jreed str 1

Nie sposób krótko i zwięźle opisać Johna Reeda, młodego, ambitnego dziennikarza, radykalizującego się praktycznie z każdą publikacją aczkolwiek stojącego w opozycji do rozpitej i konformistycznej bohemy poetów, artystów jak i publicystów amerykańskich okresu I Wojny Światowej. Pracując w tym czasie w Nowym Jorku śmiało sprzeciwiał się trwającej wojnie, otwarcie wskazując, że jest rozwinięciem sporu kapitalistów, handlarzy kupczących ludzkim życiem w imię zysku. Gdy dotarł do Europy wiele podróżował, doświadczając pożogi jaką zrzucał na ludzkie barki gnuśny kapitalizm, wobec którego tak samo nie był obojętny i wcześniej w rodzimym kraju, gdzie widział jak mordowano strajkujących górników a ich rodziny pozostawiano bez grosza przy duszy. Mimo swojej pozycji jako korespondenta nie pozostał jednak obojętny wobec wydarzeń, na własne oczy widział niesprawiedliwość, wyzysk i wojnę, od Meksykańskich gór spowitych jałowymi pustyniami, gdzie relacjonował trwającą tam Rewolucję idąc wraz z oddziałami Pancho Villi, po skute lodem i śniegiem stepy Rosji, pośród których nie bał się zmienić pióra na karabin. Jego publikacje na temat Rewolucji Październikowej i tego, co działo się w jej trakcie są szczerym naocznym zeznaniem świadomego politycznie człowieka rozumiejacego wagę i kierunek walki klas.

Znajdując się w sercu rewolucji wział w niej czynny udział. Wypędzając kontrrewolucjonistów z Petersburga, z bronią w ręku obalając skompromitowany burżuazyjny rząd Kiereńskiego pokazał, że najwyższą wartością komunisty, bolszewika, jest internacjonalizm. Nie było to hasło puste, jak życzyliby sobie niektórzy, a doniosłe uznanie okrzyku każdego uczciwego rewolucjonisty – proletariusze wszystkich krajów łączcie się! W tym własnie duchu działał on dalej, pracując nad tłumaczeniami dekretów i rezolucji sowietów na język angielski, pomagając w tworzeniu propagandy antywojennej czy kolportowaniu ulotek dla niemieckich żołnierzy. W przekonaniu Reeda to czego uświadczył w Rosji było jedynie zalążkiem, pierwotnym testem, który potwierdził nadejście okresu rewolucyjnego, gdzie Stany Zjednoczone miały podzielić los Caratu.

By uczynić tę wizję prawdziwą powrócił na krótko do USA, gdzie wielokrotnie aresztowany, sądzony i skazywany działał bez zwłoki. Zawiedziony reformizmem, którego przegnite owoce widział na frontach I Wojny Światowej, wyłamał najbardziej rewolucyjne kadry z Socjalistycznej Partii Ameryki by utworzyć Komunistyczną Partię Pracy. Wydawszy jedną z najlepszych, jeżeli nie najlepszą książkę opisującą Rewolucjię Bolszewicką – „Dziesięć dni, które wstrząsnęły światem” – wrócił do Bolszewickiej Rosji, gdzie działał już w strukturach utworzonej przez bolszewików międzynarodówki, Kominternie, którego Drugi Kongres (19.07-07.06.1920) był areną walki z syndykalistycznym odchyleniem, które objawiało się między innymi w niezrozumieniu miejsca i roli partii w ruchu rewolucyjnym.

Życie jego niestety przedwcześnie zakończyła choroba, której nabawił się w związku z wymuszonym wyjazdem na Kongres Narodów Wschodu odbywający się w kaukaskim mieście Baku, które większość z nas zna z powieści Żeromskiego. Poniżej przedstawiamy jeden z tekstów Reeda, gdzie opisuje z własnego doświadczenia rolę i funkcjonowanie rad robotniczych.


Sowiety w akcji

Spośród licznego chóru obelg i przeinaczeń kierowanych przez kapitalistyczną prasę przeciwko rosyjskim radom da się słyszeć przenikliwy głos. Słychać w nim swego rodzaju panikę. Woła on: „W Rosji nie ma rządu! Nie ma organizacji wśród rosyjskich robotników! To się nie uda! To się nie uda!”

W tych oszczerstwach kryje się pewna metoda.

Jak wiedzą wszyscy prawdziwi socjaliści oraz jak zaświadczyć możemy i my, którzy byliśmy świadkami rewolucji rosyjskiej — istnieje dziś w Moskwie oraz we wszystkich miastach i miasteczkach na ziemi rosyjskiej niezwykle złożona struktura polityczna, popierana przez ogromną większość ludu. Funkcjonuje ona równie dobrze, jak funkcjonował kiedykolwiek każdy nowo powstały rząd ludowy. Robotnicy Rosji stworzyli, kierując się swoimi potrzebami i wymogami życia, organizację gospodarczą, która przekształca się obecnie w realną demokrację przemysłową.

Państwo radzieckie opiera się na sowietach — czy radach — robotniczych i sowietach chłopskich. Sowiety — instytucje tak charakterystyczne dla rewolucji rosyjskich — powstały w 1905 roku, kiedy to podczas pierwszego strajku generalnego robotników fabryki i organizacje pracownicze w Piotrogrodzie wysłały delegatów do Komitetu Centralnego. Ten Komitet Strajkowy nazwano Radą Delegatów Robotniczych (RDR). Zwołała ona drugi strajk generalny jesienią 1905 roku, rozesłała działaczy odpowiedzialnych za mobilizację robotników na całą Rosję i przez krótki czas była uznawana przez rząd carski za upoważnionego rzecznika rewolucyjnej rosyjskiej klasy robotniczej.

Po klęsce rewolucji 1905 roku członkowie RDR-u albo uciekli, albo zostali zesłani na Syberię. Ten rodzaj związku okazał się jednak jako organ polityczny tak zadziwiająco skuteczny, że wszystkie partie rewolucyjne uwzględniły Radę Delegatów Robotniczych w swoich planach dotyczących kolejnego powstania.

W marcu 1917 roku Rosja wyglądała już niczym wzburzone morze, wobec czego car abdykował. Wielki książę Michał Aleksandrowicz odmówił objęcia tronu, a niechętna Duma została zmuszona do przejęcia sterów rządów. Rada Delegatów Robotniczych zrodziła się wtedy w swej ostatecznej formie. W ciągu kilku dni została ona powiększona o delegatów armii i nazwano ją Radą Delegatów Robotniczych i Żołnierskich. Z wyjątkiem Kiereńskiego Komitet Dumy składał się jedynie z burżuazji i nie miał żadnego związku z masami rewolucyjnymi. Trzeba było walczyć, przywrócić porządek, chronić front. Członkowie Dumy nie mieli możliwości wykonania tych obowiązków; byli oni zmuszeni zwrócić się do przedstawicieli robotników i żołnierzy – innymi słowy, do Rady. Rada przejęła kierownictwo nad pracą rewolucji, koordynacją działań ludu i utrzymaniem porządku. Ponadto podjęła się ona zadania zabezpieczenia rewolucji przed zdradą ze strony burżuazji.

Od momentu, gdy Duma została zmuszona do zwrócenia się do Rady, w Rosji istniały dwa rządy. Walczyły one o władzę aż do listopada 1917 r., kiedy to rady, pod kontrolą bolszewików, obaliły rząd koalicyjny.

Jak już wspomniałem, istniały zarówno rady delegatów robotniczych, jak i żołnierskich. Nieco później powstały Rady Delegatów Chłopskich.

W większości miast rady robotnicze i żołnierskie spotykały się razem; wspólnie organizowały również Wszechrosyjski Zjazd Rad. Rady chłopskie były jednak trzymane na uboczu przez sprawujące władzę siły reakcyjne i nie połączyły się z robotnikami i żołnierzami aż do rewolucji listopadowej i ustanowienia rządu radzieckiego.

RADA opiera się bezpośrednio na robotnikach w fabrykach i chłopach na polach. Początkowo delegatów do rad robotniczych, żołnierskich i chłopskich wybierano zgodnie z zasadami, które różniły się w zależności od potrzeb i liczby ludności poszczególnych miejscowości. W niektórych wioskach chłopi wybierali jednego delegata na każde pięćdziesiąt osób uprawnionych do głosowania. Żołnierzom w garnizonach przyznawano określoną liczbę delegatów na każdy pułk, niezależnie od jego liczebności; armia w terenie miała jednak inną metodę wyboru swoich rad. Jeśli chodzi o robotników w wielkich miastach, szybko przekonali się oni, że ich rady stają się nieefektywne, o ile liczba delegatów nie zostanie ograniczona do jednego na pięćset osób. Podobnie pierwsze dwa Wszechrosyjskie Zjazdy Rad opierały się z grubsza na zasadzie jednego delegata na dwadzieścia pięć tysięcy wyborców, ale w rzeczywistości delegaci reprezentowali okręgi wyborcze o różnej wielkości.

Do lutego 1918 roku każdy mógł głosować na delegatów do rad. Nawet gdyby burżuazja zorganizowała się i zażądała reprezentacji w radach, otrzymałaby ją. W okresie władzy rządu tymczasowego w Radzie Piotrogrodzkiej zasiadał przedstawiciel burżuazji – delegat Związku Związków, w skład którego wchodzili lekarze, prawnicy, nauczyciele itp.

W marcu ubiegłego roku szczegółowo opracowano i powszechnie wprowadzono w życie konstytucję państwa rad. Ograniczyła ona prawo wyborcze do: obywateli Rosyjskiej Federacyjnej Socjalistycznej Republiki Radzieckiej obu płci, którzy do dnia wyborów ukończyli osiemnaście lat; wszystkich, którzy zdobyli środki do życia poprzez pracę produktywną i pożyteczną dla społeczeństwa oraz którzy są członkami związków zawodowych. Z prawa do głosowania wykluczono: pracodawców zatrudniających pracowników w celu osiągnięcia zysku; osoby utrzymujące się z niezarobionych dochodów; kupców i agentów prywatnego biznesu; pracodawców wspólnot religijnych; byłych członków policji i żandarmerii; członków dawnej dynastii panującej; niedorozwiniętych umysłowo1; głuchoniemych; oraz osoby ukarane za samolubne i niehonorowe wykroczenia.

Jeśli chodzi o chłopów, na każde sto osób we wsi wybiera się jednego przedstawiciela do rady gminy (wołostu). Rady te wysyłają delegatów do rad powiatowych (ujezdowych), które z kolei wysyłają delegatów do rady obwodu (oblastu)2, do której wybierani są również delegaci z rad robotniczych w miastach.

Petrogradzka Rada Delegatów Robotniczych i Żołnierskich działałająca w czasie, gdy przebywałem w Rosji, słyży za przykład tego, jak funkcjonują miejskie jednostki władzy w państwie socjalistycznym. Składała się ona z około 1200 delegatów i w normalnych okolicznościach co dwa tygodnie odbywało się posiedzenie plenarne tejże. W międzyczasie obierała ona Centralny Komitet Wykonawczy składający się ze 110 członków, na zasadzie proporcjonalności partyjnej. Do tegoż dołączali na zaproszenie delegaci z komitetów centralnych wszystkich partii politycznych, z komitetów centralnych związków zawodowych, komitetów zakładowych oraz innych organizacji demokratycznych.

Oprócz dużej rady miejskiej istniały również rady rajonowe3. Składały się one z delegatów wybranych z każdego rajonu do Rady Miejskiej i zarządzały swoją częścią miasta. W niektórych rajonach nie było oczywiście fabryk, więc te nie miały reprezentacji ani w Radzie Miejskiej, ani we własnych radach rajonowych.

System radziecki jest jednak niezwykle elastyczny i jeśli kucharze i kelnerzy, zamiatacze ulic, pracownicy obsługi podwórek lub taksówkarze z danej dzielnicy zorganizowali się i zażądali reprezentacji, przyznawano im delegatów.

Wybory delegatów opierają się na systemie proporcjonalnym, co oznacza, że partie polityczne są reprezentowane proporcjonalnie do liczby swoich wyborców w danym mieście. Głosuje się na partie polityczne i programy – a nie na kandydatów. Kandydatów wyznaczają komitety centralne partii politycznych, które mogą ich zastąpić innymi członkami partii. Ponadto delegaci nie są wybierani na konkretną kadencję, lecz mogą zostać odwołani w dowolnym momencie.

Nigdy nie wymyślono organu politycznego bardziej wrażliwego i reagującego na wolę ludu. Było to konieczne, ponieważ w czasach rewolucji wola ludu zmienia się niezwykle szybko. Na przykład w pierwszym tygodniu grudnia 1917 roku odbywały się parady i demonstracje na rzecz Zgromadzenia Ustawodawczego – czyli przeciwko władzy radzieckiej. Podczas jednej z tych parad nieodpowiedzialni członkowie Czerwonej Gwardii otworzyli ogień, w wyniku czego kilka osób zginęło. Reakcja na tę bezmyślną przemoc była natychmiastowa. W ciągu dwunastu godzin skład Rady Piotrogrodzkiej uległ zmianie. Wycofano ponad tuzin deputowanych bolszewickich i zastąpiono ich mienszewikami. Minęły trzy tygodnie, zanim nastroje społeczne uspokoiły się – zanim mienszewików wycofano jednego po drugim, a bolszewików ponownie obrano.

CO NAJMNIEJ dwa razy w roku wybierani są delegaci z całej Rosji na Wszechrosyjski Zjazd Rad. Teoretycznie delegaci ci są wybierani w bezpośrednich wyborach powszechnych: z prowincji – jeden na każde sto dwadzieścia pięć tysięcy wyborców, z miast – jeden na każde dwadzieścia pięć tysięcy; w praktyce jednak są oni zazwyczaj wybierani przez rady prowincjonalne i miejskie. Nadzwyczajną sesję Zjazdu można zwołać w dowolnym momencie z inicjatywy Wszechrosyjskiego Centralnego Komitetu Wykonawczego lub na żądanie rad reprezentujących jedną trzecią ludności robotniczej Rosji.

Organ ten, składający się z około dwóch tysięcy delegatów, zbiera się w stolicy w formie wielkiej rady i ustala podstawowe kierunki polityki krajowej. Wybiera on Centralny Komitet Wykonawczy, podobny do Komitetu Centralnego Rady Piotrogrodzkiej, który zaprasza delegatów z komitetów centralnych wszystkich organizacji demokratycznych.

Taki rozszerzony Wszechrosyjski Centralny Komitet Wykonawczy stanowi parlament Rosyjskiej Republiki. Składa się z około trzystu pięćdziesięciu osób. W okresie między Wszechrosyjskimi Zjazdami Rad jest on najwyższą władzą; nie może działać poza ramami wyznaczonymi przez ostatni Zjazd i ponosi ścisłą odpowiedzialność za wszystkie swoje działania przed następnym Zjazdem. Na przykład Centralny Komitet Wykonawczy może nakazać – i tak uczynił – podpisanie traktatu pokojowego z Niemcami, ale nie mógł uczynić tego traktatu wiążącym dla Rosji. Tylko Wszechrosyjski Zjazd Rad ma uprawnienia do ratyfikacji traktatu.

Centralny Komitet Wykonawczy wybiera spośród swoich członków jedenastu komisarzy, którzy pełnią funkcję przewodniczących komisji odpowiedzialnych za różne gałęzie władzy, zastępując ministrów. Komisarzy tych można odwołać w dowolnym momencie. Są oni ściśle odpowiedzialni przed Centralnym Komitetem Wykonawczym. Komisarze wybierają przewodniczącego. Od momentu utworzenia rządu radzieckiego funkcję tę – czyli stanowisko premiera – pełnił Nikołaj Lenin. Gdyby jego przywództwo okazało się niezadowalające, Lenin mógłby zostać odwołany w każdej chwili przez delegację mas ludu rosyjskiego lub za kilka tygodni bezpośrednio przez sam naród rosyjski.

Główną funkcją rad jest obrona i umacnianie rewolucji. Wyrażają one wolę polityczną mas nie tylko na Wszechrosyjskich Zjazdach Rad, w imieniu całego kraju, ale także w swoich lokalnych społecznościach, gdzie ich władza jest praktycznie nieograniczona. Taka decentralizacja istnieje, ponieważ to lokalne rady tworzą rząd centralny, a nie rząd centralny tworzy lokalne rady. Pomimo lokalnej autonomii dekrety Centralnego Komitetu Wykonawczego oraz rozkazy komisarzy obowiązują jednak w całym kraju, ponieważ w Republice Rad nie ma żadnych partykularnych ani prywatnych interesów, którym należałoby służyć, a sprawa rewolucji jest wszędzie taka sama.

Niedoinformowani obserwatorzy, głównie z inteligencji klasy średniej, lubią podkreślać swoje poparcie dla rad, lecz sprzeciw wobec bolszewików. To absurd. Rady są wprawdzie najdoskonalszymi organami reprezentacji klasy robotniczej, ale są też bronią dyktatury proletariatu, której wszystkie partie antybolszewickie zaciekle się sprzeciwiają. Miarą poparcia ludu dla polityki dyktatury proletariackiej jest zatem nie tylko liczba członków partii bolszewickiej – lub, jak się ją obecnie nazywa, partii komunistycznej – ale także rozwój i aktywność lokalnych rad w całej Rosji.

Najbardziej uderzającym tego przykładem są chłopi, którzy nie przejęli przywództwa w rewolucji, a ich prymitywnym i niemal wyłącznym zainteresowaniem w jej ramach była konfiskata wielkich majątków ziemskich. Rady Delegatów Chłopskich początkowo nie pełniły praktycznie żadnej innej funkcji poza rozwiązywaniem kwestii ziemskiej. To właśnie niepowodzenie prób rozwiązania kwestii ziemskiej pod rządami koalicyjnego rządu skierowało uwagę ogromnej rzeszy chłopów na społeczne przyczyny tej porażki. Przyczyniły się do tego również nieustanna propaganda lewego skrzydła Partii Socjalistów-Rewolucjonistów oraz bolszewików, a także powrót rewolucyjnych żołnierzy do wsi.

Tradycyjną partią chłopską są eserowcy. Ogromna, bierna masa chłopów, których jedynym interesem była ziemia i którzy nie mieli ani wytrzymałości bojowej, ani inicjatywy politycznej, początkowo odmawiała jakiegokolwiek udziału w radach. Ci jednak chłopi, którzy uczestniczyli w radach, wkrótce uświadomili sobie ideę dyktatury proletariatu. Niemal bez wyjątku wstąpili do Partii Lewicowych Socjalistów-Rewolucjonistów i stali się walczącymi zwolennikami rządu radzieckiego.

W Komisariacie Rolnictwa w Piotrogrodzie wisi mapa Rosji, usiana szpilkami z czerwonymi główkami. Każda z tych szpilek reprezentuje radę deputowanych chłopskich. Kiedy po raz pierwszy ujrzałem ją, wiszącą w starej siedzibie rad chłopskich przy ulicy Fontanka 6, czerwone punkty były rzadko rozsiane po rozległym kraju, a ich liczba nie rosła. Przez pierwsze osiem miesięcy rewolucji istniały wołosty, ujezdy, a właściwie całe prowincje, w których tylko jedno lub dwa duże miasta miały radę chłopską, a być może jeszcze kilka rozrzuconych wsi. Po rewolucji listopadowej cała Rosja stawała się zaś coraz bardziej czerwona. Wieś za wsią, powiat za powiatem, prowincja za prowincją budziły się i tworzyły własne rady chłopskie.

W czasie powstania bolszewickiego można było wybrać Zgromadzenie Ustawodawcze z większością antypowstańczą; miesiąc później byłoby to niemożliwe. W Piotrogrodzie byłem świadkiem trzech Wszechrosyjskich Zjazdów Chłopskich. Przybywali delegaci – w przeważającej większości prawicowi eserowcy. Obradowali – a sesje te zawsze były bardzo burzliwe – pod przewodnictwem konserwatystów pokroju Awksentiewa i Peszekhanowa. W ciągu kilku dni przesuwali się w lewo i znajdowali się pod dominacją pseudoradykałów, takich jak Czernow. Kilka dni później większość stawała się bardzo radykalna, a na przewodniczącą wybierano Marię Spiridonową. Wtedy konserwatywna mniejszość odłączała się i tworzyła resztkową konferencję, która w ciągu kilku dni zanikała bez śladu. Główna część wysyłała natomiast delegatów, by ci dołączyli do rad w Smolnym. Tak działo się za każdym razem.

Nigdy nie zapomnę Konferencji Chłopskiej, która odbyła się pod koniec listopada, ani tego, jak Czernow walczył o władzę i ją stracił, ani tej wspaniałej procesji siwowłosych proletariuszy ziemi, którzy maszerowali do Smolnego przez zaśnieżone ulice, śpiewając, a ich krwistoczerwone sztandary powiewały na ostrym wietrze. Była ciemna noc. Na schodach Smolnego setki robotników czekały, by powitać swoich chłopskich braci, a w mrocznym świetle te dwie masy – jedna schodząca w dół, a druga wchodząca w górę – rzuciły się ku sobie, objęły się, płakały i wiwatowały.

Sowiety mogą uchwalać dekrety wprowadzające fundamentalne zmiany gospodarcze, ale muszą je realizować same lokalne organizacje ludowe. Na przykład konfiskata i podział ziemi zostały powierzone Chłopskim Komitetom Ziemskim. Komitety te były wybierane przez chłopów zgodnie z propozycją księcia Gieorgija Lwowa, pierwszego premiera Rządu Tymczasowego. Nieuniknione było pewne rozwiązanie kwestii ziemskiej, w ramach którego wielkie majątki ziemskie miały zostać rozbite i rozdzielone między chłopów. Książę Lwow poprosił chłopów o wybranie Komitetów Ziemskich, które miały nie tylko określać ich własne potrzeby rolnicze, ale także przeprowadzać inwentaryzację i wycenę majątków ziemskich. Jednak gdy te Komitety Ziemskie próbowały podjąć działania, właściciele ziemscy doprowadzili do ich aresztowania.

Kiedy rady przejęły władzę, ich pierwszym działaniem było ogłoszenie dekretu o ziemi. Dekret ten wcale nie był projektem bolszewików, lecz programem Prawicowej (lub umiarkowanej) Partii Socjalistów-Rewolucjonistów, opracowanym na podstawie kilkuset petycji chłopskich. Zniesiono nim na zawsze prywatne prawo własności do ziemi i zasobów naturalnych w Rosji, a komitetom ziemskim powierzono zadanie podziału ziemi między chłopów do czasu ostatecznego rozstrzygnięcia tej kwestii przez Zgromadzenie Ustawodawcze. Po rozwiązaniu Zgromadzenia Ustawodawczego dekret ten nabrał mocy prawnej.

Poza tymi nielicznymi ogólnymi postulatami oraz sekcją przewidującą emigrację nadwyżki ludności z przeludnionych obszarów szczegóły dotyczące konfiskaty i podziału pozostawiono całkowicie w gestii lokalnych komitetów ziemskich. Kalagajew, pierwszy komisarz ds. rolnictwa, opracował szczegółowy zestaw zasad mających służyć chłopom jako wskazówki w ich działaniach. Jednak Lenin w przemówieniu wygłoszonym przed Centralnym Komitetem Wykonawczym przekonał rząd, by pozostawił chłopom swobodę radzenia sobie z tą sprawą w sposób rewolucyjny, ograniczając się jedynie do doradzania ubogim chłopom, by zjednoczyli się przeciwko bogatym chłopom. („Niech dziesięciu ubogich chłopów przeciwstawi się każdemu bogatemu chłopowi” – powiedział Lenin).

Oczywiście żaden chłop nie mógł być właścicielem swojej ziemi, ale mimo to mógł przejąć ziemię, która mu się należała, i traktować ją jako swoją własność prywatną. Polityka rządu, realizowana za pośrednictwem lokalnych Komitetów Ziemskich, ma jednak na celu zniechęcanie do tej tendencji. Chłopi, którzy chcą zostać prywatnymi właścicielami ziemskimi, mogą to zrobić, ale nie otrzymują pomocy od rządu. Z drugiej strony chłopi prowadzący gospodarstwa w ramach spółdzielni otrzymują kredyty, nasiona, narzędzia rolnicze oraz szkolenia z zakresu nowoczesnych technik.

Przy komitetach ziemskich działają eksperci rolniczy i leśniczy. W celu koordynowania działań lokalnych komitetów wybierany jest spośród nich organ centralny, znany jako Główny Komitet Ziemski, który ma siedzibę w stolicy i pozostaje w ścisłym kontakcie z Komisariatem Rolnictwa.

KIEDY wybuchła Rewolucja marcowa, właściciele i zarządcy wielu zakładów przemysłowych albo opuścili je, albo zostali wypędzeni przez robotników. Dotyczyło to w szczególności fabryk państwowych, gdzie robotnicy od dawna byli zdani na łaskę nieodpowiedzialnych biurokratów mianowanych przez cara.

Bez nadzorców, brygadzistów, a w wielu przypadkach także inżynierów i księgowych, robotnicy stanęli przed dylematem: albo utrzymać zakład w ruchu, albo głodować.

Wybrano komitet, w skład którego wchodził po jednym delegacie z każdego „warsztatu” lub działu; komitet ten próbował kierować fabryką. Oczywiście na początku plan ten wydawał się beznadziejny. W ten sposób można było koordynować działania poszczególnych działów, ale brak wykształcenia technicznego robotników prowadził do groteskowych rezultatów.

W końcu w jednej z fabryk odbyło się posiedzenie komitetu, podczas którego jeden z robotników wstał i powiedział: „Towarzysze, po co się martwimy? Kwestia ekspertów technicznych nie jest trudna. Pamiętajcie, że szef nie był ekspertem technicznym; szef nie znał się na inżynierii, chemii ani księgowości. Był po prostu właścicielem. Kiedy potrzebował pomocy technicznej, zatrudniał ludzi, by zajęli się tym za niego. Cóż, teraz to my jesteśmy szefami. Zatrudnijmy inżynierów, księgowych i tak dalej – niech pracują dla nas!”

W fabrykach państwowych problem był stosunkowo prosty, ponieważ rewolucja automatycznie usunęła „szefa” i tak naprawdę nigdy nie zastąpiła go nikim innym. Jednak gdy komitety zakładowe rozprzestrzeniły się na zakłady prywatne, spotkały się z zaciekłym oporem właścicieli fabryk, z których większość zawierała umowy ze związkami zawodowymi.

Również w fabrykach prywatnych komitety zakładowe były wynikiem konieczności. Po pierwszych trzech miesiącach rewolucji, podczas których organizacje klasy średniej i proletariatu współpracowały w utopijnej harmonii, kapitaliści przemysłowi zaczęli obawiać się rosnącej siły i ambicji organizacji robotniczych – podobnie jak właściciele ziemscy obawiali się Komitetu Ziemskiego, a oficerowie – komitetów żołnierskich i rad. Mniej więcej w pierwszej połowie czerwca rozpoczęła się mniej lub bardziej świadoma kampania całej burżuazji mająca na celu powstrzymanie rewolucji i rozbicie organizacji demokratycznych. Zaczynając od zakładowych komitetów robotniczych, właściciele przemysłowi planowali całkowite zlikwidowanie wszystkiego, łącznie z radami. Armię zdezorganizowano, odebrano jej zapasy, amunicję i żywność, a kluczowe pozycje zdradzono Niemcom – jak w przypadku Rygi; na wsi przekonywano chłopów do gromadzenia zapasów zboża i prowokowano ich do zamieszek, co dało kozakom pretekst do „przywrócenia porządku”; a w przemyśle – co najważniejsze – sabotowano maszyny i działanie samych fabryk, jeszcze bardziej niszczono transport oraz uszkadzano w jak największym stopniu kopalnie węgla, kopalnie metali i źródła surowców. Zrobiono wszystko, by zamknąć fabryki i zagłodzić robotników, zmuszając ich do ponownego podporządkowania się staremu reżimowi przemysłowemu.

Robotnicy zostali zmuszeni do stawienia oporu. Powstał Fabryczny Komitet Zakładowy, który przejął kontrolę. Na początku, oczywiście, rosyjscy robotnicy popełniali absurdalne błędy, o czym cały świat słyszał wielokrotnie. Żądali niemożliwych do spełnienia wynagrodzeń, próbowali prowadzić skomplikowane, naukowe procesy produkcyjne bez odpowiedniego doświadczenia; w niektórych przypadkach nawet prosili szefa, by powrócił na własnych warunkach. Jednak takie przypadki stanowiły zdecydowaną mniejszość. W większości zakładów robotnicy wykazali się wystarczającą pomysłowością, by móc prowadzić produkcję bez szefów.

Właściciele próbowali fałszować księgi i ukrywać zamówienia; Komitet Zakładowy był zmuszony znaleźć sposoby na kontrolowanie ksiąg. Właściciele próbowali ogołocić zakłady – w związku z tym komitet musiał ustalić, że nic nie może trafiać do zakładu ani go opuszczać bez zezwolenia. Kiedy fabryka miała zostać zamknięta z powodu braku paliwa, surowców lub zamówień, Komitet Zakładowy musiał wysyłać ludzi przez pół Rosji do kopalń, na Kaukaz po ropę lub na Krym po bawełnę; pracownicy musieli też wysyłać agentów, by sprzedawali produkty. W obliczu paraliżu kolei przedstawiciele komitetu musieli zawierać porozumienia ze Związkiem Kolejarzy w sprawie transportu towarów. Aby zabezpieczyć się przed łamistrajkami, komitet musiał przejąć funkcję zatrudniania i zwalniania pracowników.

W ten sposób Komitet Zakładowy stał się wytworem rosyjskiej anarchii i został zmuszony przez konieczność do nauczenia się zarządzania przemysłem, tak aby w odpowiednim momencie rosyjscy robotnicy mogli przejąć faktyczną kontrolę bez większych tarć.

Przykładem współpracy mas jest sprawa dwustu tysięcy pudów węgla, które w grudniu zabrano z bunkrów bałtyckiej floty wojennej i przekazano za pośrednictwem komitetów marynarzy, aby utrzymać działanie fabryk w Piotrogrodzie podczas niedoboru węgla.

Zakłady Obuchowa były hutą produkującą zaopatrzenie dla marynarki wojennej. Przewodniczącym komitetu w Obuchowie był Rosjanin pochodzenia amerykańskiego, Pietrowski, znany tutaj jako anarchista. Pewnego dnia brygadzista działu torpedowego poinformował Pietrowskiego, że dział ten będzie musiał zostać zamknięty z powodu niemożności pozyskania pewnych małych rurek wykorzystywanych do produkcji torped. Rurki te produkowała fabryka po drugiej stronie rzeki, a jej produkcja była z góry zarezerwowana na trzy miesiące. Zamknięcie działu torpedowego oznaczało, że czterystu mężczyzn straci pracę.

„Zdobędę te rurki” – powiedział Pietrowski. Udał się prosto do fabryki rurek, gdzie zamiast zwrócić się do kierownika, odszukał przewodniczącego lokalnego komitetu zakładowego. „Towarzyszu” – powiedział – „jeśli nie zdobędziemy rurek w ciągu dwóch dni, nasz dział torpedowy będzie musiał zostać zamknięty, a czterystu chłopaków straci pracę”.

Przewodniczący zażądał ksiąg fabrycznych i odkrył, że kilka tysięcy rur zostało zamówionych przez trzy prywatne zakłady w okolicy. Następnie wraz z Pietrowskim odwiedził te trzy zakłady i zwrócił się do przewodniczących zakładowych komitetów fabrycznych. W dwóch z nich okazało się, że rury nie były potrzebne od razu; następnego dnia rury dostarczono do Zakładów Obuchowa, a dział torpedowy nie został zamknięty.

W Nowogrodzie znajdowała się tkalnia. W momencie wybuchu rewolucji właściciel pomyślał sobie: „Zbliżają się kłopoty. Nie będziemy w stanie osiągać żadnych zysków, dopóki trwa ta rewolucja. Zamknijmy zakład, aż sytuacja się uspokoi”. Zamknął więc zakład, a wraz z personelem biurowym, chemikami, inżynierami i kierownikiem pojechał pociągiem do Piotrogrodu. Następnego ranka robotnicy otworzyli tkalnię.

Pracownicy ci byli być może nieco mniej wykształceni niż większość robotników. Nie mieli pojęcia o technicznych procesach produkcji, księgowości, zarządzaniu ani sprzedaży. Wybrali Zakładowy Komitet Robotniczy i, stwierdziwszy, że w magazynach znajduje się pewna ilość paliwa i surowców, zabrali się do produkcji tkanin bawełnianych.

Nie wiedząc, co zrobić z wyprodukowaną tkaniną bawełnianą, najpierw zabrali sobie tyle, ile potrzebowali dla swoich rodzin. Następnie, ponieważ niektóre krosna były zepsute, wysłali delegata do pobliskiego warsztatu mechanicznego, mówiąc, że w zamian za pomoc techniczną dadzą tkaninę bawełnianą. Po załatwieniu tej sprawy zawarli umowę z lokalną spółdzielnią miejską, aby dostarczać tkaninę w zamian za żywność. Posunęli się nawet tak daleko w stosowaniu zasady barteru, że wymieniali belki tkaniny na paliwo z górnikami z Charkowa, a ze Związkiem Kolejarzy – na transport.

W końcu jednak nasycili lokalny rynek tkaniną bawełnianą, a potem natrafili na potrzebę, której tkanina nie mogła zaspokoić – czynsz. Było to w czasach Rządu Tymczasowego, kiedy wciąż istnieli właściciele ziemscy. Czynsz trzeba było zapłacić pieniędzmi. Załadowali więc pociąg tkaniną i wysłali go pod nadzorem członka komitetu do Moskwy. Członek komitetu zostawił pociąg na stacji i poszedł ulicą. Dotarł do pracowni krawieckiej i zapytał, czy krawiec potrzebuje tkaniny.

„Ile?” – zapytał krawiec.

„Cały pociąg” – odpowiedział członek komitetu.

„Ile to kosztuje?

„Nie wiem. Ile zwykle płacisz za tkaninę?”

Krawiec zdobył tkaniny za bezcen, a członek komitetu, który nigdy wcześniej nie widział tak dużej sumy pieniędzy naraz, wrócił do Nowogrodu w doskonałym nastroju.

W ten sposób w całej Rosji robotnicy zdobywali niezbędną wiedzę na temat podstaw produkcji przemysłowej, a nawet dystrybucji, dzięki czemu, gdy nadeszła rewolucja listopadowa, mogli zająć swoje miejsca w mechanizmie kontroli robotniczej.

W czerwcu 1917 roku odbyło się pierwsze zgromadzenie delegatów z komitetów zakładowych. W tym czasie komitety te ledwie zaczęły się rozprzestrzeniać poza Piotrogród. Było to niezwykłe zgromadzenie, złożone z delegatów prawdziwych szeregowych członków, z których większość stanowili bolszewicy, a wielu – anarchosyndykaliści; miało ono charakter protestu przeciwko taktyce związków zawodowych. W świecie politycznym bolszewicy powtarzali, że żaden socjalista nie ma prawa uczestniczyć w rządzie koalicyjnym z burżuazją. Zgromadzenie delegatów komitetów zakładowych oficjalnie zajęło takie samo stanowisko wobec przemysłu. Innymi słowy, klasa pracodawców i robotnicy nie mają wspólnych interesów; żaden robotnik świadomy klasowo nie może być członkiem komisji arbitrażowej lub pojednawczej, chyba że w celu przekazania pracodawcom postulatów robotników. Żadnych umów między pracodawcami a robotnikami. Produkcja przemysłowa musi być całkowicie kontrolowana przez robotników.

Początkowo związki zawodowe zaciekle walczyły przeciwko zakładowym komitetom robotniczym. Jednak komitety te, które były w stanie przejąć kontrolę nad przemysłem w samym jego sercu, z łatwością rozszerzyły i umocniły swoją władzę. Wielu robotników nie dostrzegało konieczności przystąpienia do związku zawodowego; wszyscy jednak widzieli konieczność udziału w wyborach do komitetu zakładowego, który kontrolował ich bezpośrednie miejsca pracy. Z drugiej strony komitety zakładowe dostrzegały wartość związków zawodowych; żaden nowy pracownik nie był zatrudniany, jeśli nie mógł okazać legitymacji związkowej; to właśnie komitety zakładowe stosowały na poziomie lokalnym regulaminy poszczególnych związków. Obecnie związki zawodowe i zakładowe komitety fabryczne działają w doskonałej harmonii, jedne i drugie na swoim miejscu.

PRYWATNA WŁASNOŚĆ przemysłu w Rosji nie została jeszcze zniesiona. W wielu fabrykach właściciel nadal posiada tytuł własności i ma prawo do pewnego ograniczonego zysku z inwestycji, pod warunkiem że działa na rzecz sukcesu i rozszerzenia zakresu działalności przedsiębiorstwa; pozbawiono go jednak kontroli. Zakłady, których właściciele próbują zablokować pracownikom dostęp lub, stosując oszustwa lub siłę, utrudniać ich funkcjonowanie, są natychmiast konfiskowane przez pracowników. Warunki pracy, godziny pracy i wynagrodzenia we wszystkich gałęziach przemysłu, zarówno prywatnych, jak i państwowych, są jednolite.

Przyczyną utrzymywania się półkapitalizmu w państwie proletariackim jest zacofanie życia gospodarczego Rosji, otoczenie jej przez wysoce zorganizowane państwa kapitalistyczne oraz konieczność natychmiastowego uruchomienia produkcji przemysłowej w Rosji w celu przeciwdziałania presji przemysłu zagranicznego.

Organem, za pomocą którego państwo kontroluje przemysł – zarówno siłę roboczą, jak i produkcję – jest Rada Kontroli Robotniczej. Ten centralny organ, z siedzibą w stolicy, składa się z delegatów wybranych z lokalnych Rad Kontroli Robotniczej, w skład których wchodzą członkowie zakładowych komitetów robotniczych, działacze związków zawodowych oraz inżynierowie i eksperci techniczni. Sprawami każdej miejscowości zarządza centralny komitet wykonawczy, w skład którego wchodzą zwykli robotnicy, jednak większość stanowią robotnicy z innych okręgów, dzięki czemu jego decyzje są wolne od wpływu interesów partykularnych. Lokalne rady zalecają Wszechrosyjskiej Radzie konfiskatę zakładów, składają sprawozdania na temat zapotrzebowania na paliwo, surowce, transport i siłę roboczą w swoich okręgach oraz pomagają robotnikom w nauce zarządzania różnymi gałęziami przemysłu. Wszechrosyjska Rada ma uprawnienia do konfiskaty zakładów oraz do wyrównywania zasobów gospodarczych poszczególnych miejscowości.

Gdyby nie organizacje demokratyczne, które istniały już przed rewolucją, nie ma wątpliwości, że rewolucja rosyjska już dawno zostałaby doprowadzona do upadku z głodu. Zwykły komercyjny system dystrybucji został całkowicie zniszczony. Tylko spółdzielnie konsumenckie zdołały wyżywić ludność, a ich system został od tego czasu przyjęty przez samorządy, a nawet przez rząd. Przed rewolucją w rosyjskich spółdzielniach zrzeszonych było ponad dwanaście milionów członków.

Dla Rosjan jest to bardzo naturalny sposób zrzeszania się ze względu na podobieństwo do prymitywnej współpracy charakterystycznej od wieków dla rosyjskiego życia wiejskiego. W fabryce Putiłowa, gdzie zatrudnionych jest ponad 40 000 robotników, spółdzielnia zapewniła wyżywienie, zakwaterowanie, a nawet odzież dla ponad 100 000 osób – sprowadzając ubrania aż z Anglii.

O tej właśnie cesze Rosjan zapominają ludzie, którzy uważają, że Rosja nie może mieć rządu, ponieważ nie ma centralnej siły, i których wyobrażenie o Rosji to służalczy komitet w Moskwie, kierowany przez Lenina i Trockiego i utrzymywany przez najemników Czerwonej Gwardii. Prawda jest zupełnie odwrotna. Organizacje, które opisałem, istnieją niemal w każdej społeczności w Rosji. A gdyby jakakolwiek znacząca część Rosji poważnie sprzeciwiła się rządowi radzieckiemu, rady nie przetrwałyby nawet godziny.4


Przypisy:

  1. niedorozwinięty umysłowo – jest to ówczesne określenie funkcjonujące w oficjalnej terminologii lekarskiej jako neutralne kryterium diagnostyczne, obejmujące zespół wrodzonych dysfunkcji intelektualnych; obecnie odpowiadającym terminem medycznym jest zaburzenie rozwoju intelektualnego, w sektorze prawnym funkcjonujące jako niepełnosprawność intelektualna (przyp. tłum.) ↩︎
  2. oryginalnie autor przyrównuje wymienione jednostki administracji terenowej do amerykańskich township, county oraz province (przyp.tłum.) ↩︎
  3. rajon – okręg, wydzielony obszar większego miasta, autor przyrównuje do amerykańskiego ward ↩︎
  4. John Reed, Soviets in action, 1918 (tlum. własne) ↩︎

Kategorie: Historia