja 1968 roku, rozumiejąc, że dzięki strajkom i zatrzymaniu pracy fabryk można zmusić rząd do kapitulacji.
Spain and France: Another May ’68? | AGAINST THE STREAM
Kryzys w każdym kraju europejskim jest tak głęboki, że żaden pojedynczy środek nie złagodzi znacząco cierpienia ani nie zapewni dzisiejszej młodzieży godnej przyszłości. Warunki gospodarcze wymuszają politykę kolejnych cięć — niezależnie od tego, kto sprawuje władzę.
Aby powstrzymać postępujący upadek społeczny, który nieproporcjonalnie mocno i bezpośrednio dotyka młodzież, potrzebna jest radykalna zmiana. Krótko mówiąc, rząd kapitalistów trzeba zastąpić rządem robotniczym. Przywódcy związkowi i reformistyczni politycy, którzy twierdzą, że istnieje łatwa lub pokojowa droga do spełnienia postulatów młodzieży, mydlą wam oczy!
Bezpośrednie postulaty ruchu i strajku 20 listopada muszą zatem być powiązane z perspektywą obalenia rządów w Europie i całego systemu, którego bronią.
Metody działania muszą odpowiadać ogromowi tego zadania. Przede wszystkim oznacza to rozszerzenie samego ruchu — trzeba włączyć do niego każdą klasę w każdej szkole i na każdej uczelni, w każdym miasteczku i każdym mieście. Oznacza to pozyskanie pracowników sektora edukacji i rozszerzenie apelu na całą klasę pracującą. A co najważniejsze, oznacza wysunięcie na czoło ruchu postulatów klasowych i połączenie walki z wojną i militaryzmem z walką przeciwko kapitalizmowi.
Strajk młodzieży 20 listopada może stać się kamieniem milowym w walce, która obecnie ogarnia Europę. Rewolucyjna Międzynarodówka Komunistyczna z entuzjazmem weźmie w nim udział, wysuwając postulaty, które mają jak najwyraźniej zarysować linię podziału między dwiema nieprzejednanymi stronami tej walki o przyszłość: młodzieżą i robotnikami z jednej strony, a kapitalistami i podżegaczami wojennymi z drugiej!
W imperialistycznych krajach Europy mówimy: „Główny wróg jest we własnym kraju!”, nawiązując do stanowiska Karla Liebknechta z początku pierwszej wojny światowej. Musimy walczyć o obalenie podżegaczy wojennych w całej Europie i otwarcie wskazywać ich zbrodnie oraz hipokryzję! Tylko walka klasowa może zatrzymać imperialistyczną machinę wojenną. Tylko rewolucja socjalistyczna może obalić kapitalizm i otworzyć drogę do pokoju oraz przyszłości dla młodzieży.
Mówimy:
- Książki zamiast bomb! Socjal a nie wojna!
- Wywłaszczyć wojennych spekulantów bez odszkodowań!
- Brońmy prawa do wolności słowa i protestu! Precz z represjami wobec ruchu antywojennego!
- Pokój narodom, wojna miliarderom!
- Proletariusze wszystkich krajów, łączcie się!