strajkdeu fb

„Bogaci chcą wojny – młodzi chcą przyszłości!” – to główne hasło ponad 50 000 uczniów, którzy 5 marca w ponad 140 niemieckich miastach strajkowali w godzinach lekcyjnych przeciwko ponownemu wprowadzeniu przez niemiecki rząd obowiązkowej służby wojskowej. W Berlinie było ich prawie 10 000, w Hamburgu 5000, a w Monachium ponad 800. Była to kontynuacją podobnego ruchu z 5 grudnia ubiegłego roku, w którym na ulice wyszło ponad 55 000 osób.

Gniew był namacalny! Był skierowany między innymi przeciwko kanclerzowi Friedrichowi Merzowi (CDU) i jego rządowi. Berlińska policja uznała za rozsądne i konieczne zakazanie obscenicznego plakatu odnoszącego się do Merza i złożenie skargi.

Jednak większość haseł była skierowana przeciwko klasie kapitalistycznej. Jeden ze studentów powiedział gazecie Ostdeutsche Allgemeine Zeitung: „Siedzimy w zniszczonych szkołach, w których brakuje nauczycieli, podczas gdy miliardy płyną do Rheinmetall i spółki”. Inny student wyjaśnił: „Za cenę jednego czołgu można opłacić ponad 100 nauczycieli przez rok”.

Przesłanie jest jasne: zbrojenia i groźba imperialistycznych wojen leżą wyłącznie w interesie bogatych, a nie naszym. Sporo studentów przyszło z czerwonymi flagami, czerwonymi gwiazdami lub sierpami i młotami na plakatach.

Wielu wyszło na ulice również w imieniu swoich młodszych braci i sióstr. 19-letni uczeń wyjaśnił: „Jestem tutaj, ponieważ nie chcę, aby mój młodszy brat miał z tym cokolwiek wspólnego. Nie lubi konfliktów i nie nadaje się do tego. Nie chcę tego”. 20-letni uczeń powiedział, że młodzi ludzie nie powinni popierać wojen „prowadzonych przez kraj, który chce nas wykorzystać jako mięso armatnie. W moim kręgu przyjaciół nasi bracia otrzymują w tym roku wezwania do służby wojskowej. Ważne jest, aby teraz wysłać jasny komunikat”.

Większość uczniów miała od 14 do 18 lat, ale była też zauważalna liczba bardzo młodych uczniów w wieku około 12, a nawet 10 lat, którzy jasno wyrazili swój sprzeciw wobec wojny przed kamerami telewizyjnymi.

Obecni byli również niektórzy rodzice i nauczyciele. Inni sympatyzujący nauczyciele celowo nie zaplanowali egzaminów w dniu strajku, aby ułatwić swoim uczniom udział w proteście. Związek Zawodowy Wychowanie i Nauka (GEW), który reprezentuje większość nauczycieli, wyraził swoje poparcie dla strajku szkolnego, przynajmniej w słowach. Udzielił swoim członkom porad, jak mogą wykorzystać sztuczki prawne („wycieczki szkolne”), aby przyłączyć się do strajku wraz ze swoimi klasami.

Próby zastraszania

Około dwie trzecie młodych ludzi odrzuca obowiązkową służbę wojskową. Aby mimo to przeforsować zbrojenia i pobór do wojska, klasa rządząca rozpoczęła zaciekłą kampanię przeciwko wszystkim, którzy stoją jej na drodze.

W Deutschlandfunk – największej niemieckiej stacji radiowej i zagorzałej orędowniczce „liberalnej demokracji” – rzecznik prasowy ruchu strajkującego studenckiego musiał odpowiedzieć na pytania, które przypominały test dla osób odmawiających służby wojskowej w szczytowym okresie zimnej wojny:

„Czy Ukraina lub państwo Izrael nadal istniałyby dzisiaj, gdyby młodzi ludzie zachowywali się tak jak wy?”, „Jak wyglądałaby dzisiaj Europa, gdyby 80 lat temu Brytyjczycy, Amerykanie i Rosjanie powiedzieli „nie” poborowi do wojska?” „Decydenci polityczni z centrystycznych partii twierdzą, że Rosja zagraża UE, a także Niemcom; przewodniczący AfD Tino Chrupalla powiedział, że Rosja nie zagraża Niemcom – komu wierzycie?”

Podtekst jest jasny: każdy, kto jest przeciwny poborowi do wojska, akceptuje zwycięstwo faszyzmu lub zagraniczną inwazję.

Niektórzy dyrektorzy szkół również robili wszystko, co w ich mocy, aby zapobiec protestom uczniów, działając w interesie rządzących. Jedna ze szkół w Kassel wprowadziła wymóg przedstawienia zaświadczenia lekarskiego przez osoby nieobecne tego dnia. Szkoły we Frankfurcie nad Menem i Halberstadt najwyraźniej zamknęły budynki od wewnątrz. W szkole w Cottbus wprowadzono kontrolę toreb w celu wyszukania ulotek i plakatów dotyczących strajku uczniów. Władze w Stralsundzie odmówiły wydania zgody na jakiekolwiek zgromadzenia w godzinach lekcyjnych. W Monachium policja zabrała uczniów z ulicy i zawiozła ich z powrotem do szkoły.

Pomimo tych wszystkich prób zastraszania, dziesiątki tysięcy młodych ludzi wyszło na ulice w całym kraju. Ruch strajków szkolnych przeciwko obowiązkowej służbie wojskowej przywołuje wspomnienia piątkowych strajków klimatycznych Fridays for Future w 2019 i 2020 roku, w których w szczytowym momencie wzięło udział 1,4 miliona osób. Nie wiadomo jeszcze, czy i jak szybko protesty będą się nasilać. Kolejny strajk szkolny planowany jest na 8 maja.

Rząd federalny rozważa wprowadzenie poboru do wojska już w 2027 r., ponieważ nie ma wystarczającej liczby ochotników, aby osiągnąć docelową liczbę żołnierzy, a 20% z nich po krótkim czasie rezygnuje ze służby wojskowej. Jeśli pobór rzeczywiście wejdzie w życie, najprawdopodobniej da to impuls do rozwoju ruchu.

Pobór do wojska dla bogatych

Rząd federalny chce ponownie wprowadzić obowiązkową służbę wojskową w ramach ogólnego programu zbrojeń i militaryzacji. W rzeczywistości nie chodzi tu o obronę narodową. Nawet jeśli Rosja wyjdzie wzmocniona z wojny na Ukrainie, nie ma ona ani siły Militarnej ani interesu w podboju Europy. Jednak rządzący podsycają tę nierealistyczną obawę, aby narzucić ludności zbrojenia i obowiązkową służbę wojskową.

W rzeczywistości bogaci nie chcą bronić terytorium Niemiec i niemieckich obywateli, ale imperialistyczne interesy Niemiec za granicą!

Podczas zimnej wojny Stany Zjednoczone zapewniały gwarancje bezpieczeństwa Niemcom i innym krajom europejskim. Dzięki wsparciu USA niemiecki imperializm przez dziesięciolecia był w stanie wywierać większy wpływ na świat, niż mógłby to zrobić samodzielnie.

Nawet dzisiaj imperializm niemiecki nadal eksploatuje gospodarczo zwłaszcza Europę Wschodnią: niemieckie firmy budują fabryki m.in. w Polsce, Czechach, na Węgrzech i Słowacji, aby produkować części dla niemieckiego przemysłu samochodowego. W ten sposób czerpią korzyści z niższych płac. Niemcy chcą również eksploatować złoża surowców, takich jak lit, w Serbii. Te imperialistyczne relacje mają kluczowe znaczenie dla konkurencyjności niemieckiego przemysłu i są niezwykle dochodowe dla niemieckich kapitalistów.

Jednak imperializm amerykański próbuje obecnie wycofać się militarnie z Europy, aby skoncentrować całą swoją energię na walce z imperializmem chińskim. Spowodowałoby to utratę znaczenia militarnego i politycznego Niemiec. Jednocześnie inne mocarstwa imperialistyczne konkurują z Niemcami o łupy w Europie Wschodniej: Rosja wychodzi silniejsza z wojny na Ukrainie i zwiększa swoje wpływy w regionie. Ważną rolę odgrywa również Chiny: chińskie inwestycje i eksport towarów do Europy Wschodniej gwałtownie wzrosły w ciągu ostatnich 15 lat.

Aby nie stracić wpływów w Europie Wschodniej i innych regionach, Niemcy obecnie intensywnie się zbroją. Zbrojenia mają na celu powstrzymanie Stanów Zjednoczonych przed całkowitym wycofaniem się z Europy. Ponadto Niemcy chcą być w stanie potwierdzić swoją dominację w Europie dzięki, jak to ujął Merz, „najsilniejszej armii konwencjonalnej w Europie”.

Przykładami są rozmieszczenie 5-tysięcznej niemieckiej brygady czołgów na Litwie oraz trwająca misja Bundeswehry w Kosowie. Dwudniowa wyprawa 13 żołnierzy Bundeswehry na Grenlandię była również próbą umocnienia pozycji niemieckiego i europejskiego imperializmu na świecie.

Jednak próba ta jest ostatecznie skazana na niepowodzenie: niemiecka gospodarka nie jest już w stanie dotrzymać kroku największym mocarstwom. UE jest podzielona na 27 państw. A niemiecki przemysł zbrojeniowy jest funkcjonalnie zależny od Stanów Zjednoczonych.

Niemiecki kapitał mimo to próbuje rozszerzyć swoje wpływy, a koszty tego ponosi klasa robotnicza. Ogromne sumy pieniędzy są wycinane z edukacji, opieki zdrowotnej i emerytur, aby przeznaczyć je na bezużyteczną broń. Od młodych ludzi oczekuje się, że będą narażać swoje życie w ramach obowiązkowej służby wojskowej – niezależnie od tego, czy tego chcą, czy nie.

Mobilizacja klasy robotniczej

Młodzi ludzie nie chcą tego akceptować. Dwie trzecie odrzuca pobór do wojska, ale ruch ten może odnieść sukces tylko wtedy, gdy klasa robotnicza przyłączy się do walki. Tylko klasa robotnicza ma niezbędną siłę społeczną ze względu na swoją pozycję w procesie produkcji.

Największą przeszkodą na tej drodze są reformistyczni przywódcy Federacji Niemieckich Związków Zawodowych (DGB) i Die Linke. To oni powinni mobilizować klasę robotniczą do walki z militaryzmem i cięciami. Jednak już dawno zrezygnowali z walki klasowej i zamiast tego szukają kompromisów z klasą rządzącą oraz starają się zapobiegać powstawaniu poważnego oporu wśród klasy robotniczej.

W kwestiach polityki zagranicznej zajmują takie samo stanowisko jak niemiecki kapitał. Poparli wojnę na Ukrainie, a także „prawo Izraela do samoobrony”. IG Metall, największy niemiecki związek zawodowy metalowców, konsultuje się z przemysłem zbrojeniowym w sprawie najlepszego sposobu ponownego uzbrojenia Niemiec.

unnamed
Walczymy przeciwko poborowi do wojska, ale jego zniesienie nie zapobiegnie imperialistycznym wojnom / Zdjęcie: Der Kommunist

GEW i Ver.di – drugi co do wielkości związek zawodowy w Niemczech – sprzeciwiają się poborowi do wojska w słowach. To dobrze. Nie podejmują jednak żadnych kroków, aby prowadzić poważną walkę przeciwko niemu, wykraczającą poza symboliczne gesty. Zamiast organizować bojowe strajki w sektorze społecznym, aby zapobiec cięciom i w ten sposób sparaliżować zbrojenia, biurokraci związkowi prowadzą te walki pracownicze do przedwczesnej porażki, zawierając kiepskie układy zbiorowe.

Na konferencji w Getyndze ruch strajku szkolnego postanowił nawiązać „współpracę” ze związkami zawodowymi. Idea ta jest słuszna! Jednak sformułowana w ten sposób nie ma większego znaczenia. Wspólne komunikaty prasowe lub demonstracje nie wystarczą.

Ruch studencki musi wysunąć postulaty, które mogą wciągnąć klasę robotniczą do walki – zaczynając od: „Książki zamiast bomb, emerytury zamiast rakiet, opieka zdrowotna zamiast czołgów!”. Musi zaapelować do wszystkich pracowników – w tym nauczycieli i rodziców – o strajk przeciwko zbrojeniom, wojnie i poborowi do wojska. Musi publicznie zażądać, aby przywódcy związków zawodowych w końcu wypełnili swój obowiązek i podjęli walkę klasową przeciwko bogatym. Związki zawodowe nie mogą współpracować z klasą rządzącą w kwestii militaryzmu, ale muszą z nią walczyć strajkami, które mogą uderzyć ją tam, gdzie boli.

Obalić bogatych!

Walczymy przeciwko poborowi do wojska, ale jego zniesienie nie zapobiegnie imperialistycznym wojnom. W ostatecznym rozrachunku „prawo do sprzeciwu sumienia” jest bezwartościowe. Widzimy to na przykładzie Ukrainy, gdzie to rzekomo fundamentalne prawo zostało zniesione na początku wojny.

Dopóki bogaci istnieją, będą prowadzić wojny w imię swoich kapitalistycznych interesów. Są gotowi poświęcić nas dla tego celu. Dlatego my, jako Rewolucyjna Partia Komunistyczna (RKP) w Niemczech, mówimy: bogaci chcą wojny? Więc ich obalmy!

Jako RKP walczymy o wywłaszczenie wielkich korporacji i banków, które czerpią zyski z wyzysku klasy robotniczej zarówno w innych krajach, jak i u nas! Walczymy o wywłaszczenie przemysłu zbrojeniowego i innych spekulantów wojennych! Zamiast tego chcemy gospodarki planowej pod kontrolą robotników, która poprawia jakość życia wszystkich i traktuje inne narody z pokojem i przyjaźnią.

Walka klasowa przeciwko poborowi do wojska i zbrojeniom!

Książki zamiast bomb, emerytury zamiast rakiet, opieka zdrowotna zamiast czołgów!

Demokratyczne i związkowe prawa dla wszystkich żołnierzy, wybór oficerów, koniec wszelkich prześladowań rekrutów, zniesienie wojskowego systemu sądownictwa, organizacja szeregowych żołnierzy w ramach ruchu robotniczego!

Natychmiastowe wycofanie wszystkich niemieckich wojsk z zagranicy!

Zniszczyć NATO!

Wywłaszczyć przemysł zbrojeniowy i wielki kapitał!

Obalić bogatych! Walczyć o socjalizm!

[Tekst oryginalny]