
Minneapolis po raz kolejny stało się epicentrum walki klasowej w Stanach Zjednoczonych. Miasto, które wywołało powstanie George’a Floyda w 2020 r., od trzech tygodni przyciąga uwagę świadomych klasowo pracowników i młodzieży w całym kraju – i obecnie nie ma oznak, aby sytuacja miała się uspokoić.
Odkąd Trump wysłał na początku miesiąca do miasta 3000 agentów ICE, wszelkie pozory stabilności i normalności w Twin Cities uległy erozji. Najpierw doszło do zabójstwa Renee Good 7 stycznia. Kolejne codzienne protesty i powszechny opór cywilów wobec ICE doprowadziły do faktycznego strajku generalnego 23 stycznia. Dzień później straż graniczna ostrzelała pielęgniarza intensywnej terapii Alexa Pretti – była to druga pozasądowa egzekucja obywatela amerykańskiego przez agentów federalnych w tym miesiącu.
Setki tysięcy zwykłych mieszkańców Minnesoty czuje, że ich miasto jest okupowane przez agentów federalnych, a ponieważ Demokraci nie oferują żadnego realnego rozwiązania, zwykli ludzie biorą sprawy w swoje ręce.
Trudno przecenić znaczenie wydarzeń, które mają miejsce w Twin Cities. Komuniści muszą dokładnie przestudiować te wydarzenia i wyciągnąć wnioski na temat tego, co oznaczają one dla trajektorii rozwoju społeczeństwa amerykańskiego i walki klasowej w drugiej połowie XXI wieku. W poprzednich artykułach opisaliśmy początkowe zabójstwo Renee Good i masowy opór, który powstał w odpowiedzi na to wydarzenie. Teraz będziemy kontynuować od miejsca, w którym skończyliśmy, czyli od przedednia „dnia działania” 23 stycznia.
Strajk generalny w Minnesocie w 2026 roku
Pierwszą rzeczą, o której należy wspomnieć, jest to, że dzień 23 stycznia 2026 r. zostanie zapamiętany jako punkt zwrotny w historii amerykańskiej walki klasowej.
W odpowiedzi na wezwanie lokalnych związków zawodowych i innych organizacji do zorganizowania „dnia akcji” w proteście przeciwko terrorowi ICE, dziesiątki tysięcy mieszkańców Minnesoty stawiło czoła temperaturze -9°F (-23°C) i wzięło udział w energicznej masowej akcji politycznej. W rezultacie doszło do faktycznego ogólnego strajku w całym mieście, narzuconego od dołu.
Było to pierwsze tego typu wydarzenie w Stanach Zjednoczonych od 80 lat, od czasu fali strajków w 1946 r., kiedy to doszło do ogólnych strajków w Oakland, Rochester i innych miastach.
Co więcej, był to zasadniczo polityczny strajk generalny. Nie była to akcja gospodarcza dotycząca wynagrodzeń i świadczeń, ale jawny akt polityczny, skierowany bezpośrednio przeciwko represyjnemu aparatowi rządu krajowego. Wywołała go obrona pracowników niesprawiedliwie prześladowanych za to, że nie posiadają określonego dokumentu, oraz protest przeciwko bezczelnemu zabijaniu obywateli amerykańskich za przestępstwo polegające na korzystaniu z przysługujących im praw konstytucyjnych. Widać w nim wyraźnie zalążek rodzącej się świadomości klasowej.
Strajk rozrósł się organicznie pomimo braku bojowego przywództwa walki klasowej, w dużej mierze dzięki samoorganizacji klasy robotniczej, która miała miejsce podczas spotkań sąsiedzkich i czatów Signal w całym Twin Cities.
Nawet Greg Bovino, arcyreakcyjny „dowódca generalny” amerykańskiej straży granicznej, był zmuszony uznać tę rzeczywistość. Jak powiedział na konferencji prasowej 20 stycznia: „To, co tutaj widzieliśmy, a co nieco różni się [od nalotów imigracyjnych w innych miastach], to organizacja niektórych grup. Grupy te są nieco lepiej zorganizowane. Mają doskonałą komunikację”. Ta „doskonała komunikacja” była w pełni widoczna w okresie poprzedzającym 23 stycznia.
Wyobraźmy sobie, co można by osiągnąć, gdyby związki zawodowe zmobilizowały swoich członków i zasoby, aby doprowadzić do całkowitego paraliżu! Jak wyjaśniliśmy przed 23 stycznia:
Przy tak krótkim czasie na przygotowania, dzień akcji 23 stycznia należy postrzegać jako początek dobrze skoordynowanej kampanii na rzecz całkowitego strajku generalnego w całym stanie Minnesota. Przedstawiciele związków zawodowych powinni zostać zaangażowani w kampanię agitacyjną, aby uświadomić pracownikom potrzebę strajku i przygotować ich do długotrwałej, bojowej walki. Całkowity strajk generalny nie tylko byłby walką przeciwko ICE, ale także obejmowałby szersze postulaty ekonomiczne dotyczące kryzysu kosztów utrzymania, co przyciągnęłoby jeszcze szersze warstwy klasy robotniczej.
Udany strajk wymaga poważnej organizacji – począwszy od komitetów akcji w każdym miejscu pracy i dzielnicy. Komitety te mogłyby wybrać delegatów z całego obszaru metropolitalnego, którzy spotkaliby się na zebraniu obejmującym całe Twin Cities. Stanowiłoby to organizacyjną podstawę prawdziwego strajku generalnego – wybranego i odpowiedzialnego organu reprezentującego pracowników całego regionu. Takie posunięcie zmieniłoby sytuację i przygotowało grunt pod udane walki w najbliższej przyszłości.

„Jak pożar”
Pod presją oddolną niektóre związki zawodowe, a także organizacje pozarządowe i kościoły wezwały do „dnia prawdy i sprawiedliwości”, aby zaprotestować przeciwko terrorowi ICE 23 stycznia. Regionalna organizacja AFL-CIO w Minneapolis ostatecznie poparła tę inicjatywę, a w ślad za nią poszła stanowa organizacja AFL-CIO.
Był to znaczący krok naprzód dla ruchu robotniczego, który RCA entuzjastycznie poparło. Jednakże, mimo że oficjalnie poparli dzień akcji, przywódcy związków zawodowych mieli niejednoznaczne stanowisko co do jego charakteru. Obawiając się naruszenia antydemokratycznych przepisów, takich jak ustawa Taft-Hartley, która zakazuje związkom zawodowym angażowania się w strajki solidarnościowe, wezwali do demonstracji, wyraźnie unikając użycia słowa „strajk”, a tym bardziej „strajk generalny”.
Jednak szeregowi aktywiści i zwykli pracownicy mieli inne pomysły. Wściekli z powodu zabójstwa Renee Good i bezwstydnej przemocy, jaką bandyci z ICE wyrządzali ich sąsiadom i współpracownikom, dziesiątki tysięcy mieszkańców Minnesoty zdecydowało, że wystarczy już tego. Entuzjazm dla strajku generalnego rozprzestrzenił się w miejscach pracy i na kampusach. Stało się to pomimo niemal całkowitej blokady informacyjnej w amerykańskiej prasie dotyczącej planowanej „blokady gospodarczej”.
Rankiem w dniu akcji stało się jasne, że nic nie jest w stanie zatrzymać tego impetu i że tego dnia w Minnesocie szykuje się coś wielkiego. The New York Times poinformował:
Wieść o piątkowym strajku i protestach rozeszła się „jak pożar” w poprzednich dniach, powiedział Jake Anderson, członek zarządu St. Paul Federation of Educators, związku reprezentującego nauczycieli i pracowników wsparcia edukacyjnego. Setki firm, głównie w Minneapolis i St. Paul, zapowiedziało zamknięcie. W piątek wydawało się, że wiele z nich dotrzymało tej obietnicy.
W dalszej części tego samego artykułu czytamy:
Dla niektórych liderów lokalnych i stanowych związków zawodowych decyzja o tym, czy zachęcać swoich członków do udziału w strajku generalnym, była trudna, ponieważ nie był on zorganizowany zgodnie ze stanowymi i federalnymi przepisami dotyczącymi strajków i nie był uznawany za oficjalny „dzień przerwy w pracy”. Jednak naciski na bojkot rozprzestrzeniły się tak szeroko, że trudno było je zignorować.
Przerwanie pracy
Ogólne wstrzymanie pracy, które nastąpiło po tym wydarzeniu, znacznie wykroczyło poza ramy normalnej masowej demonstracji. Pomysł wyszedł od związków zawodowych, ale pracownicy w całym stanie przyjęli go i uczynili swoim.
Prawie 800 małych firm zamknęło swoje drzwi na ten dzień albo z powodu prawdziwej solidarności politycznej z ruchem anty-ICE, presji ze strony pracowników, którzy chcieli wziąć udział w strajku, albo z powodu połączenia tych dwóch czynników.
Początkowo tylko kilka małych firm ogłosiło zamknięcie, ale wraz ze wzrostem presji, aby wziąć udział w akcji, dziesiątki, a następnie setki małych firm podążyły za nimi jak domino. Skutkiem tego była lawina zamknięć małych firm. „Każdy sklep, w którym kiedykolwiek byłem w Minneapolis, był zamknięty” – powiedział towarzysz z RCA, który urodził się i wychował w Twin Cities. Zamknięte zostały również takie instytucje jak Muzeum Nauki w Minnesocie, Instytut Sztuki w Minnesocie i Teatr Guthrie.
System szkół publicznych i Uniwersytet Minnesoty ogłosiły zamknięcie, rzekomo z powodu pogody. Jednak w stanie przyzwyczajonym do ekstremalnie niskich temperatur niekorzystna pogoda była jedynie wygodną wymówką, aby zachować twarz, ulegając presji dziesiątek tysięcy studentów, którzy byli wściekli i upolitycznieni przez ostatnie wydarzenia.
Najwięksi pracodawcy w Minnesocie, tacy jak Target, UnitedHealth Group, 3M i Xcel Energy, nie zamknęli swoich drzwi na ten dzień i nie było żadnych oznak poważnych przestojów w pracy w żadnej z tych firm. Jednak tysiące pracowników tego typu miejsc pracy nadal korzystało z płatnych urlopów lub zgłaszało chorobę, aby dołączyć do masowej demonstracji.
Towarzysze z RCA działający w Minneapolis–St. Paul wyjaśnili, że ogólnie rzecz biorąc, kierownictwo większych zakładów pracy nawet nie próbowało temu zapobiec, biorąc pod uwagę dynamikę i powszechny entuzjazm dla udanego dnia akcji. W efekcie pracownicy zmusili swoich pracodawców do podjęcia działań poprzez masową akcję zbiorową. I choć nie doprowadziło to do całkowitego zatrzymania kluczowych elementów lokalnej gospodarki, z pewnością spowodowało powszechne wstrzymanie pracy, co znacząco wpłynęło na aktywność gospodarczą obszaru metropolitalnego tego dnia.
Pracownicy w całym mieście instynktownie starali się wywrzeć wpływ na gospodarkę i zatrzymać „normalną działalność” w Minnesocie, mimo że związki zawodowe nie dały im żadnego poważnego wsparcia. Było to również widoczne podczas demonstracji przed lotniskiem w Minneapolis tego samego ranka, która zakończyła się aresztowaniem 100 osób przez policję. Chociaż demonstracja nie doprowadziła do całkowitego zamknięcia lotniska, była znacznie większa niż zwykłe próby aktywistów mające na celu „zamknięcie” linii transportu publicznego i wykazała zdrowy instynkt w kierunku potrzeby sparaliżowania tego kluczowego węzła gospodarczego.
Po południu, gdy trwała masowa demonstracja ponad 50 000 osób, nawet niektóre mainstreamowe burżuazyjne media zaczęły nazywać rzeczy po imieniu.
„Tysiące ludzi maszerują przez centrum Minneapolis, protestując przeciwko ICE, podczas gdy pracownicy państwowi organizują strajk generalny” – brzmiał nagłówek CBS.
„Ostre działania administracji Trumpa wobec imigrantów i nasilenie działań ICE w Twin Cities wywołały dziś duże protesty. Było to częścią strajku generalnego i strajku popieranego przez przywódców związków zawodowych i grupy wyznaniowe” – poinformował tego wieczoru PBS NewsHour. Nawet The New York Times – „gazeta referencyjna” – zaktualizowała swój artykuł, wyjaśniając, że „piątkowe protesty były częścią strajku generalnego zorganizowanego przez mieszkańców, przywódców wyznaniowych i związki zawodowe”.
Lokalny kanał informacyjny Fox 9 Minneapolis–St. Paul przedstawił swoim widzom krótką lekcję historii na temat „ostatniego” strajku generalnego w Minnesocie: Strajku Kierowców z 1934 r., podczas którego trockiści doprowadzili do dwumiesięcznego paraliżu miasta.
Amerykańskie burżuazyjne media nie są przyzwyczajone nawet do rozważania idei strajku generalnego w tym kraju. Jednak w miarę rozwoju strajku coraz więcej dziennikarzy nie potrafiło znaleźć innego sposobu, aby go opisać.

Świadomość mas
Oczywiście, jak w każdym prawdziwie masowym ruchu, wśród uczestników panowała znaczna ideologiczna heterogeniczność i niemałe zamieszanie polityczne. Jak mogłoby być inaczej? Minęły dziesiątki lat, odkąd w tym kraju ostatni raz miały miejsce dobrze kierowane strajki bojowe, a ruch robotniczy dopiero zaczyna się budzić po długim okresie uśpienia.
Wzięło w nim udział wielu zradykalizowanych młodych ludzi, ale także robotnicy i właściciele małych firm, którzy nadal mają złudzenia co do Partii Demokratycznej. Obok bardziej radykalnych postulatów pojawiły się hasła liberalne, pacyfistyczne i religijne. Jak donosi RCA z Minneapolis–St. Paul: „Oczywiście spotkaliśmy wielu radykalnych młodych ludzi i pracowników, którzy maszerowali razem z nami. Jednak nadal było wielu liberałów, którzy mieli transparenty typu „No Kings” (Nie dla królów), skupiających się na obrażaniu Trumpa i popieraniu lokalnych demokratów”.
Jak wyjaśnili towarzysze:
Nie wszyscy uczestnicy tego ruchu chcą na dobre pozbyć się ICE (i wszystkich organów egzekwujących deportacje). Znaczna część z nich chce po prostu, aby ICE tymczasowo zaprzestało jawnego łamania praw człowieka w ich stanie i ufa, że Demokraci to zrobią. Nie ma w tym nic dziwnego.
W tłumie nadal było wielu radykalnych ludzi, całkowicie otwartych na naszą perspektywę. Wydarzenia te przyciągają ludzi do życia politycznego i będą musieli oni doświadczyć jeszcze więcej zdrad ze strony demokratów, aby ich perspektywa uległa znaczącej zmianie. Naprawdę znaczące jest to, że wielu „przeciętnych liberałów” jest obecnie znacznie bardziej otwartych na współpracę z komunistami niż w przeszłości, ponieważ wielu z nich dostrzegło już zdradę demokratów.
Prawdopodobnie większość uczestników strajku generalnego niekoniecznie postrzegała siebie jako pracowników strajkujących przeciwko klasie kapitalistycznej, ale raczej jako „mieszkańców Minnesoty” zjednoczonych w walce z tym, co postrzegają jako okupację przez federalnych funkcjonariuszy imigracyjnych. Marksiści nie oczekują jednak, że klasa robotnicza z dnia na dzień osiągnie krystaliczną jasność klasową. Jak wyjaśnił Lenin: „Kto oczekuje „czystej” rewolucji społecznej, ten nigdy jej nie doczeka. Taka osoba tylko pozornie popiera rewolucję, nie rozumiejąc, czym ona jest”.
Prawdziwy ruch klasy robotniczej zawiera wszelkiego rodzaju niejasności i sprzeczności, które marksiści starają się z czasem rozwiązać poprzez aktywny udział i cierpliwe wyjaśnienia.Nie można jednak zaprzeczyć, że apetyt rośnie w miarę jedzenia. Istotną cechą strajku generalnego było to, że dziesiątki tysięcy pracowników zdecydowały się wykorzystać swoją siłę nad gospodarką, próbując wyprzeć federalnych funkcjonariuszy organów ścigania ze swojego miasta. Instynktowne klasowe przekonanie, że „musimy wziąć sprawy w swoje ręce”, znalazło najbardziej zaawansowany wyraz, jaki widzieliśmy w najnowszej historii walki klasowej w Stanach Zjednoczonych. Innymi słowy, masy pracujące zaczynają zdawać sobie sprawę, że mogą zmienić bieg wydarzeń, wykorzystując swoją zdolność do paraliżowania gospodarki.
Morderstwo Alexa Prettiego
Po wydarzeniach 23 stycznia morale było niezwykle wysokie. Jednak w sobotę rano nastroje ponownie uległy gwałtownej zmianie. Mieszkańcy Minnesoty mieli zaledwie kilka godzin, aby świętować udany dzień akcji, zanim w mediach społecznościowych i lokalnych czatach Signal pojawiła się wiadomość o kolejnej strzelaninie ICE. ICE popełniło kolejne skandaliczne pozasądowe morderstwo.
37-letni Alex Pretti, zrzeszony w związku zawodowym pielęgniarz oddziału intensywnej terapii w szpitalu dla weteranów, został zabity za to, że użył swojego telefonu do sfilmowania agentów ICE w dzielnicy Whittier w Minneapolis. Jego ostatnie słowa brzmiały: „Wszystko w porządku?”, gdy próbował pomóc kobiecie, która została potraktowana gazem pieprzowym przez ICE, chwilę przed tym, jak został powalony na ziemię, przytrzymany siłą i pobity przez grupę sześciu funkcjonariuszy, a następnie dziesięciokrotnie postrzelony.
Gdy wiadomość się rozeszła, mieszkańcy Minnesoty spontanicznie opuścili swoje domy i tłumnie zgromadzili się na zewnątrz. Departament Bezpieczeństwa Krajowego bezczelnie okłamał opinię publiczną, twierdząc przed przeprowadzeniem jakiegokolwiek śledztwa i wbrew wszelkim dowodom, że Alex Pretti był „krajowym terrorystą” zamierzającym dokonać masakry funkcjonariuszy organów ścigania. Tymczasem każdy nowy kąt ujęcia wideo i każdy nowy szczegół, który pojawiał się na temat ofiary, tylko dodawał oliwy do ognia.
Gubernator Tim Walz zmobilizował Gwardię Narodową w oczekiwaniu na masowe protesty i zamieszki. Niektórzy mieli nadzieję, że planuje on rozproszyć ICE za pomocą tych sił, ale było to wyraźnie tylko posunięcie mające na celu ustanowienie „porządku” w imieniu klasy rządzącej w Minnesocie.
Początkowo na miejscu zabójstwa zaplanowano czuwanie, które miało rozpocząć się o godz. 13:00. Jednak w ciągu kilku godzin po strzelaninie Whittier stało się swego rodzaju strefą wojny. Ludzie ustawili prowizoryczne barykady, a między protestującymi, policją i ICE doszło do starć. Użyto tak dużej ilości gazu łzawiącego, że MCAD, uczelnia oddalona o cztery przecznice, musiała ewakuować niektóre akademiki z powodu przedostawania się gazu przez okna i otwory wentylacyjne, a pierwotne czuwanie zostało odwołane.
W tym samym czasie na Twitterze zaczęłyzdobywać popularność wezwania do ogólnokrajowego strajku generalnego. Kiedy 50501 zapytało swoich obserwujących na Instagramie, jak postępować po zabójstwie Alexa Prettiego, najpopularniejsza odpowiedź odzwierciedlała nastroje: „Ogólnokrajowy strajk generalny i to ponownie, póki żelazo jest gorące”.
Entuzjazm dla rozszerzonego strajku generalnego spotkał się z równie dobrym przyjęciem w terenie, gdzie w Minneapolis–St. Paul wybuchły spontaniczne protesty.
Innym zaskakującym przykładem nastrojów panujących na miejscu – nieco przypominającym słynną scenę z placu Tiananmen w 1989 r. – było zatrzymanie i otoczenie przez tłum nieustraszonych protestujących pojazdu opancerzonego Gwardii Narodowej.
Bojowy nastrój podczas spontanicznego czuwania
Ponieważ „oficjalne” czuwanie zostało odwołane, powstało kilka spontanicznych grupowych czatów w celu zaplanowania czuwania, a zwykli obywatele podjęli się zorganizowania czuwania w parkach w różnych częściach miasta.
Jeden z towarzyszy RCA, który odegrał wiodącą rolę w organizacji czuwania dla Alexa Prettiego w swojej okolicy, przesłał bardzo wymowny raport.
Podczas ustalania planów towarzysz zapytał w lokalnym czacie grupowym: „Czy uważamy, że powinniśmy wykorzystać tę okazję, aby wspólnie przedyskutować dalsze działania? Musimy opłakiwać zmarłych, ale musimy również pomścić ich śmierć, pozbywając się ICE na dobre”.
„Ludzie entuzjastycznie zgodzili się, a następnie zapytali, kto mógłby rozpocząć i poprowadzić dyskusję” – wyjaśnił towarzysz. „Zgłosiłem swoją kandydaturę. Postanowiłem powiązać ostatnie zabójstwa z Krwawym Piątkiem z 1934 roku i ogólnym strajkiem, który nastąpił po nim”.
Zgodnie z sugestią towarzysza grupa zwróciła się o pomoc do sąsiadów i osób z czatu grupowego, tworząc sześcioosobowy zespół, który zaczął rozklejać setki ulotek w całej okolicy, pukać do drzwi i wzywać wszystkich do rozpowszechniania informacji. Inni ludzie udostępniali ulotkę za pośrednictwem czatów Signal, Instagrama i Yik Yak.
300 osób zebrało się na czuwaniu, które rozpoczęło się od przemowy pogrzebowej poświęconej Alexowi Pretti i rozdania gwizdków, a następnie nasz towarzysz przedstawił dalszy plan działania i wnioski płynące ze Strajku Kierowców z 1934 roku. „Kilka minut po rozpoczęciu mojej przemowy jeden z uczestników zaczął mi przerywać, mówiąc, że „to tylko stare sprawy, które nie mają znaczenia w dzisiejszej sytuacji” – relacjonował towarzysz. „Kilka innych starszych osób przyłączyło się do tych narzekań, ale spotkało się z głośną reakcją co najmniej tuzina innych osób, które krzyczały, że „historia się powtarza” i że „musimy uczyć się z historii”.
Po rozpoczęciu dyskusji przez towarzysza, głos zabrali wszyscy uczestnicy, którzy chcieli się wypowiedzieć. Jak relacjonują towarzysze:
Jeden z pracowników wyjaśnił, że dorastał, ufając policji, państwu i politykom. Kontynuował, wyjaśniając, że każda z tych instytucji udowodniła, że jest przeciwna ludziom. Zakończył stwierdzeniem, że jedynymi osobami, którym możemy ufać, jesteśmy my sami. Wypowiedź ta spotkała się z entuzjastycznym przyjęciem.
Podsumowując nastroje panujące podczas czuwania, towarzysz wyjaśnił: „Ludzie postrzegali ICE jako faszystowskie lub dyktatorskie zagrożenie, które musimy bezwzględnie zniszczyć za pomocą masowego ruchu i strajku generalnego. Wiele osób aktywnie pozbywało się swoich obaw i po raz pierwszy chciało włączyć się do masowego ruchu”.

Molekularny proces rewolucji
To czuwanie jest tylko jednym z wielu przykładów nastroju panującego obecnie w Minnesocie, które charakteryzuje się upolitycznieniem wszystkich warstw społeczeństwa, w których wszędzie toczą się dyskusje polityczne.
W „normalnych” czasach tylko niewielka część klasy robotniczej aktywnie interesuje się polityką, podczas gdy masy w dużej mierze pozostawiają zarządzanie społeczeństwem profesjonalnym politykom i innym przedstawicielom klasy rządzącej. Jednak pod wpływem wielkich wydarzeń znacznie większa część społeczeństwa jest zmuszona zainteresować się życiem politycznym. Znajduje to odzwierciedlenie w anegdotycznej relacji przesłanej w niedzielę wieczorem przez innego towarzysza z Minnesoty:
Po długim dniu dyskusji politycznych z nowymi rekrutami postanowiłem zafundować sobie posiłek w lokalnej restauracji, około mili od miejsca, w którym zamordowano Alexa Prettiego.
Kiedy zapłaciłem rachunek, zapytałem kelnerkę, czy mają plan na wypadek pojawienia się ICE, a ona odpowiedziała: „Tak!”. Opisała protokół opracowany przez pracowników i kierownika, a także środki bezpieczeństwa, które podejmują zapobiegawczo.
Zapytałem ją, czy skoordynowała już działania z pracownikami sąsiednich firm, a ona szeroko otworzyła oczy. Powiedziała, że to świetny pomysł i zaczęła głośno zastanawiać się nad stworzeniem kanałów komunikacji między wszystkimi lokalnymi placówkami, aby pracownicy mogli się zmobilizować w przypadku pojawienia się ICE!
Omówiliśmy sprzeczne interesy pracowników i właścicieli firm w kwestii bezpieczeństwa w miejscu pracy oraz sposoby, w jakie ruch ten mógłby się nasilić dzięki demokratycznemu przywództwu w całym mieście, a nawet połączyć się z innymi miastami! Z radością wzięła nasze ulotki dla siebie i swoich współpracowników.
Ten sam nastrój uchwycił również Robert F. Worth w artykule opublikowanym 25 stycznia w The Atlantic, który zasługuje na obszerne cytowanie:
Za przemocą w Minneapolis – uchwyconą na tak wielu mrożących krew w żyłach zdjęciach w ostatnich tygodniach – kryje się inna rzeczywistość: skrupulatna miejska choreografia protestów obywatelskich. Ślady tego można było dostrzec w identycznych gwizdkach używanych przez protestujących, w ich okrzykach, taktyce, sposobie, w jaki śledzili agentów ICE, ale nigdy nie blokowali im zatrzymywania ludzi. W ciągu ostatniego roku tysiące mieszkańców Minnesoty zostało przeszkolonych jako obserwatorzy prawni i wzięło udział w długich ćwiczeniach z odgrywaniem ról, podczas których ćwiczyli sceny dokładnie takie, jak ta, której byłem świadkiem. Patrolowali dzielnice dzień i noc pieszo i pozostawali w kontakcie za pomocą szyfrowanych aplikacji, takich jak Signal, w sieciach, które powstały po zabójstwie George’a Floyda w 2020 roku.
Wielokrotnie słyszałem, jak ludzie mówili, że nie są protestującymi, ale obrońcami – swoich społeczności, swoich wartości, Konstytucji. Wiceprezydent Vance potępił protesty jako „wywołany chaos” spowodowany przez skrajnie lewicowych aktywistów współpracujących z lokalnymi władzami. Jednak rzeczywistość jest zarówno dziwniejsza, jak i bardziej interesująca. Ruch stał się znacznie większy niż grupa aktywistów pokazywana w telewizyjnych wiadomościach, zwłaszcza od czasu zabójstwa Renee Good 7 stycznia. Brakuje mu też centralnego kierownictwa, jakie wydaje się wyobrażać sobie Vance i inni urzędnicy administracji.
Czasami Minneapolis przypominało mi to, co widziałem podczas arabskiej wiosny w 2011 roku, kiedy to seria starć ulicznych między protestującymi a policją szybko przerodziła się w znacznie większą walkę z autokracją. Podobnie jak na placu Tahrir w Kairze, w Minneapolis doszło do wielopoziomowego powstania obywatelskiego, w którym awangarda protestujących zyskała siłę, a wielu innych, którzy nie podzielają postępowych przekonań, przyłączyło się do nich, jeśli nie osobiście, to przynajmniej w duchu. Usłyszałem te same głosy oburzenia od rodziców, duchownych, nauczycieli i starszych mieszkańców zamożnych przedmieść. Niektóre spory, które jeszcze kilka tygodni temu dzieliły przywódców miasta Minneapolis, dotyczące policji, Strefy Gazy lub budżetu, zniknęły, gdy ludzie zjednoczyli się, aby sprzeciwić się ICE.
Jak wyjaśnia w dalszej części artykułu:
Uczestnicy, z którymi rozmawiałem, nie wydawali się typowymi protestującymi. Jeden z nich, nauczyciel nauki jazdy, który poprosił mnie, abym przedstawiał go tylko jako Dave’a, powiedział mi: „W ogóle nie lubię konfrontacji i to kolejny powód, dla którego dziwne jest, że poszedłem na szkolenie”. Jednak w świetle tego, co dzieje się wokół niego, uznał, że potrzebuje tego, co mają do zaoferowania trenerzy. Jego 14-letnia córka, która uczestniczyła w szkoleniu razem z nim, powiedziała mi: „To było trochę przytłaczające. Ale nie sądzę, żeby to było zbyt wiele, ponieważ oni po prostu są realistami”.
Organizacje non-profit, które prowadzą te szkolenia, nie organizują ani nie kierują protestami przeciwko ICE odbywającymi się w Twin Cities. Nikt tego nie robi. Jest to ruch bez przywódców – podobny do protestów Arabskiej Wiosny – który powstał w sposób spontaniczny i hiperlokalny. Osoby śledzące konwoje ICE (nazywają siebie „dojeżdżającymi”, co jest częściowo żartem, a częściowo próbą uniknięcia inwigilacji rządowej) zorganizowały się na poziomie dzielnic, korzystając z grup Signal. Mężczyzna, który zawiózł mnie na miejsce nalotu ICE, którego byłem świadkiem – prawnik, aktywista i osoba znana w mediach społecznościowych o imieniu Will Stancil – miał telefon komórkowy zamocowany nad przednią szybą swojego samochodu i mogłem słyszeć, jak ludzie śledzili lokalizację konwoju ICE, gdy przejeżdżał przez ich dzielnice, na czacie audio Signal. To było jak przebywanie w radiowozie policyjnym, który otrzymuje aktualizacje przez radio od dyspozytora.
Nie trzeba być narażonym na gaz łzawiący, aby zaobserwować tę samoorganizację; jest ona widoczna dla każdego, kto spaceruje po Minneapolis. Pewnego mroźnego poranka podszedłem do mężczyzny stojącego po drugiej stronie ulicy od szkoły podstawowej, z niebieskim gwizdkiem na szyi. Powiedział mi, że nazywa się Daniel (poprosił, aby nie ujawniać jego tożsamości, ponieważ jego żona jest imigrantką) i że każdego ranka przez godzinę stoi na straży, aby upewnić się, że dzieci bezpiecznie dotrą do szkoły. Inni lokalni wolontariusze regularnie przychodzą, aby przynieść mu kawę i wypieki lub wymienić się wiadomościami. Takie straże społeczne odbywają się przed szkołami w całym Twin Cities, przed restauracjami i przedszkolami, przed każdym miejscem, w którym przebywają imigranci lub osoby, które mogą być za nich pomylone.
„To coś w rodzaju niezorganizowanej organizacji” – powiedział Daniel, kiedy zapytałem, jak działa monitorowanie szkół. „George Floyd połączył wszystkich”.
Lokalne sieci, które powstały po zabójstwie Floyda, nie zajmowały się wyłącznie walką z rasizmem. Podczas tych gorączkowych tygodni w maju i czerwcu 2020 r. na ulicach pojawili się różnego rodzaju szabrownicy i prowokatorzy, a gniew skierowany przeciwko policji był tak wielki, że wycofała się ona z niektórych części miasta. Wiele dzielnic zaczęło organizować lokalne patrole po to, aby się bronić.
Zdolność do samoorganizacji, szybkie zmiany świadomości, ujawniający się instynkt klasowy i ogromny potencjał do dalszej eskalacji ruchu są absolutnie oczywiste. Setki tysięcy zwykłych mieszkańców Minnesoty szukają drogi naprzód, zdeterminowani, by wyprzeć ICE ze swojego stanu. Istnieje jednak również poważna wada: brak jasno określonego przywództwa politycznego ruchu. Obecnie potrzebna jest poważna mobilizacja do ogólnokrajowego strajku generalnego, aby powstrzymać ICE. Jednak bez rewolucyjnego przywództwa zakorzenionego w każdej dzielnicy Twin Cities i każdym innym amerykańskim obszarze metropolitalnym nie ma obecnie organizacji zdolnej do przejęcia niezbędnej inicjatywy.
Jak dawno temu wyjaśnił Lenin: „W czasach wybuchów i eksplozji jest już za późno na tworzenie organizacji; Partia musi być gotowa do podjęcia działań w każdej chwili”. Towarzysze z RCA w Minnesocie robią wszystko, co w ich mocy, aby przedstawić nasze idee, ale nie mamy jeszcze sił, aby uzyskać masowy oddźwięk. Dlatego musimy wykorzystać tę okazję, aby pilnie budować siły rewolucyjnego komunizmu, przygotowując się na jeszcze bardziej doniosłe wydarzenia w niedalekiej przyszłości.
Historia w trakcie tworzenia
To znamienne, że w momencie, gdy w Twin Cities narastało napięcie przed strajkiem generalnym, przedstawiciele światowych klas rządzących zbierali się w Davos, uznając koniec powojennego porządku świata.
Trwająca 80 lat anomalia, która rozpoczęła się w 1945 r., w której zarówno napięcia międzyimperialistyczne, jak i walka klasowa uległy na pewien czas złagodzeniu, szybko się kończy.
Tak, jak ubolewa liberalna prasa, powracamy do świata otwartej konkurencji między „wielkimi mocarstwami”, w którym otwarcie uznaje się, że „siła daje prawo”. Ale powracamy również do świata otwartej, wojowniczej walki klasowej, strajków generalnych i – szybciej niż większość ludzi sądzi – rewolucyjnych przewrotów.
W obliczu narastającego gniewu wywołanego jego porażkami gospodarczymi w zeszłym miesiącu, nie wspominając już o sposobie, w jaki potraktował sprawę Epsteina, Trump najwyraźniej uznał, że szokująca taktyka ICE w Minneapolis może posłużyć jako użyteczne odwrócenie uwagi. Jednak biorąc pod uwagę równowagę sił klasowych i gniew wobec ICE, który narastał w Minnesocie i w całym kraju, igra on z ogniem, ponieważ każda kolejna prowokacja ze strony ICE grozi wybuchem społecznym w całym kraju. Nie jest więc zaskoczeniem, że w momencie pisania tego tekstu Trump wydaje się wycofywać, twierdząc, że odbył „bardzo dobrą” rozmowę z Timem Walzem w celu złagodzenia sytuacji.
Niezależnie od tego, czy ruch nasili się w najbliższych dniach, czy też na jakiś czas ucichnie, możemy śmiało stwierdzić, że nie była to tylko chwilowa moda. Historia niczego nie marnuje. Sceny z Minneapolis–St. Paul pokazują nam przyszłość każdego amerykańskiego miasta. Bez partii rewolucyjnej obecny ruch ma ograniczony zasięg, ale doświadczenie to kształtuje nowe pokolenie bojowników klasowych, co ma nieocenione znaczenie dla przyszłości. Po długim okresie uśpienia amerykańska klasa robotnicza zaczyna pokazywać swoją siłę i odkrywać na nowo tradycje walki klasowej. 23 stycznia był tylko próbą generalną, zapowiedzią znacznie większych wydarzeń, które nadejdą.